wtorek, 30 stycznia 2007

British Airways odwolalo strajk.

Przeczytalam dzis rano, ze zarzad British Airways zakonczyl negocjacje z pracownikami pokladowymi i strajk odwolano. Co z tego, ze go odwolano, gdy operator odwolal wczesniej 1300 lotow i kazal swoim pasazerom zmienic daty odlotu, a czesc z nich kupila drozsze bilety w innych liniach, byc moc odleciec.

Rozczarowalam sie i postanowilam na przyszly raz kupowac bilety w innych liniach jesli beda w podobnej cenie do BA, ktore trzeba przyznac bywalo tanie. W sumie i tak nie mialam nawet karty lojalnosciowej i nie zbieralam punktow, mimo przelatania wielu mil, bo kupowalam za tanie bilety. Moga sobie swoje punkty i przelatane mile wsadzic w skrzydlo, albo do luku bagazowego ;) No coz, zycze im powodzenia w odzyskiwaniu zaufania klientow, a ja sprawdze jaki poziom uslug oferuja inne linie.

niedziela, 21 stycznia 2007

Praga.

Ta wielka przerwa w mojej produkcji na blogu to skutek malego wypadu do Pragi. Miala byc Praga zima, ale oczywiscie byla Praga jesienia/wiosna, temperatury rzedu 10-13 stopni.

Jedno dalo sie zauwazyc od razu, ceny znacznie wzrosly w ciagu ostatnich kilku lat, niektore ponad dwuktornie. Nie wiem jak ceny produktow kupowanych przez mieszkancow, ale ja jako turystka zauwazylam to od razu. Praga juz nie jest tak tanim miastem jak kiedys.

Nie chce mi sie za duzo pisac, wiec ogranicze sie do zdjec.



















niedziela, 14 stycznia 2007

Wiosna.

Bylam dzis w Hampton Court i widze, ze wiosna w pelni. Na trawnikach kwitna zonkile, krokusy i przebisniegi. Za tydzien bedzie pewnie wiosna w pelni. W sumie nie dziwne, bo przez wiekszosc czasu jest okolo 10-14 stopni.
Jeszcze troche i bedzie mozna wybrac sie na tulipany do Kew Gardens.




sobota, 13 stycznia 2007

Victoria i Albert.

W sobote po sniadaniu pojechalismy do Victoria & Albert Museum. Zawsze mowilam, ze pochodze po muzeach zima, jak bedzie kiepska pogoda. Tyle, ze zima nigdy nie przyszla, ale kiepska pogoda byla wystarczajacym powodem. V&A to oczywiscie muzeum typu gigant, ktorego nie ma nawet co probowac obejsc jednego dnia. Skupilismy sie tylko na czesci brytyjskiej. Mielismy jeszcze isc do architektury, ale poddalismy sie, nastepnym razem.

środa, 6 grudnia 2006

Vauxhall w Londynie.

Udalo sie, od 2 stycznia wracam do siedziby swojej firmy z wygnania na Canary Wharf. Jak zaczelam prace na Vauxhall (dzielnica/stacja metra), to wydawalo mi sie, ze jest tam nudno i nieciekawie, bo to tereny troche przemyslowo/biurowe. Jednak nie jest tak zle, i w czasie lunchu bede mogla pojsc na spacer sprawdzic czy siedziba MI6 i Parlament jeszcze stoja :-)

Na zdjeciu ponizej osiedle przy Vauxhall Bridge. Podobno mieszka tam byly premier John Major oraz Chelsea Clinton.



Jesli ktos sie zastanawia dlaczego angielskie Ople nazywaja sie Vauxhall, to juz spiesze z wyjasnieniem. Firma Vauxhall Motors powstala wlasnie w Vauxhall w 1857, a w 1905r przeniosla sie do Luton. W 1925r zostala kupiona przez General Motors. Od 1970r produkowala angielskie wersje Opla. W 1979r wyszedl z produkcji ostatni model oryginalnych aut produkowanych przez Vauxhall i od tego czasu produkowano tam juz tylko Ople pod zmieniona nazwa. Marka Opel zostala wycofana z rynku angielskiego w latach 80.

Troche o historii okolicy w Wikipedii - Vauxhall

sobota, 25 listopada 2006

Lotnisko w Hong Kongu.

Obejrzalam sobie wczoraj program z Discovery, o budowie nowego lotniska w Honkg Kongu na wyspie Chek Lap Kok i musze powiedziec, ze swietnie sie to oglada po pobycie tam.

Lotnisko zostalo zbudowane na sztucznej wyspie, razem z nim wybudowany jeden z dluzszych podwieszanych mostow na swiecie (w 1997 jeszcze najdluzszy), nowa autostrade, nowa linie kolejowa i linie metra, nowa stacje kolejowa Hong Kong Central i tunel pomiedzy wyspa Hong Kong i stalym ladem.

A najciekawsze bylo to, ze ruch ze starego lotniska na nowe zostal przelaczony w ciagu jednej nocy. Wieczorem zamknieto stare lotnisko, zapakowano caly sprzet na ciezarowki, statki i przewieziono na nowe lotnisko. Co prawda na poczatku bylo troche chaosu, ze wzgledu na nieprzetestowane systemy obslugi na lotnisku, ale jakos im poszlo. Chyba tylko chinczycy mogli wymyslic przeniesienie lotniska w jedna noc :-)

Polecam ten program gdyby ktos przy okazji trafil na niego na kanale Discovery.

Artykul z Wikipedi na temat lotniska Chek Lap Kok.

wtorek, 14 listopada 2006

Angielska jesien.

Bylam w ostatni weekend w Polsce i musze powiedziec, ze jednak wole angielska jesien. Dzis, 14 listopada jest 14 stopni, wczoraj bylo 16. Przewidywane temperatury na nastepny tydzien maja byc w rejonach 9-16 stopni.

Codziennie w prognozie opady deszczu i chmury, ale w praktyce wyglada to tak, ze popada troche rano albo pol godziny w ciagu dnia i tyle tego deszczu. Jak na razie nie musialam jeszcze uzywac parasola w tym tygodniu.


A na zdjeciu widok z mojej sypialni. Zdjecie nie jest najwyzszej jakosci, ale trudno zrobic cos dobrego przez brudne okno. Od razu mowie, ze jest brudne, bo nie da sie go umyc od wewnatrz, a od zewnatrz akurat nikt go nie myje, w przeciwienstwie do okien frontowych.

poniedziałek, 13 listopada 2006

Powrot do rzeczywistosci.

Nie ma to jak polatac sobie po swiecie w te i z powrotem. W ciagu 2 tygodni zrobilam chyba 21 tysiecy kilometrow ;)

Tym razem byly wakacje w Azji. Polecielismy do Hong Kongu na 8 dni. Lot w tamta strone 11,5h, z powrotem 13h. Jak widac, jakos to przezylam ;) Mimo, ze mialam najtansze bilety na samolot w klasie ekonomicznej, nie bylo tak zle. Boeing 747-400 British Airways byl wyposazony w indywidualne ekrany telewizyjne, do wyboru bylo 18 kanalow tv, kilkanascie radiowych/plyt cd, gry typu pasjans plus mapa obrazujaca trase przelotu i warunki "za oknem". Do tego poduszeczki, koc i komplecik pasta plus szczoteczka do zebow.

W tamta strone nie dalo sie podziwiac swiata przez okno, ze wzgledu na ostre slonce. W zwiazku ze zmiana czasu i lecenie "z czasem" do przodu bardzo szybko zrobilo sie jasno. Z powrotem z kolei cala trasa w nocy. Wylot o 23.45, przylot o 5 rano. Udalo mi sie zobaczyc troche gor, snieg, zamarzniete jeziora itp.

Jakby ktos sie wybieral w daleka podroz to moge polecic British Airways. Pewnie nie jestem obiektywna, bo nie mam porownania, no i latam z BA prawie caly czas. Nie mniej jednak bylo w miare wygodnie, jedzenia bylo dosc sporo i zjadliwe, obsluga jak zawsze profesjonalna.


A jak bylo w samym Hong Kongu? Trudno opisac to w paru slowach. To taki nowoczesny kawalek ladu z wiezowcami, ale z drugiej strony to po prostu Chiny. Ludzi jest zbyt wiele na tak maly kawalek ziemi, wszedzie wysokie bloki, stare nie wygladaja zbyt estetycznie. Transport miejski maja bardziej nowoczesny niz w UK. Klimatyzacja dzialala nawet autobusach typu "ogorek" na Makao, a w HK we wszystkich srodkach lokomocji. Ciezko bylo mi dzis jechac Jubilee Line do pracy i myslec, ze zaraz sie ugotuje. Wielkie imperium Brytyjskie... chinczycy ich dawno przegonili ;)

Niewatpliwa wada HK jest ilosc ludzi tam mieszkajaca. Bylam w Muzeum Historycznym i sporo dowiedzialam sie o przeszlosci miasta. Szczegolnie zaciekawilo mnie budownictwo mieszkaniowe. Otoz w latach 50. wybudowano bloki typu Mark 1, w ktorych mieszkania byly izbami o wielkosci 11m2, bez okien, toalety wspolne na korytarzu, gotowanie na balkonach. Jeden z takich blokow przetrwal do tego roku i ludzie w nim mieszkali przez ostatnie 50 lat. Zdjecia z zycia mieszkancow mozna zobaczyc na stronie Michael'a Wolf'a - wystawa 100x100.

Na zdjeciu powyzej sklep z owocami morza. Na jednej z ulic jest kilkanascie lub nawet kilkadziesiat takich sklepow. Zapach moze zabic.

Reszta zdjec dostepna w mojej galerii - Hong Kong.

poniedziałek, 30 października 2006

Urlop w Hong Kongu.

Czas juz odpoczac od tej brytyjskiej rzeczywistosci i udac sie na wakacje. Dzis ostatni dzien w pracy, dluzy sie niemilosiernie.

Waliza juz w polowie spakowana, przewodniki i aparat foto juz czekaja w pogotowiu. Poduszeczka do samolotu nabyta. Juz nawet zapoznalam sie z programem filmowo/telewizyjnym w samolocie. Szkoda, ze niektore filmy juz ogladalam, ale jakos dam rade przetrwac ten lot. Mam nadzieje, ze British Airways sprawdzi sie. Podobno czytelnicy serwisu Trip Advisor uznali te linie, za najlepsza. Najgorsza linia ich zdaniem to Ryanair. Nie probowalam nigdy tych najgorszych i nie mam zamiaru testowac w przyszlosci.

Zycze wszystkim milego listopada, z niektorymi do zobaczenia w Warszawie za jakis czas.

wtorek, 10 października 2006

Kajakowanie.

Kajakowanie bylo zorganizowane przez baze wodna w Westminster. Przebralismy sie w odpowiednie stroje, ja dostalam jeszcze dodatkowa kurtke, dostalismy kapoki, wiosla i poszlismy na pomost. Na pomoscie kazdy wybral sobie kajak, sprawdzil czy miesci sie do niego i bedzie mu sie siedzialo wygodnie. Ja nie mialam problemu ze znalezieniem wlasciwego. Jak juz wszyscy sie poprzymierzali, kajaki zostaly zapakowane na lodke, my rowniez i poplynelismy Tamiza do Chelsea, na spokojny kanal.

To byla chyba najprzyjemniejsza czesc wieczoru, plynac motorowka po Tamizie wieczorem i podziwiac oswietlone miasto. Niestety Tamiza srednio prezentuje sie na tym odcinku. Oprocz ladnych widokow przejezdza sie obok opuszczonej elektrowni w Battersea, punktu przeladunku smieci i paru opuszczonych lodzi. Mieszkancy luksusowych apartamentow miewaja czasami malo luksusowe widoki.

Na kanale przy Chelsea przesiedlismy sie do kajakow. Nigdy wczesniej nie wsiadalam do kajaka na wodzie, a zwlaszcza jednoosobowego, gdzie pole manewru jest male. Przesiadka wypadla pomyslnie i znalazlam sie w kajaku na Tamizie.

Przez pol godziny cwiczylismy wioslowanie, manewry itp. W tym czasie kajak jednej osoby nabral wody i osobnik ten musial dokonac manewru odwrocenia go. Skonczylo sie ladowaniem w wodzie. I tu dochodzimy do wad kajakowania na Tamizie. Nie wyobrazam sobie jakiekogokolwiek blizszego spotkania z ta rzeka. Chyba bym siedziala 2 dni pod prysznicem. Rzeka jest martwa od kilkudziesieciu lat, jej kolor zniecheca, do tego co chwila widac plynace w niej smieci.

Po zakonczeniu manewrow poplynelismy z pradem do bazy w Westminster. Nie bylo lekko, bo nie do konca kontrolowalismy kajaki i co chwila ktos sie zderzal albo krecil w kolko, ja tez ;) Od czasu do czasu musielismy sie tez zatrzymac, ze wzgledu na duze fale wytwarzane przez przeplywajace stateczki. Okolo 20.00 doplynelismy do naszej bazy, ale musielismy poczekac w kolejce na manewr wysiadania przy bardzo szybkim nurcie. Niektorzy probowali jeszcze odwrocenie kajaku do gory nogami i skapanie w rzece.

Podsumowujac: ciekawe jednorazowe przezycie, miasto z innej perspektywy, ewentualne nastepne sesje kajakowe tylko w czystych akwenach wodnych bez smieci i miasta w okolicy, zwlaszcza stolicy ;).
Na zdjeciu ponizej skarby Tamizy, zdjecie zrobione dzis na Canary Wharf.