poniedziałek, 5 lipca 2010

Kornwalia: Seal Sanctuary, Glendurgan, Kynance Cove, Lizard Point.

Wtorek, 25 maja 2010:

National Seal Sanctuary miesci sie w Gweek, niedaleko Helston. Ze wzgledu na cene wstepu (13 funtow od osoby) polecam to miejsce glownie fanom zwierzat. Seal Centre zajmuje sie ratowaniem fok i po leczeniu wiekszosc z nich jest wypuszczana. Na stronie internetowej jest wiele historii uratowanych zwierzat. Obiekt nie jest duzy, ale polecam skorzystac z pociagu safarii, ktory przewozi zwiedzajacych od kas do basenow dla zwierzat. Ewentualnie mozna isc na piechote pod gorke i potem w dol.

Z albumu Seal Sanctuary, Glendurgan, Kynance Cove, Lizard Point.

Poza fokami i lwami morskimi na jednym z wybiegow sa wydry, ktore sa bardzo zywiolowe i zabawne.

Z albumu Seal Sanctuary, Glendurgan, Kynance Cove, Lizard Point.

Nowoscia w tym sezonie sa pingwiny, jest ich co prawda tylko 5 sztuk. Mozna podgladac je w basenie przez szybe boczna.

Z Seal Sanctuary wybralismy sie do Glendurgan Steep Valley Garden. Jest to obiekt National Trust, ogrod w dolinie schodzacej do wsi Durgan, nad morzem. Posiadlosc nalezala do rodziny Fox, lokalnych przedsiebiorcow. Ogrod zostal zalozony w 1826r i pozostal w rodzinie przez kolejne generacje, do czasu przekazania National Trust w 1962r. Dzieki lokalizacji i mikroklimatowi malej doliny, w ogrodzie jest duzo egzotycznych roslin.

Z albumu Seal Sanctuary, Glendurgan, Kynance Cove, Lizard Point.

Jedna z atrakcji jest labirynt, ktory wcale nie jest latwy do przejscia. Ja poddalam sie dosc szybko, bo wysoka temperatura i pelne slonce zniechecilo mnie do bladzenia wsrod krzakow ;)

Z albumu Seal Sanctuary, Glendurgan, Kynance Cove, Lizard Point.

Zapomnialam dodac, ze GPS poprowadzil mnie oczywiscie po waskich drogach z pojedynczym pasem ruchu w obie strony. Nie znosze takich drog, bo zwykle nie sa to standardowe "single lane road" z miejscami do mijania, tylko po prostu bardzo waskie, wiejskie drogi. Nie pamietam juz, czy to ta droga wygladala jak dla traktorow bez nawierzchni asfaltowej, ale wiem, ze gdzies po drodze taka zaliczylam. Moja nienawisc do waskich drog wynika z tego, ze porysowalam sobie poprzedni samochod od przydroznego zywoplotu przy probie mijanki z vanem. Rysa szla przez caly bok, byla w miare delikatna i udalo mi sie ja zamaskowac przed sprzedaza, ale fobia przed zarysowaniem boku zostala.

Nastepny punkt naszej wycieczki to Polwysep Lizard (Lizard Penisula), z Lizard Point, najbardziej wysuniety na poludnie punkt na glownej wyspie Wielkiej Brytanii (mainland). Przed wjazdem do miasteczka Lizard polecam skret w prawo na plaze Kynance Cove. Na gorze klifu jest duzy parking i kilka sciezek prowadzacych na ukryta plaze. W sezonie National Trust pobiera oplaty za wjazd na parking, nie znam cen, ale pewnie jakas symboliczna kwota.

Z albumu Seal Sanctuary, Glendurgan, Kynance Cove, Lizard Point.

Kynance Cove to piekne miejsce. Warto wybrac sie na spacer sciezkami na klifach. Niestety wieczorem slonce swiecilo od strony morza i nie moglismy zrobic dobrych zdjec. Czyli preferowana pora dnia na zdjecia skal to raczej rano lub przed poludniem.

W Lizard pozytywna niespodzianka, parking bez oplat, co laska mozna wrzucic do skarbonki. Na miejscu pare sklepow, fish & chips itp. Lizard Point okolo 15 minut marszem na poludnie lub mozna dojechac samochodem na czubek polwyspu. Droga na parking waska, zywoplot z dwoch stron, bez mijanek. Latarnia morska jest otwarta dla zwiedzajacych. Czesc budynkow zostala przerobiona na kwatery turystyczne.

Kolejny dzien zwiedzania Kornwalii za nami.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Kornwalia: St Michael's Mount i Trengwainton Garden.

Poniedzialek, 24 maja 2010:

Dzisiaj bylismy w jednej z glownej atrakcji okolicy, zamku na wyspie w zatoce, niedaleko Penzance. Zamek widac z wielu punktow w okolicy. Na przyklad gdy sie jedzie od strony Land's End do Penzance, przy zjezdzie z gory jest ladny widok. Podobnie jest przy dojezdzie do Marazion, na gorce na drodze A394.

Z albumu St Michael's Mount, Trengwainton.

W Marazion sa dwa duze parkingi dla zwiedzajacych, nigdzie indziej nie ma miejsca na parkowanie, wiec nie ma co kombinowac i szukac miejsc parkingowych w miasteczku. Calodzienny parking kosztowal 3 funty.

W zaleznosci od przywplywow i odplywow do zamku mozna przejsc po kladce lub trzeba przedostac sie lodzia. Lodki odplywaja praktycznie jedna za druga i nie trzeba czekac. Przyjemnosc ta kosztuje 1,5 funta od osoby.

My mielismy szczescie i przeszlismy sucha stopa po kamiennej sciezce. Co ciekawe, 15 minut pozniej widzielismy, ze woda podniosla sie i ludzie brneli w niej po kolana. Jeszcze przez kolejne pol godziny twardziele probowali dostac sie na wyspe na piechote, nawet przy wodzie siegajacej do pasa.

Z albumu St Michael's Mount, Trengwainton.

St Michael's Mount byla obiektem zwiazanym z religia juz od V wieku, a pierwsze opactwo zostalo utworzone po najezdzie Normanow w XI wieku. Wyspa zostala przyznana benedyktynom z Mont Saint-Michel z Normandii. Mnisi zbudowali kosciol na wyspie i miejsce to stalo sie celem pielgrzymek. Wyspa przestala byc centrum religijnym w 1425r. Po tej dacie byla pare razy osaczona i przechodzila z rak do rak. Az do 1647r, gdy przeszla w posiadanie rodziny St Aubyns i caly czas do niej nalezy.
W 1954r Francis St Aubyn przekazal wyspe National Trust, pozostawiajac dzierzawe zamku w rodzinie, na 999 lat. Obecny baron, Lord St Levan, od 2003r mieszka na stalym ladzie, w zamku mieszka jego syn z zona.

Wyspa ma wlasna podziemna kolejke, ktora zostala zbudowana przez gornikow z okolicznych kopalni cyny. Kolejka jest uzywana do transportu towarow miedzy portem, a zamkiem na wzgorzu. Niestety nie jest dostepna dla zwiedzajacych.

Wiecej informacji o zamku i rodzinie St Aubyns na stronie St Michael's Mount.

By zwiedzic zamek, trzeba wdrapac sie na szczyt wzgorza. W samym zamku nic nie zachwycilo mnie specjalnie, za to widoki sa bardzo atrakcyjne.

Z albumu St Michael's Mount, Trengwainton.

U podnoza zamku znajduja sie ogrody. Wejscie do nich jest po lewej stronie od wejscia do zamku. Bilet laczony na wstep do zamku i ogrodow kosztuje 8.75 funta, czlonkowie National Trust nie placa nic.

Z albumu St Michael's Mount, Trengwainton.

Przy ogrodach jest kawiarnia i kiosk z lodami, ktore moge szczegolnie polecic.

Po wizycie w zamku i ogrodach pojechalismy do ogrodu Trengwainton, na polnoc od Penzance. Obiektem zarzadza National Trust, bilet dla gosci (non-members) 6.20 funtow.

Z albumu St Michael's Mount, Trengwainton.


Wiecej informacji o ogrodzie na stronie National Trust oraz stronie BBC.

Wszystkie zdjecia z obu atrakcji w albumie St Michael's Mount, Trengwainton.

niedziela, 6 czerwca 2010

Sezon na roze rozpoczety: Mottisfont Abbey Garden.

Pierwszego dnia roboczego po urlopie, w drodze do pracy odkrylam, ze rozpoczal sie sezon na roze. Jeszcze tydzien wczesniej nic nie kwitlo, a teraz wiele krzakow roz bylo pokrytych kwiatami. Napisze dzisiaj o miejscach, gdzie mozna podziwiac roze w Londynie i poza nim.

Najbardziej znany ogrod rozany to chyba Queen Mary's Rose Garden, bedacy czescia Regent's Park.

Hyde Park tez ma swoj rozany ogrod - Rose Garden.

Tuz obok w Holland Parku, przy Oranzerii jest maly ogrod rozany. Ponizej zdjecie z 2005r.

Z albumu Holland Park, London, Spring 2005


Przemieszczajac sie na zachod, mozna odwiedzic Kew Gardens i Richmond Park. Niestety roze w Kew gardens zostaly usuniete i nowe krzaki mialy byc zasadzone. Nie wiem czy kwitna w tym roku, bo nie bylam. Ogrod rozany znajduje sie na tylach palmiarnii.

W Richmond Parku roze mozna znalezc w ogrodach Pembroke Lodge.

Z albumu Richmond Park, Spring & Summer 2005

Wracajac na polnoc Londynu, mozna wybrac sie do Fenton House, w Hampstead Grove, obiektu National Trust.

Niedaleko, troche bardziej na polnoc, w St Albans, znajduje sie The Royal National Rose Garden.

Ostatni polecany ogrod rozany w Londynie to czesc Eltham Palace, obiektu Enghlish Heritage, w Greenwich.

Poza Londynem mamy spory wybor ogrodow rozanych i wszystko zalezy od naszej lokalizacji. W paru miejscach natknelam sie na informacje, ze najladniejszy ogrod jest w Mottisfont Abbey w Hampshire. Sprawdzilam na mapie lokalizacje i okazalo sie, ze jest to po naszej stronie od Londynu i powinnismy dojechac tam w poltorej godziny, co bylo prawda. Bylismy na miejscu o 11.00 i juz polowa parkingu byla zajeta.

Z albumu Mottisfont Abbey Garden, Hampshire

Najladniejsza czesc posiadlosci to wspomniany ogrod, tzw. Walled Garden. Chyba przyjechalismy o tydzien, dwa za wczesnie, bo nie kwitly jeszcze roze pnace. Link do Galerii.

Znalazlam kilka stron z opisami najlepszych ogrodow rozanych w Wielkiej Brytanii. Daily Mail opublikowalo ranking 10 najladniejszych ogrodow.

Na stronie Great British Gardens rowniez jest spis najladniejszych ogrodow rozanych.

Nie pozostaje nic innego jak zwiedzac, podziwiac i robic zdjecia :-) A jak bede chciala powachac kwiatki, to moge wyjsc do ogrodka na tylach bloku, gdzie mamy maly ogrod rozany.

poniedziałek, 31 maja 2010

Kornwalia: Geevor Tin Mine, Cape Cornwall, Land's End.

Niedziela, 23 maja 2010:

Dzisiejsze zwiedzanie zaczynamy od Pendeen. Przejechalismy zaledwie pare kilometrow od naszego domu wakacyjnego i zatrzymalismy sie w Geevor Tin Mine.

Geevor Tin Mine - kopalnia, ktora dzialala do 1990r i zostala zamknieta z powodu nieoplacalnosci wydobycia. Krajobraz Kornwalii jest usiany pozostalosciami po historycznych kopalniach cyny, miedzi i arsenu. Pierwsze wzmianki o wydobyciu metali pochodza juz z X-XX wieku przed nasza era. Kupcy z rejonow srodziemnomorskich nazywali Wielka Brytanie "Tin Islands" - wyspami cyny. Podziemne kopalnie zaczeto budowac od ok. XVI wieku. W XIX wieku zaczeto uzywac pomp do usuwania wody z szybow i silnikow parowych do napedzania pomp. To wlasnie engine houses czyli budynki chroniace silniki pozostaly po starych kopalniach i sa wszechobecne w Kornwalii.

Z albumu Penwith Penisula, Cornwall

Geevor Tin Mine ma status World Heritage Site. W budynku kolo recepcji jest wystawa dotyczaca gornictwa i emigracji gornikow po calym swiecie. Mozna dowiedziec sie, ze kornwalijczykow nazywa sie "cousin Jack" - kuzyn Jack, bo kazdy z nich mial kuzyna, ktory byl chetny do rozpoczecia pracy zagranica. W XIX wieku wyemigrowalo z Kornwalii 20% meskiej populacji i rozjechali sie po calym swiecie do pracy w kopalniach.

Po zwiedzeniu wystawy mozna obejrzec rozne budynki i maszyny kopalni: Compressor Room, Winder House, przebieralnie gornikow, muzeum mineralow i wystawe opisujaca dokladnie proces wydobycia i oczyszczania metali. Na koncu trzeba przejsc przez Mill, gdzie oczyszczano i oddzielano cyne od reszty kamienia i mozna wybrac sie na spacer z przewodnikiem po podziemnej kopalni sprzed 200 lat.

Jesli ktos nie jest zainteresowany choc troche przemyslem, wydobyciem lub nie jest ciekawy jak to wszystko dzialalo to odradzam wizyte w tej kopalni. Nam zeszlo okolo 3h na miejscu, a potem poszlismy na spacer do Levant Mine.
Koszt biletow do Geevor - 9 funtow od osoby.

Levant Mine - pozostalosci po kopalni miedzi i cyny, ktora zostala zamknieta w 1930 roku. Obiekt nalezy do National Trust i jest czynny w niektore dni tygodnia. Kopalnia ma jedyny na swiecie czynny silnik parowy (beam engine), ktory zostal odrestaurowany przez ochotnikow po 60 latach bezczynnosci.
Obok Levant Mine jest parking tuz przy klifach i drugi mniejszy kawalek dalej. Z tego drugiego sa szczegolnie ladne widoki w strone Geevor i Pendeen.

Z albumu Penwith Penisula, Cornwall

Wzdluz wybrzeza, dookola calego polwyspu Penwith idzie szlak nad samym morzem/oceanem.

Wiecej o gornictwie w tych rejonach na stronie o Kornwalii.

Cape Cornwall - maly polwysep z widokiem na Land's End i klify w druga strone, niedaleko miejscowosci St Just. W przeszlosci uwazano, ze jest to najbardziej wysuniety kawalek ladu w pld-zachodniej czesci Wielkiej Brytanii. Jednak szczegolowe pomiary wykazaly, ze jednak Land's End jest bardziej wysuniety na zachod.
Przy Cape Cornwall prady oceniaczne rozdzielaja sie i czesc z nich plynie do kanalu La Manche (English Channel), a reszta w strone Bristolu.
Na miejscu znajduje sie parking, toalety i szlaki spacerowe. Mozna wdrapac sie na gorke i podziwiac widoki w kazda strone. Bardzo przyjemne miejsce na relaks.

Land's End - troche rozczarowalam sie tym miejscem. Nie spodziewalam sie tam budynkow parku rozrywki, restauracji i sklepow. W ciagu dnia, w weekendy i w sezonie musi tam byc bardzo duzo ludzi i halas. Na szczescie ja tam dojechalam pod koniec dnia i moglam podelektowac sie widokami i cisza. Parking na miejscu jest platny za caly dzien, chyba 3 funty, nie ma innych opcji. Obowiazkowo trzeba zrobic sobie zdjecie pod tabliczka pokazujaca odleglosc do John O'Groats. Jest tez troche szlakow i sciezek spacerowych.

Z albumu Penwith Penisula, Cornwall

Wiecej o tym dlaczego mowi sie "From Land's End to John O'Groats" na Wikipedii. Sadzilam, ze dystans miedzy tymi punktam jest wiekszy niz 874 mil. Czesto mozna przeczytac przy okazji testow motoryzacyjnych, ze dzienikarze przejechali te trase i sprawdzali spalanie. Jest nawet jakis rajd, podczas ktorego trzeba przejechac spalajac jak najmniejsza ilosc paliwa.

Wizyta w powyzszych 4 miejscach wypelnila mi caly dzien, chociaz przejechalam bardzo maly dystans.

niedziela, 30 maja 2010

Kornwalia: Tor Barn, Lighthouse, Pendeen.

Sobota, 22 maja 2010:

Londyn – Pendeen w Kornwalii, 290 mil (464km) do przejechania. Najprostsza trasa wiedzie droga M3, nastepnie A303 i dalej na zachod M5 i A30. Niestety na A303 robi sie korek w rejonach Andover i ciagnie sie az do Stonehenge, gdzie jest zwezenie drogi z dwoch pasow do jednego. Z tego co zaobserwowalam korek jest tam prawie zawsze. By ominac ten rejon mozna pojechac z Londynu M4 do Bristolu, a nastepnie M5 i dalej tak samo. Jest tez trzecia trasa, M3 do Southampton, a nastepnie wzdluz wybrzeza M27, A31 przez Dorchester i Exeter. Ja wybralam ostatnia opcje i nie polecam jej. Juz w rejonach Winchester natknelam sie na spowolnienie ruchu, ktore ciagnelo sie do Southampton, potem nie bylo lepiej. Do Bournmouth byl korek. Dojazd na miejsce zajal mi okolo 6,5h.

From Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall

W Pendeen bylam okolo 17.30, instrukcje dojazdu do domu wakacyjnego – Tor Barn - byly na tyle precyzyjne, ze trafilam od razu. Dom wakacyjny tez calkiem niezly, 4 sypialnie (2 wielkosci wiekszych szaf), 2 lazienki, salon, kuchnia, jadalnia i oczywiscie ogrod. Przed domem spore miejsce parkingowe. Nie potrzebowalam tak duzego domu, ale innego nie moglam znalezc w tej okolicy. Wlasciciel zostawil na powitanie wino i ciastka, milo z jego/jej strony. Gdyby ktos chcial wynajac ten dom (dostepny przez Hoseasons) to nalezy wspomniec, ze znajduje sie on tuz przy pracujacej farmie i zapach krowiego lajna moze powalic co bardziej wrazliwych ;-)

Pendeen.

Waska droga prowadzi z "centrum" Pendeen do brzegu morza (oceanu Atlantyckiego). Widoki nad samym morzem piekne. Latarnia siedzi na skale, na dole fale rozbijaja sie o kamienie. Przy latarni znajduje sie maly parking oraz drugi nieco nizej, dojazd po kamienistej drodze. Latarnie morska mozna zwiedzac. Sama latarnia jest w pelni zautomatyzowana i nie ma stalej obsady. Przy parkingu jest kilka lawek z widokiem na skaly i ruiny starych budynkow kopalni.

From Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall

Wzdluz wybrzeza idzie szlak turystyczny. Na wschod od latarni znajduje sie plaza oslonieta skalami, Portheras Cove. Trzeba zejsc utwardzona droga w dol, dojscie do plazy zajmuje okolo 15 minut. Mozna tez pojsc sciezka przez pola i obejrzec plaze i zatoke z gory. Ze wzgledu na swoja lokalizacje plaza nie jest oblegana, kojarzy sie troche z plaza z pocztowek.

From Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall

Oprocz pieknych widokow w Pendeen i okolicy sa ruiny starych budynkow kopalnianych, oraz nieczynna kopalnia cyny, o ktorej napisze wiecej w kolejnym artykule.

W Galerii Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall sa zdjecia zrobione pierwszego dnia, oraz zdjecia mgly z poniedzialku i zdjecia plazy z piatku. Mgla byla niesamowitym zjawiskiem. Lezalam w ogrodzie na kocu, nagle zorientowalam sie, ze nie ma slonca, podnioslam glowe i zobaczylam wielka szara chmure. Dopiero po dokladniejszej obserwacji pogody zorientowalam sie, ze to nie chmura tylko bardzo gesta mgla. Bylo widac jak plynie, jak dym. Klimat jak z filmu "Mgla" (tego z 1980 roku), tylko czekac az kosiarze wyjda z mgly. Oczywiscie nie moglam bezczynnie siedziec w domku. Wsiadlam w samochod by pojechac nad ocean, do latarni morskiej. Moglam organoleptycznie doswiadczyc mgly i posluchac dzwiekow ostrzegawczych emitowanych przez latarnie.

From Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall

sobota, 29 maja 2010

Urlop w Kornwalii.

Pojechalismy i wrocilismy z Kornwalii. Lacznie 1500km w te i z powrotem oraz zwiedzanie na miejscu. Pogoda dopisala, przez caly tydzien nie padalo, jeden dzien byl pochmurny i wietrzny.

Z albumu Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall

Zdjecia z wyjazdu sa juz gotowe, natomiast dokladniejsze opisy tras i zwiedzanych obiektow zamieszcze w kolejnych artykulach.

Albumy:

Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall

Penwith Penisula, Cornwall

St Michael's Mount, Trengwainton.

Seal Sanctuary, Glendurgan, Kynance Cove, Lizard Point.

Pendennis Castle, Maritime Museum Cornwall

Newquay Zoo, Newquay, St Ives

Trevarno Gardens, National Museum of Gardening

Zapomnialam dodac, ze bylam w Land's End, ktore wcale nie jest najbardziej wysunietym na zachod punktem w UK, jedynie w Anglii i to bez uwzglednienia wysp. Za to przypadkiem bylam na najbardziej poludniowym punkcie (bez wysp) - Lizard Point. Niestety John O'Groats nie jest tez najbardziej polnocnym punktem UK. Coz, duzo zwiedzania przede mna i trafienia do wlasciwych punktow krancowych. Rozpiska tychze punktow na stronie Wikipedii.

wtorek, 11 maja 2010

W maju i czerwcu omijamy Heathrow.

Zalogi pokladowe British Airways nie sa zrazone stratami firmy wynikajacymi z zawieszenia lotow z powodu pylow wulkanicznych i beda dalej probowac dobic firme. Pisalam o strajkach pracownikow BA juz kilkakrotnie na tym blogu: artykuly. Dotychczasowe strajki nie odniosly porzadanych efektow, na dodatek zaskutkowaly restrykcjami dla niektorych strajkujacych i zwolnionych zostalo 5 osob, a kolejnym groza akcje dyscyplinarne.

Tym razem jest mowa o 20 dniach strajku. 4 razy po 5 dni strajku. Daty:
-18-22 maja
-24-28 maja
-30 maja - 3 czerwca
-5-9 czerwca

Strajk dotyczy tylko Heathrow, bo to zalogi z Heathrow nie chca sie zgodzic na zmniejszenie ilosci osob w zespole, mimo ze zalogi z Gatwick lataja w mniejszych skladach od zeszlego roku.
British Airways bedzie starac sie zminimalizowac zaklocenia i liczbe odwolanych lotow. Maja do dyspozycji przeszkolonych ochotnikow - pracownikow BA oraz maja zamiar wypozyczyc samoloty z zalogami i przerzucic pasazerow na loty innych lini.

Mimo wszystko polecam unikac BA w maju i czerwcu i kupic bilety od razu na inne linie. Wspolpracownik meza mial spore problemy podczas ostatnich strajkow. BA nie moglo zagwarantowac, ze jego lot odbedzie sie, wiec wystapil o zwrot kosztow biletow, ale zaplacic znacznie wiecej za przelot innymi liniami i jeszcze musial brac dodatkowy urlop, bo loty byly na wczesniejsze terminy.

Najblizszy urlop "lotniczy" planuje dopiero w pazdzierniku/listopadzie. Mam nadzieje, ze do tego czasu BA przestanie strajkowac i nie bedzie nowych wybuchow wulkanu. Na jednej z planowanych tras zwykle latam BA, chociaz moge skusic sie na Quantas lub Cathay Pacific. Druga trasa to bedzie linia turystyczna, wiec przynajmniej nie powinni strajkowac ;-)

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

The Vyne.

Niebo nad Londynem bylo blekitne i bezchmurne przez prawie 2 tygodnie. Przez tydzien bylo tez bez samolotow.

W zeszly weekend wybralismy sie do majatku ziemskiego The Vyne, niedaleko Basingstoke. Posiadlosc zostala zbudowana w XVI wieku dla Lorda Sandys, szambelana Henryka VIII. W XVII wieku dom zostal przebudowany i nie zostalo wiele elementow architektonicznych z czasow Tudorow. Od polowy XVIII wieku posiadlosc nalezala do rodziny Chute i w 1958r zostala przekazana National Trust.

Poza domem z ogrodem i stawem mozna wybrac sie na spacer po lasach nalezacych do posiadlosci.

Z albumu The Vyne, April 2010

Z albumu The Vyne, April 2010


W te sobote tez byla ladna pogoda, ale akurat wypadla nam impreza inwestycyjna i kisilismy sie w miescie i w metrze. W niedziele pogoda popsula sie i zrezygnowalismy z wycieczki do Winkworth Arboretum.

W nastepny weekend mamy bank holiday weekend czyli 3 dni wolnego. Na pewno wybierzemy sie na kilka wycieczek.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Holland Park & Regent's Park.

Samoloty dalej nie lataja, za to pogoda dopisuje. Caly weekend bylo piekne slonce i brak chmur na niebie.

Zachcialo mi sie wybrac do centrum Londynu i zobaczyc jakie sa kompozycje kwiatowe w Holland Parku i Regent's Parku. Metro nie ulatwialo mi zadania, bo District Line byla zawieszona miedzy Earl's Court, a Edware Road. W zwiazku z tym musialam potoczyc sie District Line do Kensington Olympia. To taka trasa z pociagiami widmo (pustymi) z jedna stacja. A skoro bylam juz na stacji Olympia, to moglam sobie przypomniec jak 5 lat temu przyjechalam do Londynu wynajac pokoj. Budynek, w ktorym na poczatku mieszkalam ciagle stoi, ulice wygladaja podobnie.

Wizyta w londynskich parkach w sobote, przy ladnej pogodzie, to nie najlepszy pomysl. Przynajmniej nie dla foto amatora. Wszedzie tlumy, wiewiorki i kroliki gdzies sie pochowaly, ledwo dwa pawie widzialam w ogrodzie.

Z albumu Holland Park & Regent's Park, London, April 2010

Podobnie bylo w Regent's Parku. Trudno zrobic zdjecia rabatek, bo ludzie porozwalani wszedzie na trawie i kwiatki wachaja.

Z albumu Holland Park & Regent's Park, London, April 2010

Nie pamietam kiedy bylam rekreacyjnie w Londynie, poza dojazdem do pracy w City. Jestem jednak pewna, ze ciesze sie z obecnego miejsca zamieszkania. Owszem Kensington jest ladne, lubilam tam mieszkac na poczatku, ale teraz bylby to dla mnie koszmar. Wyjazd z miasta samochodem zajalby mi godzine jak nie wiecej. Dobrze, ze znam rozne zaulki w rejonach High Street Kensington, to nie musialam w ogole wychodzic na glowna ulice, tylko przemknelam sie do Kensington Parku tylami miedzy budynkami.

Zdjecia z Holland Parku i Regent's Parku

piątek, 16 kwietnia 2010

Bushy Park & Richmond Park.

Korzystajac z ladnej pogody i faktu, ze i tak bylam w Teddington, wybralam sie na szybka runde po parkach, zeby zobaczyc co zostalo z wiosny.

W Bushy Parku znalazlam kwitnace zonkile, ale spoznilam sie na kwitnace drzewka. W Richmond Parku bylo troche lepiej. Tez kwitlo duzo zonkili, ale znalazlam jeszcze tulipany i hiacynty, ktorych zapach bardzo lubie.

Z albumu Bushy Park & Richmond Park, April 2010

Z albumu Bushy Park & Richmond Park, April 2010


Nie widzialam efektow chmury wulkanicznej nigdzie, poza niebem bez samolotow. Zachod slonca wczoraj byl normalny i malo widowiskowy, bo nie bylo za bardzo chmur. Widzialam tylko wielka czerwona kule chowajaca sie za zabudowaniami klubu zeglarskiego przed moim domem.

Samoloty dalej nie lataja. Widzialam w wiadomosciach informacje o zawieszenie lotow do 1.00 w nocy jutro, ale potem byla informacja, ze o 14.30 podadza uaktualnienie sytuacji. Zdaje sie, ze w Polnocnej Irlandii i Szkocji ma sie cos ruszyc i cos bedzie latac.

Wiecej zdjec z parku w albumie - Bushy Park & Richmond Park.