sobota, 29 maja 2010

Urlop w Kornwalii.

Pojechalismy i wrocilismy z Kornwalii. Lacznie 1500km w te i z powrotem oraz zwiedzanie na miejscu. Pogoda dopisala, przez caly tydzien nie padalo, jeden dzien byl pochmurny i wietrzny.

Z albumu Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall

Zdjecia z wyjazdu sa juz gotowe, natomiast dokladniejsze opisy tras i zwiedzanych obiektow zamieszcze w kolejnych artykulach.

Albumy:

Tor Barn, Lighthouse, Pendeen, Cornwall

Penwith Penisula, Cornwall

St Michael's Mount, Trengwainton.

Seal Sanctuary, Glendurgan, Kynance Cove, Lizard Point.

Pendennis Castle, Maritime Museum Cornwall

Newquay Zoo, Newquay, St Ives

Trevarno Gardens, National Museum of Gardening

Zapomnialam dodac, ze bylam w Land's End, ktore wcale nie jest najbardziej wysunietym na zachod punktem w UK, jedynie w Anglii i to bez uwzglednienia wysp. Za to przypadkiem bylam na najbardziej poludniowym punkcie (bez wysp) - Lizard Point. Niestety John O'Groats nie jest tez najbardziej polnocnym punktem UK. Coz, duzo zwiedzania przede mna i trafienia do wlasciwych punktow krancowych. Rozpiska tychze punktow na stronie Wikipedii.

wtorek, 11 maja 2010

W maju i czerwcu omijamy Heathrow.

Zalogi pokladowe British Airways nie sa zrazone stratami firmy wynikajacymi z zawieszenia lotow z powodu pylow wulkanicznych i beda dalej probowac dobic firme. Pisalam o strajkach pracownikow BA juz kilkakrotnie na tym blogu: artykuly. Dotychczasowe strajki nie odniosly porzadanych efektow, na dodatek zaskutkowaly restrykcjami dla niektorych strajkujacych i zwolnionych zostalo 5 osob, a kolejnym groza akcje dyscyplinarne.

Tym razem jest mowa o 20 dniach strajku. 4 razy po 5 dni strajku. Daty:
-18-22 maja
-24-28 maja
-30 maja - 3 czerwca
-5-9 czerwca

Strajk dotyczy tylko Heathrow, bo to zalogi z Heathrow nie chca sie zgodzic na zmniejszenie ilosci osob w zespole, mimo ze zalogi z Gatwick lataja w mniejszych skladach od zeszlego roku.
British Airways bedzie starac sie zminimalizowac zaklocenia i liczbe odwolanych lotow. Maja do dyspozycji przeszkolonych ochotnikow - pracownikow BA oraz maja zamiar wypozyczyc samoloty z zalogami i przerzucic pasazerow na loty innych lini.

Mimo wszystko polecam unikac BA w maju i czerwcu i kupic bilety od razu na inne linie. Wspolpracownik meza mial spore problemy podczas ostatnich strajkow. BA nie moglo zagwarantowac, ze jego lot odbedzie sie, wiec wystapil o zwrot kosztow biletow, ale zaplacic znacznie wiecej za przelot innymi liniami i jeszcze musial brac dodatkowy urlop, bo loty byly na wczesniejsze terminy.

Najblizszy urlop "lotniczy" planuje dopiero w pazdzierniku/listopadzie. Mam nadzieje, ze do tego czasu BA przestanie strajkowac i nie bedzie nowych wybuchow wulkanu. Na jednej z planowanych tras zwykle latam BA, chociaz moge skusic sie na Quantas lub Cathay Pacific. Druga trasa to bedzie linia turystyczna, wiec przynajmniej nie powinni strajkowac ;-)

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

The Vyne.

Niebo nad Londynem bylo blekitne i bezchmurne przez prawie 2 tygodnie. Przez tydzien bylo tez bez samolotow.

W zeszly weekend wybralismy sie do majatku ziemskiego The Vyne, niedaleko Basingstoke. Posiadlosc zostala zbudowana w XVI wieku dla Lorda Sandys, szambelana Henryka VIII. W XVII wieku dom zostal przebudowany i nie zostalo wiele elementow architektonicznych z czasow Tudorow. Od polowy XVIII wieku posiadlosc nalezala do rodziny Chute i w 1958r zostala przekazana National Trust.

Poza domem z ogrodem i stawem mozna wybrac sie na spacer po lasach nalezacych do posiadlosci.

Z albumu The Vyne, April 2010

Z albumu The Vyne, April 2010


W te sobote tez byla ladna pogoda, ale akurat wypadla nam impreza inwestycyjna i kisilismy sie w miescie i w metrze. W niedziele pogoda popsula sie i zrezygnowalismy z wycieczki do Winkworth Arboretum.

W nastepny weekend mamy bank holiday weekend czyli 3 dni wolnego. Na pewno wybierzemy sie na kilka wycieczek.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Holland Park & Regent's Park.

Samoloty dalej nie lataja, za to pogoda dopisuje. Caly weekend bylo piekne slonce i brak chmur na niebie.

Zachcialo mi sie wybrac do centrum Londynu i zobaczyc jakie sa kompozycje kwiatowe w Holland Parku i Regent's Parku. Metro nie ulatwialo mi zadania, bo District Line byla zawieszona miedzy Earl's Court, a Edware Road. W zwiazku z tym musialam potoczyc sie District Line do Kensington Olympia. To taka trasa z pociagiami widmo (pustymi) z jedna stacja. A skoro bylam juz na stacji Olympia, to moglam sobie przypomniec jak 5 lat temu przyjechalam do Londynu wynajac pokoj. Budynek, w ktorym na poczatku mieszkalam ciagle stoi, ulice wygladaja podobnie.

Wizyta w londynskich parkach w sobote, przy ladnej pogodzie, to nie najlepszy pomysl. Przynajmniej nie dla foto amatora. Wszedzie tlumy, wiewiorki i kroliki gdzies sie pochowaly, ledwo dwa pawie widzialam w ogrodzie.

Z albumu Holland Park & Regent's Park, London, April 2010

Podobnie bylo w Regent's Parku. Trudno zrobic zdjecia rabatek, bo ludzie porozwalani wszedzie na trawie i kwiatki wachaja.

Z albumu Holland Park & Regent's Park, London, April 2010

Nie pamietam kiedy bylam rekreacyjnie w Londynie, poza dojazdem do pracy w City. Jestem jednak pewna, ze ciesze sie z obecnego miejsca zamieszkania. Owszem Kensington jest ladne, lubilam tam mieszkac na poczatku, ale teraz bylby to dla mnie koszmar. Wyjazd z miasta samochodem zajalby mi godzine jak nie wiecej. Dobrze, ze znam rozne zaulki w rejonach High Street Kensington, to nie musialam w ogole wychodzic na glowna ulice, tylko przemknelam sie do Kensington Parku tylami miedzy budynkami.

Zdjecia z Holland Parku i Regent's Parku

piątek, 16 kwietnia 2010

Bushy Park & Richmond Park.

Korzystajac z ladnej pogody i faktu, ze i tak bylam w Teddington, wybralam sie na szybka runde po parkach, zeby zobaczyc co zostalo z wiosny.

W Bushy Parku znalazlam kwitnace zonkile, ale spoznilam sie na kwitnace drzewka. W Richmond Parku bylo troche lepiej. Tez kwitlo duzo zonkili, ale znalazlam jeszcze tulipany i hiacynty, ktorych zapach bardzo lubie.

Z albumu Bushy Park & Richmond Park, April 2010

Z albumu Bushy Park & Richmond Park, April 2010


Nie widzialam efektow chmury wulkanicznej nigdzie, poza niebem bez samolotow. Zachod slonca wczoraj byl normalny i malo widowiskowy, bo nie bylo za bardzo chmur. Widzialam tylko wielka czerwona kule chowajaca sie za zabudowaniami klubu zeglarskiego przed moim domem.

Samoloty dalej nie lataja. Widzialam w wiadomosciach informacje o zawieszenie lotow do 1.00 w nocy jutro, ale potem byla informacja, ze o 14.30 podadza uaktualnienie sytuacji. Zdaje sie, ze w Polnocnej Irlandii i Szkocji ma sie cos ruszyc i cos bedzie latac.

Wiecej zdjec z parku w albumie - Bushy Park & Richmond Park.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Wiosna w Cliveden.

Pojechalismy w sobote do Cliveden obejrzec tulipany, a tu niespodzianka, trzeba czekac jeszcze ze 2 tygodnie zanim zakwitna. Sprawdzilam, ze w zeszlym roku bylismy tam w polowie kwietnia i wszystko juz kwitlo.

Z albumu Cliveden, April 2010

Tym razem byla chociaz ladniejsza pogoda i zwiedzilismy czesc terenow parkowych, w ktorych nie bylismy wczesniej.

Z albumu Cliveden, April 2010


Album Cliveden, kwiecien 2009

Album Cliveden, kwiecien 2010

piątek, 2 kwietnia 2010

Zaparkuj psa.

National Trust zacheca gosci, by zaparkowac psa przed wejsciem do ogrodu warzywnego w Knightshayes Court.



Ja niedlugo wyruszam zaparkowac swoj samochod na lotnisku, chociaz nikt nie zacheca mnie do tego takimi wdziecznymi tabliczkami. Mam nadzieje, ze pojazd bedzie grzeczny i nie zerwie sie ze smyczy podczas mojej nieobecnosci ;)

wtorek, 23 marca 2010

Watersmeet, Lynton and Lynmouth w Devon.

W niedziele mielismy ladna pogode i chcielismy w pelni to wykorzystac. Wyjechalismy z domku wakacyjnego dosc wczesnie. Tym razem postanowilam pojechac droga na zachod od Exmoor National Park, zeby uniknac kretych drog. Oczywiscie nie bylo to takie proste. W pewnym momencie droga i tak skrecila do parku i trzeba bylo znowu krecic kierownica w lewo i prawo.

Zaczelismy od Watersmeet - miejsca spotkania dwoch rzek. Dodam od razu, ze droga dojazdowa byla bardzo kreta, waska i oczywiscie przez las. Watersmeet to miejsce, gdzie lacza sie dwie rzeki: Badgworthy i Oare i tworza East Lyn River. Rzeka plynie w najglebszym naturalnym wawozie w Anglii. Mozna przespacerowac sie bezposrednio nad rzeka lub wybrac sie na szczyty okolicznych wzgorz.

Z albumu Watersmeet, Lynton and Lynmouth, Devon

Drzewa w wawozie sa dziwnie powyginane. Wszedzie rosnie mech i znowu sa bajkowe klimaty.

Droga z Watersmeet do Lynmouth jest jednopasmowa, tym razem z miejscami do mijanek. Z jednej strony sa skaly, z drugiej strony murek porosniety zielonym mchem i widok na doline rzeki. Zjezdza sie z gory prosto do centrum miasteczka. Nad samym morzem lezy Lynmouth, natomiast na wzgorzu na klifie polozone jest Lynton. Jak zawsze zadna przygod postanowilam wjechac na sama gore. Po drodze sa dwa zakrety, prawie o 180%, oczywiscie o duzym kacie nachylenia, zeby nie bylo za latwo.

Zaparkowalismy na samym koncu miasteczka. W informacji turystycznej powiedziano nam ktoredy zejsc na dol do Lynmouth i zeby wrocic potem na gore kolejka - Cliff Railway. Spacer byl przyjemny, ladne widoki na wzgorza i klify. Po drodze dwa razy przeszlismy nad kolejka klifowa.

Z albumu Watersmeet, Lynton and Lynmouth, Devon


Obeszlismy miasteczko, ponapawalismy sie widokami i nadszedl czas by wrocic na gore. W tym celu musielismy skorzystac z Cliff Railway. Kolejka zostala powolana do zycia aktem parlamentu z 1888r - "Lynton & Lynmouth Lift Company", by ulatwic transport pomiedzy dwoma miastami. Przejazd inauguracyjny nastapil w 1890 roku. Kolejka jest napedzana woda, kazdy wagon ma zbiornik na 700 galonow wody, zamontowany miedzy kolami. Wagon jadacy z dolu pozbywa sie wody i w ten sposob ciezszy wagon jadacy z gory, zjezdza na dol, wciagajac do gory wagon jadacy z dolu. Jest to jedyna kolejka napedzana tylko woda.

Z albumu Watersmeet, Lynton and Lynmouth, Devon

Wycieczke po okolicy zakonczylismy wjazdem na wzgorza widoczne na drugim zdjeciu od gory. Na wzgorzach jest sporo szlakow, jest tez parking z widokiem na morze.

Z albumu Watersmeet, Lynton and Lynmouth, Devon

Do chatki wakacyjnej wrocilismy tym razem porzadnymi szerokimi drogami, nie sluchalam juz GPSu i jego wskazowek. Potem trzeba bylo sie spakowac i wrocic do Londynu. Droga powrotna nie byla taka zla, zajela tylko 3h.

poniedziałek, 22 marca 2010

Knightshayes Court, Dunster Castle i Exmoor National Park.

Pogoda byla srednio sprzyjajaca w sobote, ale zebralismy sie na zwiedzanie. Pierwsze co zwiedzilismy to polne drogi ;) Najwyrazniej polne drogi szerokosci jednego samochodu i te normalne z dwoma pasami ruchu maja te same oznaczenia i kategorie i wedlug GPS'a sa rownowazne. Jak widac nie ma na tych drogach mijanek ;) Na szczescie ani razu nie spotkalam nikogo jadacego z przeciwka.

Z albumu Devon, March 2010

Gdy dojechalismy do Knightshayes Court juz nie padalo. Zwiedzielismy dom w srodku, ogrody, kawalek terenow lesno-spacerowych i ogrod warzywny. Z zewnatrz dom podobal mi sie, ale wystroj wnetrza znowu nie zgadzal sie z moim gustem. Moze nie byl wedlug mnie tak okropny jak Standen, ale na pewno nie chcialabym w czyms takim mieszkac.

Z albumu Devon, March 2010

Dom zostal wybudowany w 1874 roku, na podstawie wstepnego projektu Williama Burges, ktory zostal zwolniony ze wzgledu na brak porozumienia z wlascicielem co do wykonczenia i kosztow. Dom dokonczyl J.D.Crace, a ogrod zaprojektowal jeszcze ktos inny. Budynek zostal przekazany na rzecz National Trust w 1973 roku. Wiecej informacji o historii budynku i zdjecia na stronie National Trust.

Z Knightshayes Court wybralismy sie w strone Dunster. W tym celu musielismy przeciac National Exmoor Park. Droga calkiem przyjemna, ale niestety momentami padal deszcz. Krete drogi wsrod lasu, wzdluz doliny rzeki, drzewa przy drodze porosniete bluszczem lub mchem. W niektorych miejscach droga wygladala jak obraz z bajki. W Polsce nigdy nie widzialam takich krajobrazow lesnych. Oczywiscie tam gdzie bylo najladniej, nie dalo sie zatrzymac by zrobic zdjecie. A tam gdzie byly parkingi, bylo tak sobie.

Z albumu Devon, March 2010

Do Dunster dojechalismy w strugach intensywnego deszczu. Ja oczywiscie musialam wyskoczyc z samochodu, zeby zrobic zdjecie zamku z daleka ;) Zamek znajduje sie na wzgorzu i tylko w tym miejscu pojawily sie niskie chmury, a moze mgla.

Z albumu Devon, March 2010

Zamek zwiedzilismy w deszczu, chociaz pod koniec pogoda byla laskawsza i troche przestalo padac. Obeszlismy wioske Dunster i sklepy z pamiatkami. Miasteczko ma tak waskie ulice, ze na jednym odcinku ruch w przeciwnych kierunkach jest regulowany swiatlami, bo ulica ma szerokosc jednego samochodu.

Z powrotem pojechalismy trasa, ktora miala byc mniej kreta, niz ta przez park. Oczywiscie GPS znowu wyslal mnie na jakies boczne drogi, co doprowadzilo mnie do zniercierpliwienia. W jednym miejscu pojawily sie znaki, ze bedzie ograniczenie szerokosci do 2 metrow. Szybko pomyslalam, ze moj samochod z lusterkami ma 2.08m, ciekawe co to bedzie za zwezenie i czy zmieszcze sie. Okazalo sie, ze byl to kamienny most i mysle, ze mial z 2,5 metra szerokosci.

Gdy dojechalismy z powrotem do naszej chatki wakacyjnej swiecilo slonce. Postanowilam skorzystac z tego dobrodziejstwa i poszlam zobaczyc Grand Western Canal. Na mapce na stronie urzedu jest nawet zaznaczone miejsce, gdzie bylismy - Whipcott Wharf.

From Devon, March 2010

Budowe kanalu rozpoczeto pod koniec XVIII wieku, mial polaczyc Bristol Channel z English Channel. Pierwszy etap z Tiverton do Lowdwells ukoczono w 1814 roku. Kolejna czesc ukoczono w 1839 roku, ale zamknieto ja w 1867 roku. Transport wodny przegral z rozwojem kolei. Wiecej informacji na stronie Wikipedii.

sobota, 20 marca 2010

Pozdrowienia z deszczowego Devon.

Wyszlam wczoraj z pracy o 15.00 (propozycja szefa, zeby nie brac lunchu i skonczyc wczesniej) i przed 16.00 wyruszylismy w droge do Devon. Niestety na trasie A303 w rejonach Andover i Salisbury zawsze jest korek przy zwezeniu tej drogi z dwoch pasow do jednego. Wczoraj korek zaczal sie wczesniej niz widzialam w przeszlosci. Postanowilam skorzystac z opcji objazd w GPS. Na poczatek wyprowadzil mnie na wiejskie drogi, a potem na droge przez Salisbury. Wszystko byloby dobrze, gdyby nie fakt, ze na drodze A30 byly robote drogowe i ruch wahadlowy po jednym pasie. Co gorsza swiatla byly 3 fazowe, bo roboty byly na skrzyzowaniu. Odstalismy tam chyba z 20-30 minut, wiec pewnie wyszlismy gorzej na tym objezdzie, niz gdybysmy odstali co nasze na A303.

Na miejscu bylismy ok. 20.00. Instrukcja dojazdu do chatki wakacyjnej byla malo precyzyjna. Musialam zadzwonic do wlascicielki, zeby mnie pokierowala. Kazala mi skrecic w waska droge w srodku wsi i jechac do gory do konca drogi. Mogli mnie uprzedzic, ze droga bedzie przypominac trase dla terenowek i sportowe auto nie jest najlepszym pomyslem. Dojechalismy do miejsca, gdzie droga przechodzila w polna droge, wiec znowu zadzwonilam do wlascicielki z zapytaniem czy to juz tutaj. Okazalo sie, ze stoimy przed jej posesja. Na drodze ciemno jak diabli, nic nie widac, nie wiadomo, gdzie jest domek wakacyjny. Jakos trafilismy i przynieslismy nasze rzeczy z samochodu.

Niestety pogoda nie jest sprzyjajaca. Cale dwa tygodnie bylo ladne slonce, ale od wczoraj zaczelo padac. Padalo cala droge, na miejscu pada mzawka. Jakos bedziemy musieli dac rade i ludzic sie, ze droga do domku nie zamieni sie droge dostepna tylko dla terenowek. Juz wczoraj musialam lawirowac miedzy dziurami i kaluzami.

Ponizej pare zdjec, salon domku, widok z okna z salonu. Domek jest przy posesji wlasciciela.