środa, 17 marca 2010

Krokusy w Kew Gardens.

Poszlismy w niedziele obejrzec wiosne w Kew Gardens. Bylo duzo dywanow z krokusow, ale zonkile jeszcze nie kwitly. Pamietam, ze w poprzednich latach bylo zolto juz na poczatku marca. Tegoroczna zima jakos przeciagnela sie i jeszcze na poczatku marca temperatura spadala co noc do zera lub ponizej. Dopiero od poltora tygodnia mamy piekne slonce i temperatury wzrosly w tym tygodniu do 10 stopni.

Szkoda, ze wiekszosc krokusow jest fioletowa, bardzo malo bialych i zoltych. Za tydzien, dwa powinny byc zolte dywany z zonkili.

Z albumu Krokusy w Kew Gardens

Z albumu Krokusy w Kew Gardens

500 post, troche naprodukowalam tego w ponad 4 lata ;)

piątek, 12 marca 2010

British Airways znowu bedzie strajkowac ...

Nie wiem ktory raz pisze na tym blogu o strajku, a szczegolnie o strajku British Airways. Strajk, ktorym zaloga kabinowa grozila przed swietami Bozego Narodzenia zmaterializowal sie. Tym razem zapowiadaja strajk 3 dniowy od 20 marca i strajk 4 dniowy od 27 marca. Moi goscie mieli przyleciec 31 marca i skorzystac z punktow BA Miles z mojego konta. Teraz juz wiem dlaczego to mile BA nie sa tak wiele warte ;) Po prostu jak chce sie z nich skorzystac, to akurat nie da sie.

W takim razie nie pozostaje nic innego jak kupic bilety na LOT i nie martwic sie czy BA bedzie strajkowac czy nie. Szkoda tylko, ze w LOT nie mozna zbierac mil w ramach gospodarstwa domowego. To jedna z tych rzeczy, ktora jest gorsza w Polsce. Sprawdzilam program Miles & More i w niektorych krajach, szczegolnie w Niemczech, mozna zbierac mile jako rodzina.

środa, 10 marca 2010

10 urodziny London Eye.

Wczoraj London Eye (to wielkie kolo na nabrzezu Tamizy) obchodzilo swoje 10 urodziny. Zostalo zbudowane jako atrakcja z okazji nowego millenium, mialo pozostac nad rzeka tylko przez 5 lat, a tu 10 lat szybko zeszlo. Co roku London Eye znajduje sie w centrum obchodow Sylwestra i Nowego Roku. Fajerwerki sa montowane na kole i puszczane z barek na rzece.

Z okazji urodzin kolo bylo podswietlone na wiele kolorow. Ponizej pare filmow na YouTube:

Wczorajszy "light show" nad rzeka:




Krotki film o tym jak budowano kolo:


Film z obchodow ostatniego Sylwestra. W sumie powinnam to tez obejrzec, bo nie widzialam w tym roku.

W 2007 roku zrobilismy serie zdjec Oko noca. Odkopalam tez pare zdjec z serii Niebieskie Oko.

Wiecej informacji o London Eye na stronie Wikipedii.

niedziela, 7 marca 2010

Sheffield Park Garden i Standen.

Bylismy dzisiaj na malej wycieczce na poludnie od Londynu, w East Sussex i West Sussex. Zaczelismy od Sheffield Park Garden, park z 4 jeziorami, malymi kaskadami i domem, ktory nie jest otwarty dla zwiedzajacych.
Slonce niby swiecilo i pogoda byla ladna, ale bylo zimno i chwilami wial wiatr. Niestety dopiero przy wyjsciu dostrzeglam pana sprzedajacego gorace napoje. Gdybym kupila herbate przy wejsciu do parku, to komfort zwiedzania bylby wyzszy ;)

From Sheffield Park Garden & Standen

Na uwage zasluguje stara sosna, ktora ma bardzo szeroki pien. Niestety samo zdjecie nie oddaje szerokosci pnia, ale jego srednica ma na pewno kilka metrow.

From Sheffield Park Garden & Standen

Standen to zupelnie inna posiadlosc. Punktem centralnym jest dom wybudowany dla londynskiego prawnika i jego rodziny. Dom zostal zaprojektowany przez Philipa Webba i Williama Morrisa. Byl to chyba najbrzydszy dom jaki zwiedzalam w Wielkiej Brytanii, zaraz po Leeds Castle. Chodzi mi dokladnie o styl wnetrza. Styl, ktory zupelnie nie podobal mi sie. Nic nie przypadlo mi do gustu: meble, wystroj pokoi, dywany itp. Z zewnatrz jeszcze do przezycia.

From Sheffield Park Garden & Standen

Miedzy posiadlosciami GPS poprowadzil nas bocznymi, kretymi i dziurawymi drogami. Zobaczylismy sobie troche "countryside" (wiejskich krajobrazow).

Zdjecia z Sheffield Park Garden i Standen.

wtorek, 2 marca 2010

Bushy Park po godzinach.

Korzystajac z pieknej pogody i faktu, ze w tym tygodniu pracuje tylko od 9.00 do 16.00, wybralam sie po pracy do Bushy Parku.

Mimo dnia roboczego troche ludzi bylo w parku, szczegolnie spacerowicze z psami i pary. Byl tez korek na drodze przecinajacej park ;)

From Bushy Park 03/2010

From Bushy Park 03/2010


Spacer w parku, po pracy, w ciagu tygodnia to fantastyczna sprawa. Niby jest sie ciagle w miescie, ale nie do konca. Wszedzie spiewaja ptaki, papugi krzycza, kaczki tez po swojemu mowia.

Wlasciwie to za kazdym razem jak jestem w ktoryms z londynskich parkow, to mysle o Warszawie i o tym, ze nie oferowala ona zbyt duzo terenow zielonych. W swoim ostatnim miejscu zamieszkania, moglam co najwyzej isc na spacer nad Wisle. O centrum to nawet nie ma co wspominac. Za czasow liceum lubilam chodzic do Lazienek.

Kilka zdjec w albumie Bushy Park 03/2010. Na przyszly raz wezme "duzy" aparat, bo w Bushy Parku jest duzo zwierzat, ktore az prosza sie o zdjecia. Z teleobiektywem bede mogla zdzialac znacznie wiecej.

Dzisiaj tez mamy piekna pogode.

wtorek, 23 lutego 2010

Zwiedzanie Wielkiej Brytanii.

Wiosna juz niedlugo, wiec warto zaczac przygotowania do sezonu. Napisze dzisiaj troche o roznych organizacjach, ktore oferuja roczne abonamenty na zwiedzanie swoich obiektow.

National Trust.

National Trust powstal w 1895r jako organizacja charytatywna, ktorej celem byla ochrona obiektow i terenow o znaczeniu historycznym i naturalnym. Poczatkowo NT zajmowal sie ochrona otwartych przestrzeni i zagrozonych budynkow. Obecnie wiekszosc obiektow to tzw. country houses czyli wiejskie posiadlosci - rezydencje. Wynika to glownie z tego, ze w polowie XX wieku, wielu wlascicieli mialo problemy z utrzymaniem swoich ogromnych posiadlosci i czesto przekazywalo je za zycia lub po smierci na rzecz National Trust. Moze ktos ogladal film "Miss Potter" o pisarce Beatrix Potter, ktora skupowala od farmerow ogromne tereny w Lake District, zeby tylko zapobiec dostaniu sie ich w rece deweloperow. Jeszcze za zycia ofiarowala ona te tereny National Trust, a po jej smierci przeszly na wlasnosc NT rowniez pozostale czesci posiadlosci lacznie z domem, w ktorym mieszkala. To tylko przyklad, ale takich posiadlosci sa setki w calej Anglii. W Szkocji dziala National Trust for Scotland.

Najlepsza metoda na zwiedzanie obiektow NT jest kupno rocznego abonamentu. Annual Joint Membership - czyli abonament roczny dla pary kosztuje okolo 80 funtow. W ramach abonamentu mozna zwiedzac wiekszosc obiektow za darmo, nie trzeba rowniez placic za parkowanie. Jedyny obiekt jaki znam, gdzie trzeba zaplacic mimo czlonkostwa w NT to Ham House.

Jestem pewna, ze wspominalam na tym blogu o wielu ciekawych obiektach NT, ktore zwiedzalismy lub czesto odwiedzamy, chociazby: Leith Hill; Osterley Park; Craigside (zdjecie ponizej) w Northumberland, ktorego jakos nigdy nie opisalam na blogu, a szkoda, bo to piekne miejsce; Polesden Lacy; Seven Sisters; Claremont Landscape Park; Box Hill i wiele innych.


Na kazdym urlopie, ktory spedzamy w Wielkiej Brytanii zwiedzamy przynajmniej kilka obiektow NT i tak planujemy nasze urlopy, zeby zobaczyc to co najciekawsze w okolicy.

Niektore obiekty sa tak duze, ze trzeba zarezerwowac caly dzien na zwiedzanie. Na przyklad sam dom zwiedza sie okolo godziny, a do domu przylegaja ogromne ogrody i inne tereny zielone. Sa szlaki spacerowe, restauracje, sklepy z pamiatkami.

Co roku National Trust przysyla swoim czlonkom nowy katalog obiektow i nowa naklejke na samochod uprawniajaca do darmowego parkowania na ich parkingach.

English Heritage.

English Heritage to podobna organizacja do National Trust. Roznica jest taka, ze organizacja jest organizacja rzadowa. Zostala ona powolana do zycia przez National Heritage Act 1983 i zajmuje sie zarzadzaniem historycznych budnkow w Anglii. EH zarzada okolo 400 obiektami, m.in. Stonehenge. Warto wiedziec, ze do Stonehenge mozna wejsc za darmo i zaparkowac na parkingu przy nim rowniez bedac czlonkiem National Trust.

Czlonkostwo w EH dla pary kosztuje 75 funtow rocznie. Cena podobna do National Trust.

Znajomy z pracy zawsze mowil, ze EH jest lepsze niz NT, poniewaz EH ma wiecej budynkow i mozna je rowniez zwiedzac w zimie, a NT ma glownie tereny otwarte i ogrody. Nie zgodze sie z nim, bo uwazam, ze wiele obiektow NT jest wartych odwiedzenia o roznych porach roku, rowniez zima.

Czlonkiem English Heritage zostalam w zeszlym roku podczas urlopu w Northumberland, gdzie zwiedzalismy forty rzymskie na lini Walu Hadriana. Wszystkie byly zarzadzane przez EH i stwierdzilismy, ze wyjdzie taniej zostac czlonkiem EH i dzieki temu pozwiedzamy jeszcze inne ich obiekty w naszej okolicy. Jednak do tej pory nie bylismy w zadnym obiekcie EH i nie planuje przedluzac tego abonamentu.

Obie powyzsze organizacje przysylaja magazyny dla swoich czlonkow z informacjami o biezacych wydarzeniach. Chociaz EH przyslalo mi tylko jeden magazyn od maja zeszlego roku. Natomiast NT przysyla magazyn i zestaw informatorow o wydarzeniach w mojej okolicy co kwartal.

Jesli ktos mieszka w Londynie i lubi przyrode to moge polecic kupno abonamentu rocznego do Kew Gardens. Roczny abonament daje nieograniczony wstep do ogrodu botanicznego w Kew oraz do Wakehurst Place na poludnie od Londynu. Drugi obiekt jest warty odwiedzenia w ramach jednodniowej wycieczki. Oprocz domu, sa ladne ogrody, tereny zielone, lasy, dolina rzeki oraz bank nasion - Seed Bank. Do Wakehurst Place mozna tez wejsc na abonament National Trust, poniewaz Kew dzierzawi ten obiekt od NT.


Abonament roczny do Kew Gardens dla dwoch osob kosztuje okolo 80 funtow. Dostaje sie tez 12 wejsciowek dla gosci.

Kolejna londynska organizacja, ktora oferuje roczny abonament do swoich obiektow to: Historic Royal Palaces. Abonament daje wstep do nastepujacych obiektow: Tower of London, Hampton Court, Kensington Palace, Kew Gardens Palace. Roczny abonament dla dwoch osob kosztuje ok 60 funtow. Dodatkowo abonament daje 10% znizki w restauracjach w tych obiektach oraz darmowy magazyn dla czlonkow.

Jest mnostwo innych organizacji, ktore oferuja podobne abonamenty dla swoich obiektow, ale zadna z nich nie jest juz tak duza jak English Heritage czy National Trust.

Jesli ktos jest klientem Tesco i zbiera punkty w ramach Tesco Club Card to wiekszosc wspomnianych abonamentow moze nabyc za punkty. Dodatkowo w ramach Tesco Deals mozna wymienic vouchery na bilety wstepu do wielu innych atrakcji. Polecam artykul na ten temat na blogu Inwestowanie w UK.

niedziela, 24 stycznia 2010

Leith Hill zima.

Mialam ochote na spacer w lesie w zwiazku z tym wybralismy sie na Leith Hill. Tuz za Dorking zauwazylam, ze na polach wciaz lezy troche sniegu. Im dalej od miasta tym wiecej sniegu bylo widac na polach. Skrecilam na boczna droge do Leith Hill, a tam coraz bielej. Droga w wawozie wygladala niesamowicie. Tam akurat nie bylo sniegu, ze wzgledu na uksztaltownie terenu. Ziemia parowala, slonce przebijalo sie miedzy drzewami i caly wawoz byl oswietlony jakby zakurzonym swiatem. Niesamowity efekt. Niestety nie moglam zatrzymac sie, zeby zrobic zdjecie ze wzgledu na dosc spory ruch.

Odkopalam film, ktory nakrecilismy 2 lata temu w wawozie. Nie jest najlepszej jakosci, bo filmowalismy z samochodu przez szybe, ale moze chociaz troche odda klimat tego miejsca.



Wracajac do naszej ostatniej wyprawy, to im dalej w las tym wiecej sniegu. Momentami nawet na drodze bylo widac resztki rozjechanego sniegu. Gdy dojechalam do parkingu National Trust okazalo sie, ze jest on pokrytym pieknym, swiezym sniegiem. Nie moglam przepuscic takiej okazji i zrobilam zimowa sesje zdjeciowa samochodu. W koncu nie wiadomo kiedy nastepny raz zobaczy snieg.

W lesie byl snieg i bloto. Jakos dotarlismy do polany z wieza. Nie bylo prawie ludzi. Piekne niebieskie niebo akurat przydalo sie do pleneru zimowego.



Galeria z Leith Hill zima.

niedziela, 3 stycznia 2010

Do pubu lodka.

Jak juz pisalam kiedys na blogu, Tamiza w Richmond lubi napsocic.

W Nowy Rok klienci pubu White Cross zostali odcieci od suchego ladu i czesc z nich zostala przetransportowana lodka. Manager pubu powiedzial, ze to nic nadzwyczajnego i zima pub jest odcinany  od suchego ladu ok 5 razy w miesiacu. Tabela przyplywow i odplywow wisi nad barem.




Niezla wymowka w przypadku spoznienia do domu: utknelam w pubie, bo zalalo wyjscie ;-)

Artykul na ten temat w Richmond & Twickenham Times

sobota, 2 stycznia 2010

Ciekawostka z Cypru - wrak statku.

Podczas zwiedzania grobowcow - Tombs of the Kings zauwazylam na morzu statek, ktory wydawal sie porzucony. Po powrocie sprawdzilam w internecie historie statku i o to co sie dowiedzialam:

23 marca 1998r M/V Demetrios II  statek handlowy pod bandera Hondurasu wplynal na mielizne niedaleko latarni morskiej w Paphos i miejscowosci Chloraka. Statek plynal z Grecji do Syrii z ladunkiem drewna. W dniu kiedy doszlo do tego zdarzenia, na pokladzie byla osmioosobowa zaloga skladajaca sie z Grekow, Pakistanczykow i Syryjczykow. Zaloga zostala uratowana i przetransportowana na lad przez helikopter brytyjskich sil zbrojnych.

Lokalna gazeta anglojezyczna "Cyprus Mail" informowala, ze certyfikaty marynarzy byly sfalszowane. Pozniej zostalo potwierdzone przez Lloyds List (lista utrzymywana przez Lloyd's Register - wlasnie pracuje w ich budynku), ze certyfikat greckiego kapitana i pakistanskiego pierwszego oficera byly wysokiej jakosci podrobkami z  Liberii.

Statek nosil wczesniej nazwy: Anastasia-1996, Sofia S.-1988, Lühedeich-1987, Tor Nordia-1978, Lühe-1976, Arn X-1970. Zostal zbudowany w 1964. w stoczni Sietas w Hamburgu.

Statek od 1998r spoczywa na skalach przy brzegu i niszczeje. Znalazlam informacje, ze byl plan jego rozebrania, ale jest to zbyt kosztowna operacja. Drugie zdjecie ponizej jest duzych rozmiarow i mozna przyjrzec sie szczegolom.
 


 

piątek, 1 stycznia 2010

Cypr - kocia wyspa.

Wlasnie wracamy z 6 dniowego pobytu na Cyprze. Bylismy w Paphos (Pafos) w zachodniej czesci wyspy. Wyjazd byl zarezerwowany przez Expedie: przelot, hotel i wynajem samochodu.

Na lotnistku w Pafos odebralismy zarezerwowany samochod i zawiezlismy sie sami do hotelu niedaleko portu. Nie w samym centrum turystycznym, ale tez nie za daleko, w czesci mieszkalnej miasta. Dzieki temu w miare latwo bylo wyjechac z miasta, ale moglismy wybrac sie piechota nad morze i do portu. Wokol hotelu sa prywatne domy mieszkalne i bylo cicho. W okolicy jest duzo sklepow, restauracji i barow. Nie bylo tez problemow z zaparkowaniem na ulicy.

Pafos jest na tyle male, ze mozna je dosc szybko rozpracowac patrzac na mape i nie ma problemu z poruszaniem sie po okolicy.

Co zwiedzilismy:

1. Gory Trodos: Doline Cedrowa -Klasztor w Kykkos - Moutoullas - Prodromos - Pedoulas - Troditissa i z powrotem do Pafos. Duzo kretych i czasami waskich drog. Ladne widoki, duzo parkingow przy drogach.

2. Kourion - Limassol - Petra tou Romiou - Skaly Afrodyty. Na wizyte w Kourion najlepiej poswiecic ze dwie godziny, bo jest sporo obiektow do obejrzenia. Ponizej ruin jest tez plaza z widokiem na skaly. Limassol nie przypadl nam szczegolnie do gustu i zwiedzilismy miasto dosc szybko. W drodze powrotnej zjechalismy na nadmorska droge i zatrzymalismy sie przy Skalach Afrodyty. Mysle, ze lepiej jechac ta droga od poludnia niz od polnocy. Zjezdza sie wtedy z gor nad samo morze i jest pare ladnych widokow po drodze. Warto przyjechac w to miejsce tuz przed zachodem slonca.

3. Pafos - Twierdza - ruiny antyczne Kato Pafos - Tombs of Kings. Duzo chodzenia po ruinach. Twierdza jest mala i mozna obejrzec ja bardzo szybko. Ruiny starozytnego Pafos to co najmniej 2h zwiedzania. Grobowce Krolow polozone sa troche dalej od Kato Pafos i najlepiej podjechac tam samochodem. Znowu duzy teren do obejscia, do wielu grobowcow mozna wejsc do srodka. Minimum 1h jak nie wiecej. Dobre miejsce na ogladanie zachodu slonca.

4. Nikozja - Sanktuarium Apolla (Kourion - Episkopia). Do Nikozji mielismy 150km w jedna strone i jechalismy 2h autostrada przez Limassol. Sama Nikozje zwiedzilismy dosc szybko i nie zrobila na nas szczegolnego wrazenia. Interesujaca byla wystawa przy Palacu Arcybiskuba, poswiecona Ikonom i skarbom zrabowanym w czasie inwazji tureckiej na polnocna czesc Cypru. W drodze powrotnej postanowilismy zahaczyc o Saktuarium Apolla, ktore zapomnielismy odwiedzic 2 dni wczesniej. Ruiny, polozone na maly terenie, do obejrzenia w pol godziny. Kolejne miejsce warte odwiedzin tuz przed zachodem slonca.

5. Bird and Animal Park - Plw. Akamas - Zatoka Lara - Wawoz Avakas - Laznie Afrodyty . Jesli ktos jest milosnikiem ptakow to powinien wybrac sie do Bird and Animal Park 15km na polnoc od Pafos. Jest tam cale mnostwo papug i tym podobnych ptakow. Maja tez troche ssakow i niezla kolekcje wezy. Po zwiedzeniu zoo pojechalismy dalej na polnoc na Plw. Akamas. To bylo chyba pierwsze miejsce, gdzie faktycznie warto bylo miec samochod terenowy. Zwiedzilismy tylko kawalek polwyspu, bo nie chcialam zapuszczac sie na dalsze odcinki wertepow. Przespracerowalismy sie tez do wawozu Avakas. Nastepnie wrocilismy troche na poludnie i przejechalismy przez gory do polnocnej czesc wyspy, do Lazni Afrodyty. Rzeczone laznie to maly gorski wodospad w grocie, w ktorym wedlug legend kapala sie Afrodyta. Ladne widoki przy przejezdzie przez gory i z rejonu groty Afrodyty. Mozna przejsc sie szlakiem po gorach.

Praktyczne porady:

1. Warto wynajac samochod, ale terenowy to chyba tylko na wizyte na Plw. Akamas. Samochod mozna zarezerwowac od razu przed wyjazdem lub gdziekolwiek na Cyprze. Praktycznie wszedzie sa wypozyczalnie mniejsze lub wieksze lub mozna zamowic samochod przez hotel. Samochody z wypozyczalni maja inne tablice rejestracyjne niz reszta samochodow, wiec latwo odroznic turystow. Dzieki temu mozna liczyc na wyrozumialosc na drodze lub jak chcemy wepchnac sie na inny pas ruchu w ostatniej chwili.

Nie wiem jak robia inne wypozyczalnie ale Europcar liczy sobie dodatkowa oplate za bak paliwa z gory. Oczywiscie cena tego baku paliwa jest wyzsza niz na stacji i jesli ktos nie planuje duzo jezdzic to na pewno przeplaci. Niestety nigdzie podczas rezerwacji nie bylo o tym mowy i wyczytalam to dopiero przed wyjazdem w recenzji hotelu. W moim przypadku nie bylo to wiekszym problemem, bo udalo mi sie wyjezdzic cale paliwo i musialam jeszcze dotankowac.

Jak ktos jest przyzwyczajony do dynamicznych samochodow to lepiej wynajac cos wyzszej klasy, bo "maluch" moze byc powolny. Nam trafil sie Nissan Note, z nieznana mi moca silnika, ale niewatpliwie mala. Udalo mi sie rozpedzic go do 110km/h z gorki, wedlug wskazan gpsa, licznik pokazywal 120km/h. Licznik byl w milach, wiec predkosci w kilometrach byly malo czytelne. O przyspieszeniu samochodu nie bede nawet wspominac, bo ono prawie nie istnialo ;-) Do tego kierownica trzesla sie w czasie jazdy i sciagalo samochod w lewo. Jazda z manualna skrzynia biegow po pol roku jazdy automatem tez byla traumatyczna przez pierwsze 5 minut.

Drogi sa stosunkowo dobre, widac ze poszerzaja i klada nowa nawierzchnie na drogach w gorach. Dobre oznaczenie zabytkow i atrakcji. Chociaz czasami troche za pozno lub litery sa na tyle male, ze trudno przeczytac do ostatniej chwili.

2. Hotel - hoteli i apartamentow jest bardzo duzo na Cyprze. Nie jestem w stanie powiedziec czy hotel przez biuro podrozy czy strone internetowa bedzie lepszy/drozszy/tanszy od apartamentu. Nie porownywalam w ogole cen przed rezerwacja. Wybralam hotel z listy na stronie Expedia i sugerowalam sie recenzjami na Tripadvisor. Nasz hotel King Jason Apartments byl do listopada 2009 dostepny tylko w ofercie Thompsona, ale teraz mozna go rezerwowac przez rozne strony, agentow i bezposrednio.

3. Zwiedzanie - wstep do ruin i muzeow jest dosc tani, 1.70 euro lub 3.40 euro. W niektorych prywatnych obiektach ceny sa wyzsze: 5 euro muzeum ikon w Kykkos, 15 euro Bird and Animal Park.
Infrastruktura turystyczna na akceptowalnym poziomie. Duzo parkingow przy drogach, mozna zatrzymac sie bez problemu i robic zdjecia. W kazdym obiekcie turystycznym byly czyste toalety, rowniez publiczne toalety w miescie byly w porzadku.

4. Jedzenie - tu musze napisac, ze bylam rozczarowana cenami. W supermarkecie wiekszosc produktow drozsza niz w UK. W restauracjach i barach ceny tez czesto rozpoczynaly sie od 10 euro za glowne danie, kanapki 4-6 euro. Znalezlismy w Pafos bar dla tubylcow, bez wywieszonych cen czy godzin otwarcia, ale z dobrym i tanim jedzeniem. Obsluga nie mowila zbyt dobrze po angielsku, ale dogadalismy sie przy pomocy rak.

Jesli chodzi o produkty supermarketowe to warto sprobowac lokalnego sera koziego - Halumi. Dokladnie jest to ser z koziego i owczego mleka z dodatkiem soli i przypraw.

5. Polecam wyjazd na Cypr poza sezonem. W grudniu bylo ok 20 stopni i ladna pogoda. W sam raz na zwiedzanie, ale nie za goraco. Nie bylo tez duzo ludzi i naprawde przyjemnie jezdzilo sie po gorach czy innych mniej uczeszczanych drogach. Nie chce wiedziec co dzieje sie na wyspie w szczycie sezonu i jak jest goraco w lecie.

Podsumowujac:

Udane wakacje, byc moze w dalszej przyszlosci wrocimy na poludniowy Cypr zwiedzic wschodnia czesc wyspy. Nie zakochalismy sie w tym miejscu i poza zwiedzeniem pozostalej czesci wyspy nie planujemy powrotu. Z wysp bardziej podobalo nam sie na Malcie, gdzie planujemy wrocic przy okazji.

A tu spedzilismy ostatnie chwile na Cyprze, lapiac slonce przed minusowymi temperaturami w UK.

Na srodku zdjecia widac pare na plazy. Zdaje sie, ze pan oswiadczyl sie pani, z tego co widzielismy z gory. Beda mieli co wspominac.