niedziela, 17 sierpnia 2008

Portsmouth

Bylismy wczoraj w Portsmouth. Wizyte zaczelismy od Blue Reef akwarium, ktore okazalo sie nawet interesujace. Obawialam sie, ze znowu zobacze te same ryby w kilku innych akwariach, ale bylam pozytywnie zaskoczna nowymi okazami.





Po akwarium chcielismy przeparkowac auto w rejon portu i muzeum morskiego, co okazalo sie nielada wyczynem. Parking byl pelny i po dluzszym krazeniu zaparkowalismy na parkingu w centrum handlowym.

Portsmouth Historic Dockyard to duzy kompleks spacerowo - muzealny. Zwiedzania jest tam na conajmniej dwa dni. Na szczescie bilety wazne sa rok, wiec mozna spokojnie wrocic jak ma sie przesyt.





Oprocz muzeum do zwiedzenia zostala nam jeszcze wieza Spinnaker Tower. Kojarzy mi sie troche z hotelem w Dubaju. Zdjecia na stronie BBC

sobota, 12 lipca 2008

Tecza.

Taka mamy dzis pogode, raz swieci slonce, za chwile pada deszcz. Widok z okna w salonie na St.Matthias Church.

niedziela, 22 czerwca 2008

Zdjecia z Lake District.

Wykazalam sie dzisiaj cierpliwoscia i zrobilam zdjecia z Lake District. Oto linki do galeri:

Bowness
Kirkstone Pass
Jezioro Windermere
Okolice Keswick
Okolice Hawkshead i Coniston

Nie zrobilismy duzo zdjec, bo po Szwajcarii i Szkocji Lake District nie wydal nam sie zbyt fascynujacy. Wszyscy mowia, ze jest tam pieknie. Nie pisze, ze nie jest, ale widzialam piekniejsze i spokojniejsze miejsca. Do obrobienia pozostaje godzina filmu z kamery, ale to w dalszej przyszlosci, bo mam jeszcze do zrobienia DVD z dwoch poprzednich urlopow.

Czas zaczac planowac nastepny urlop, ale potrzebny mi do tego celu cat sitter na 2 tygodnie. Jacys chetni?

niedziela, 15 czerwca 2008

Lake District.

Nie mam weny na pisanie komentarza do urlopu, wiec na razie wrzuce dwa zdjecia. Druga czesc urlopu zostala odwolana z przyczyn odgornych.





wtorek, 13 maja 2008

Lato w pelni.

Miesiac temu mielismy atak zimy, potem przez pare tygodni padalo, az przyszlo nieoczekiwanie lato i probuje nas zagotowac w Londynie.
W zeszly weekend bylo ok 26-27 stopni, pelne slonce. Jeszcze dzisiaj i jutro ma byc po 23 stopnie, a potem wreszcie chwila spokoju. Nie przepadam za taka pogoda, poniewaz w moim mieszkaniu robi sie bardzo goraco. Wynika to z tego, ze dach nie jest ocieplony i na strychu robi sie niezla sauna, udzielajac sie mojemu mieszkaniu.

Aby schowac sie przed upalem odwiedzilismy w niedziele Hellfire Caves. Kilka zdjec ponizej.













niedziela, 6 kwietnia 2008

Niespodziewany atak zimy!

Zazartowalam sobie dzisiaj rano, ze zima jest, ale mialam na mysli, ze zimno jest. Sekunde pozniej odslonilam rolete i zobaczylam zime za oknem. Tego nie spodziewalam sie. Owszem zapowiadali opady sniegu, ale przy 8 stopniach na zewnatrz spodziewalam sie raczej deszczu ze sniegiem, a nie bialych dachow i ogrodow. W piatek bylo 17 stopni. Faktycznie kwiecien plecien tak przeplata troche zimy, troche lata.







Dobrze, ze to nie srodek tygodnia, bo Londyn zostalby pewnie sparalizowany.

środa, 19 marca 2008

Seven Sisters.

W zeszlym tygodniu rozmawialam ze znajomym o ciekawych miejscach, ktore warto odwiedzic. Rozmawialismy m.in. o klifach w rejonach Eastbourne, zwanych Seven Sisters - siedem siostr. Zdjecia z internetu zachecily mnie na tyle, ze wybralam sie tam nastepnego dnia.

Pogoda nie byla najciekawsza, raczej szaro i wialo, ale dalo sie przezyc. Nawet slonce wyszlo na chwile.


Dobre miejsce na piknik calodzienny. Mozna pospacerowac po kamienistej plazy jak rowniez pod grzebietach klifow.

Galeria - link

sobota, 23 lutego 2008

Zdjecia z urlopu w Hong Kongu.

Kilka galeri z ostatniego urlopu w Hong Kongu.

Kowloon - Galeria

Hong Kong Noca - Galeria

Taniec smoka - Galeria

Fajerwerki noworoczne - Galeria

niedziela, 10 lutego 2008

Wyprawa kulinarna do Hong Kongu.

Wszystko co dobre, szybko sie konczy. Wrocilismy z naszej wyprawy kulinarnej, czas na pare zdjec.

Najlepsze na swiecie danie: makaron z wolowina w sosie sojowym. Brzmi banalnie, ale jest przepyszne. Zwlaszcza w wykonaniu pana Chinczyka z budki za hotelem Prudential ;)
W brazowych szklankach jest herbata jasminowa podawana domyslnie kazdemu klientowi, wliczona w cene, lacznie z dolewkami.





Sniadanie u pana Chinczyka.





Ryzowy makaron z wolowina w sosie satay. Przyznaje, ze ta knajpa nie byla najlepsza, makaron byl lekko rozgotowany i troche nijaki.




Niestety nazwy tego dania nie pamietamy. Jest to kurczak obrany z kosci z dodatkiem ryzu, przypraw i zupy.




Makaron ryzowy z wolowina w sosie sojowym. Lokalny fastfood sieci Cafe de Coral. Postaram sie wrzucic lepsze zdjecie z archiwum.




Taniec smoka - pokaz zorganizowany przed naszym hotelem dla gosci. Pierwszy dzien nowego chinskiego roku.





Noworoczna nocna parada.





Noworoczne fajerwerki.





Fajerwerki jeszcze raz.




Wychodzi na to, ze oblecialam juz ziemie dookola, grubo przekraczajac 40tys km w moich podrozach. Jak dodac jeszcze loty europejskie to pewnie i 80tys km by sie uzbieralo. W kolejce wakacyjnych wypraw ustawia sie Kuba, Peru, Tajlandia, Australia itd.
Tymczasem musimy nauczyc sie robic taki pyszny makaron jak pan Chinczyk.

środa, 9 stycznia 2008

Zdjecia z Malty.

Wczoraj mialam troche weny i zrobilam galerie z Malty - link.

W sobote wybieramy sie na spotkanie czytelnikow pewnego forum emigracyjnego. Nigdy nie bylam na zadnym spotkaniu czytelnikow forum czy innej tego typu imprezie. W sumie to nie wiem po co zglosilam swoj udzial. Nie wierze do konca w mozliwosc poznania kogos nowego i nie szukam znajomych. Doszlam do wniosku, ze dam temu spotkaniu szanse i najwyzej w przyszlosci nigdy nie wybiore sie na zadne spotkanie z Polakami. Niedlugo bedzie 3 lata jak tu jestem, a jedyni Polacy poznani na miejscu to moja sprzataczka i jej bratowa.
Poznalam w pracy kilku Polakow, ale oni sa w innych oddzialach i nasze rozmowy byly czysto sluzbowe, wiec nie podpadaja pod kategorie znajomi.