niedziela, 10 lutego 2008

Wyprawa kulinarna do Hong Kongu.

Wszystko co dobre, szybko sie konczy. Wrocilismy z naszej wyprawy kulinarnej, czas na pare zdjec.

Najlepsze na swiecie danie: makaron z wolowina w sosie sojowym. Brzmi banalnie, ale jest przepyszne. Zwlaszcza w wykonaniu pana Chinczyka z budki za hotelem Prudential ;)
W brazowych szklankach jest herbata jasminowa podawana domyslnie kazdemu klientowi, wliczona w cene, lacznie z dolewkami.





Sniadanie u pana Chinczyka.





Ryzowy makaron z wolowina w sosie satay. Przyznaje, ze ta knajpa nie byla najlepsza, makaron byl lekko rozgotowany i troche nijaki.




Niestety nazwy tego dania nie pamietamy. Jest to kurczak obrany z kosci z dodatkiem ryzu, przypraw i zupy.




Makaron ryzowy z wolowina w sosie sojowym. Lokalny fastfood sieci Cafe de Coral. Postaram sie wrzucic lepsze zdjecie z archiwum.




Taniec smoka - pokaz zorganizowany przed naszym hotelem dla gosci. Pierwszy dzien nowego chinskiego roku.





Noworoczna nocna parada.





Noworoczne fajerwerki.





Fajerwerki jeszcze raz.




Wychodzi na to, ze oblecialam juz ziemie dookola, grubo przekraczajac 40tys km w moich podrozach. Jak dodac jeszcze loty europejskie to pewnie i 80tys km by sie uzbieralo. W kolejce wakacyjnych wypraw ustawia sie Kuba, Peru, Tajlandia, Australia itd.
Tymczasem musimy nauczyc sie robic taki pyszny makaron jak pan Chinczyk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz