czwartek, 15 października 2009

Zlota jesien.

Jesien jest laskawa dla mieszkancow Wyspy. Od wrzesnia bylo raczej slonecznie i w miare cieplo, poza jednym tygodniem, kiedy padalo. W tym tygodniu znowu mamy slonce i temperatury w rejonach 13-16 stopni.

Wczoraj w drodze z Data Centre w Hounslow odwiedzilam Bushy Park w ramach lunchu. Wreszcie skonczyli budowac restauracje z toaletami przy Woodland Park i otworzyli dodatkowy parking. W srodku dnia park byl opanowany przez emerytow i matki z dziecmi. Przyjemnie bylo popatrzyc, ze tyle ludzi cieszy sie ladna jesienna pogoda, popijac kawe w tak ladnych okolicznosciach przyrody. Moze za pare lat tez bede mogla tak spedzac dni ;) Popijac kawe na moim patio lub tarasie i podziwiac widoki. Ostatecznie w wersji ubozszej chodzic do parku na beztroskie spacery, bo nie bede miala super widoku z wlasnego ogrodu.




czwartek, 1 października 2009

Hever Castle.

Zwlekalam z napisaniem tego posta, bo czekalam na gotowa galerie z Hever Castle, ale cos mi nie idzie jej przygotowanie. W zeszla sobote odwiedzilismy zamek powiazany z zonami Henryka VIII. Posiadlosc nalezala do rodziny Anne Boleyn, a pozniej Henryk VIII przekazal ja swojej czwartej zonie Anne of Cleves. W XX wieku wlascicielami zamku byla rodzina Astorow, ktorzy byli rowniez wlascicielami Clieveden, ktore odwiedzilismy rowniez w tym roku. Widac nawet pewna ceche wspolna miedzy tymi posiadlosciami - zywoploty strzyzone w ksztalty zwierzat.


Hever Castle to miejsce w sam raz na caly dzien zwiedzania, odpoczynku i spacerow. Zamek jest raczej maly, ale za to wszystkie pokoje sa udostepnione do zwiedzania i obejrzenie wszystkiego zajmuje okolo godziny. Potem mozna udac sie na spacer po ogrodach i lakach posiadlosci. Sa atrakcje wodne dla dzieci i nie tylko, mozna wypozyczyc lodki i poplywac po stawie. Mozna tez zwiedzic wioske przy zamku i kosciol.

Jesienia zamek wyglada bardzo ladnie opleciony czerwonymi liscmi wina.

niedziela, 13 września 2009

Dale View.

Podroz do Derbyshire do wynajetego domku w Wensley zajela nam ok 3h. Zatrzymalismy sie na placu w srodku wioski i na piechote zaczelismy szukac naszego domku. GPS wskazal nam miejsce ponizej placu, ale nie znalezlismy tam budynku o nazwie Dale View. Potem pokrecilismy sie powyzej placu, ale rowniez bezskutecznie. Dopiero po jakims czasie zauwazylam, ze na placu jest tablica informacyjna z mapa wioski i nazwami domow. Poszlismy poszukac domku po raz kolejny, ale znowu nie moglismy trafic. Wrocilismy sie przeczytac miedzy jakimi domami mamy skrecic i w koncu udalo nam sie trafic. Dojscie do domku jest prawie ze przez inna posesje, wiec gdy za pierwszym razem szukalismy to nie sadzilismy, ze mamy wejsc przez bramke obok cudzego ogrodka i waska sciezka przecisnac sie do domku o nazwie Dale View. Jedno jest pewne - nazwa jest adekwatna do widoku. Przed domkiem jest maly ogrodek dwu poziomowy z lawka w nizszej czesci i jest widok na wzgorze i laki.


Przyniesienie gratow z samochodu troche nam zajelo i musielismy przeciskac sie za kazdym razem waska sciezka. Domek to byla chatka gornicza. Na dole salon z kominkiem i mala kuchnia, a na gorze duza sypialnia i lazienka. Widok z sypialni na wschod i poludnie. Domek jest bardzo przytulny, idealny na ciche i romantyczne wakacje. Duzo elementow dekoracyjnych pasujacych do jego architektury.



Dolny ogrod z lawka idealnie nadal sie do obserwowania gwiazd. Rozstawilismy teleskop na podescie obok lawki, rozlozylismy komputer i mape nieba na lawce i przystapilismy go ogladania cial niebieskich. Niebo bylo piekne, bardzo dobra widocznosc, brak miejskich swiatel. Droga mleczna w pelnej okazalosci. Podziwialismy Jowisza i jego ksiezyce. Szkoda tylko, ze ksiezyc Ziemii byl z drugiej strony nieba i nie moglismy go obserwowac.

Galeria Dale View.

piątek, 11 września 2009

Urlop w Peak District.

Jutro okolo poludnia jade na urlop do Peak District. Byc moze bede pisala biezace relacje, bo zabieram komputer i kupilam juz modul usb z internetem mobilnym. Oczywiscie przyczyna zabierania komputera jest dosc prozaiczna. Chce kontrolowac sytuacje na gieldzie, bo zapowiadaja sie ciekawe wydarzenia. Zwykle robie to przez internet w telefonie, ale funkcjonalnosc takiego rozwiazania jest ograniczona.

Przy okazji zalatwiania urlopu na listopad odkrylam, ze w grudniu na urlop lece business class. Nawet tego nie zauwazylam jak kupowalam bilety. Do wyboru byl przelot Easy Jet i British Airways, a roznica w cenie byla bardzo mala. Wybor byl oczywisty, w koncu British Airways ma wiecej miejsca w samolocie i jeszcze mnie nakarmi w czasie lotu. A tu okazuje sie, ze nie dosc, ze mnie nakarmia to nawet o mnie zadbaja jak trzeba. Nie wiem teraz czy to swiadczy o tym, ze British Airways jest tanie czy Easy Jet bardzo drogi.

W czasie lunchu musze wybrac sie do ksiegarni kupic mape turystyczna Peak District. Probowalam ja pozyczyc z biblioteki, ale ciagle jej nie ma. Na poprzednich wycieczkach uzywalam takich map i byly bardzo przydatne. Sa na nich zaznaczone glowne atrakcje turystyczne oraz trasy widokowe. Widac juz pierwsze oznaki jesieni, pogoda zapowiada sie dobrze, wiec mam nadzieje, ze urlop bedzie udany.

piątek, 28 sierpnia 2009

Bank Holiday Weekend.

Wreszcie weekend i to dlugi weekend. W poniedzialek jest Summer Bank Holiday. Juz wczoraj mnostwo ludzi wybylo i dzisiaj w pracy i w pociagach jest pusto.

Nie mam zadnych planow wyjazdowych na weekend, moze w niedziele gdzies wyskoczymy, ale jeszcze nie myslalam o tym. Na razie przygotowuje sie do wypadu do Niemiec w srode. Zarezerwowalam sobie miejsce na parkingu firmowym na srode. Musze jeszcze znalezc i sprawdzic stan namiotu, kupic karimate i kubek do samochodu (zaden stary kubek nie miesci sie w miejsce na kubki), naklejki na swiatla i skompletowac odpowiednie wyposazenie samochodu (trojkat, apteczka, kamizelki odblaskowe).

Jakos ostatnio wszystko idzie pod gorke. Dostalam maila z Expedii, ze British Airways odwolalo lot na Cypr w pierwszy dzien swiat i przerzucili mnie na 26 grudnia. Teraz musze wystapic o zwrot pieniedzy za rezerwacje hotelu i samochodu za 25 grudnia, tyle, ze najpierw musze zaplacic druga rate, zeby mogli mi oddac pieniadze. Nie wspomne o tym, ze call centre jest w Indiach i jakos zniechecilam sie po tym do Expedii. Powisialam sobie na telefonie, zeby dowiedziec sie, ze nie maja w systemie danych mojej karty i musze im je podac, tyle, ze akurat nie nosze ze soba tej karty kredytowej. W sumie juz dzwonilam 3 razy do Expedii i nie zalatwilam jeszcze sprawy do konca.

sobota, 8 sierpnia 2009

Wycieczka do Portsmouth.

Pare zdjec z wycieczki do Portsmouth, byla to druga czesc wycieczki z zeszlego roku. Zwiedzilismy wtedy akwarium i czesc muzeum morskiego, a dzisiaj skonczylismy zwiedzanie muzeum plus reszte portu i starej czesci miasta.



Najwyrazniej rok temu nie zrobilam galerii, ale moze uda sie to naprawic przy okazji. Zwiedzilam wtedy pare insteresujacych okretow.

Pelna galeria z dzisiaj - Portsmouth.

poniedziałek, 27 lipca 2009

Sezon ogorkowy.

Z braku innych rozrywek zajelam sie planowaniem urlopow. Wybralam juz miejsce i termin na listopad, czekam tylko na przyklepanie urlopu w pracy. Musze jeszcze cos znalezc na wrzesien. Myslalam, ze nie bedzie problemu z urlopem w tym terminie, ale wstepne wyszukiwanie lokum w Peak District uswiadomilo mi, ze moze nie byc tak prosto jak sadzilam. Wszystkie caravan parki juz obstawione w tych terminach. Pozostaly mi do wyboru cottages - czyli domki. Te juz nie sa takie tanie, ale jest ich na szczescie sporo. Musze tylko wziac mape i ustalic najkorzystniejsza lokalizacje.

poniedziałek, 25 maja 2009

Urlop w Northumberland.

Odpoczelam troche po urlopie, wiec czas napisac jak bylo. Z orientacyjnych wyliczen wynika, ze przejechalismy ok 1000 mil (1600km) co daje srednio jedno zdjecie na mile urlopu, bo zrobilismy lekko ponad 1000 zdjec ;)

Northumberland to hrabstwo polozone w polnocno-wschodniej Anglii. Pierwszy raz bylam w tamtych rejonach 4 lata temu przy okazji odwiedzin u kolegi w Newcastle. Wtedy to kupilam pocztowki z okolicy i dowiedzialam sie, ze sa tam rozne ciekawe zamki i Wal Hadriana. Musze przyznac, ze od jakis 2-3 lat rzeczone pocztowki zamienily sie w obrazki na scianie. W tej chwili wisza tuz przy wejsciu do mieszkania, w przedpokoju. Takze mialam wystarczajaco duzo czasu by napatrzyc sie na nie i zdecydowac sie na zwiedzanie.

Zatrzymalismy sie w caravan parku tak jak w zeszlym roku w Lake District. Tym razem jednak nie mielismy praktycznie zadnego wyboru przyczep ze wzgledu na pozna rezerwacje i wykupilam przyczepe o najgorszym standardzie. Byla to jedyna opcja dostepna sposrod okolicznych caravan parkow, ktorych nie brakuje w okolicy. Owszem cena byla szokujaco niska (130 funtow za tydzien w 2 sypialniowej przyczepie), ale obawialam sie, ze i standard moze byc podobny. W pewnym sensie moje obawy ziscily sie, bo niestety w przyczepach najgorszego standardu mozna mieszkac z psami i chyba nikt nie przejmuje sie ich czystoscia. Dywany wygladaly jakby nikt nie sprzatal od lat, zapach w lazience zabijal i troche smierdzialo w salonie (chyba zapach z mebli). Dywanami nie przejelam sie i tak chodzilam w butach, lazienke udalo sie wywietrzyc dosc szybko, do zapachu w salonie dalo rade przyzwyczaic sie. Ale na przyszly raz biore tylko wersje delux. Wyposazenie bylo w porzadku i wszystko dzialalo. Widzielismy nawet morze z okna w salonie i byla duza weranda przed wejsciem do przyczepy.



Glowne atrakcje, ktore zwiedzalismy podczas urlopu:

1. Alnwick Castle - rezydencja Duke'a Northumberland. Zamek nalezy do rodziny od 1309r i w tym roku obchodza wlasnie 700-lecie jego posiadania. Obecny Duke ma numer 12 przed tytulem - 12th Duke of Northumberland, przejal on tytul w 1995 roku. Wedlug slownika duke tlumaczy sie na polski jako ksiaze, ale jakos mi to nie pasuje. Zamek nie zawsze byl zamieszkiwany i przez ok 150 lat byl porzucony. Dopiero w XVIII wieku zona pierwszego Duke'a przeniosla sie do Alnwick i rozpoczela sie przebudowa i restauracja obiektu.
Obecna duchess (ksiezna) stworzyla nieco zaniedbane ogrody od nowa. W 2002r otworzono pierwszy etap, w 2007r kolejny i dalej trwa sadzenie nowych drzew i inne prace. Zamek jak i ogrody sa imponujace. Zamek to przede wszystkim historia i bogate zbiory sztuki, antykow i broni. Natomiast ogrody sa zaprojektowane z rozmachem i maja nowoczesne i intygrujace fontanny.
W zamku krecono sceny do kilku czesci Harrego Pottera i wielu turystow przyjezdza tam z tego powodu.




Tree House - dom(ek) na drzewie


2. Bamburgh Castle - kolejny zamek, rowniez ciagle zamieszkany. Lord William Armstrong kupil go w 1890r, przebudowal i wyremontowal. W tej chwili mieszkaja w nim potomkowie pierwszego lorda, niestety utracili tytul lordowski, poniewaz czwarty lord nie mial biologicznych dzieci tylko adoptowane. Zakladajac, ze potomkowie ciagle czerpia korzysci materialne z firm Armstronga to brak tytulu jest chyba ich najmniejszym zmartwieniem. Firmy stworzone przez Armstronga na przestrzeni wieku staly sie czescia obecnego BAE Systems (producent uzbrojenia). Bedac na Malcie ogladalismy jeden z jego produktow z konca XIX wieku - 100 tonowe dzialo. Do lorda Armstronga jeszcze wrocimy przy okazji kolejnego obiektu.



cdn ...

wtorek, 28 kwietnia 2009

Wakehurst Place

Wakehurst Place to duza posiadlosc w rejonach Haywards Heath w West Sussex, czyli na poludnie od Londynu, niedaleko lotniska Gatwick. Samochodem od nas okolo godzine jazdy. Posiadlosc nalezy do National Trust, ale jest dzierzawiona i utrzymywana przez Royal Botanic Gardens z Kew.

Na terenie posiadlosci znajduje sie Millenium Seed Bank czyli bank nasion. Interesujacy projekt, mozna dowiedziec sie sporo o nasionach i ich przechowywaniu. Cztery placowki naukowe w Polsce sa partnerami w tym projekcie, m.in. warszawski Ogrod Botaniczny.

Mapa ogrodow mowi sama za siebie, duze tereny, trzeba caly dzien poswiecic na zwiedzenie wszystkich zakatkow. My przeszlismy lewa polowe podkowy i obeszlismy czesciowo zbiorniki wodne widoczne na gorze mapy. Do tego mozna jeszcze wejsc do rezerwatu Loder Valley Nature Reserve, zapewne kolejny dzien wedrowek. Nastepnym razem obejdziemy prawa czesc podkowy i moze zahaczymy o rezerwat.

Pare zdjec na zachete, reszta jak zwykle w Galerii za jakis czas.




niedziela, 19 kwietnia 2009

Bushy Park.

Bushy Park to zespol terenow parkowych obok Palacu Hampton Court. Park zajmuje 445 hektarow i jest drugim najwiekszym parkiem w Londynie po Richmond Parku. Park zostal stworzony w podobnym okresie co Richmond Park, przez Karola I. Na jego polecenie w latach 1638-39 "zbudowano" sztuczna rzeke o dlugosci ok 19km - Longford River. W parku mieszka ponad 300 jeleni oraz mnostwo innych mniejszych zwierzat.

Parking sa troche inaczej rozlozone i jest ich mniej niz w Richmond Parku. Wlasciwie to sa dwa duze, jeden w rejonie Woodland Gardens, drugi przy oczku wodnym i placu zabaw dla dzieci. Ten drugi jest zwykle zapchany do granic mozliwosci i trudno zaparkowac.

Oto link do mapy parku, ktora dobrze obrazuje jego wielkosc i zawartosc.




Wiecej zdjec w Galerii - Bushy Park