niedziela, 18 listopada 2007

Claremont jesienia.

Przy okazji ogladania mieszkan w Surbitonie wybralismy sie wczoraj do parku Claremont w Esher. Tym razem chcialam uchwycic jesien. Wyszla, a jakze, ale taka bardziej zamglona. Brakuje mi jeszcze zdjec zlotej jesieni. Moze nadarzy sie jeszcze okazja.

Pelna galeria z Claremont jak zawsze na stronie. A w kolejce czekaja zdjecia z wypadow z lipca i sierpnia.

piątek, 19 października 2007

Richmond Park jesienia.

Dalszy ciag poszukiwania jesieni.





Croydon z gory.

Przy okazji bytnosci na 9 pietrze budynku gminy Croydon zrobilam troche zdjec. W sumie moglabym je zrobic i z wyzszych pieter, ale widok jest taki sam.


Widok na skwerek przed budynkiem gminy, jedno z nielicznych ladnych miejsc jakie znam w Croydon.




Widok w strone centrum. Jak widac same wiezowce na horyzoncie. Pierwszy budynek z brzegu to siedziba Nestle.




Ratusz - siedziba burmistrza. Dosc okazale wnetrza, aczkolwiek lekko przykurzone i nie najwyzszej jakosci.

sobota, 13 października 2007

W poszukiwaniu jesieni.

Chris Rea szukal lata, my szukalismy dzisiaj jesieni. Wybralam z przewodnika National Trust kilka miejsc, ktore moga ladnie wygladac jesienia i nie sa zbyt daleko od nas. Pierwszym punktem naszej wycieczki mialo byc Leith Hill. Gdy patrzylam na trase dojazdu okazalo sie, ze tuz obok jest miejscowosc, w ktorej mieszkalam przez 3 tygodnie w 1995r. Planowalam odwiedzic ja, ale nigdy nie bylo mi to wczesniej po drodze. Tym razem nie bylo juz wymowek.

Gomshall polozone jest na trasie pomiedzy Dorking, a Guldford. Po przyjezdzie na miejsce okazalo sie, ze praktycznie nic sie nie zmienilo w tej malej miejscowosci. Dom, w ktorym zatrzymalam sie w 1995r. jest pusty i wystawiony na sprzedaz. Poza tym wszystko wygladalo dokladnie tak samo jak 12 lat temu. Udokumentowalam fotograficznie moja wizyte dla brata ciotecznego i wrocilismy sie kawalek w strone Dorking by skrecic na Leith Hill.


Tak jak sie spodziewalam z oznaczenia na mapie droga byla waska. Po pewnym czasie zeszla do wawozu otoczonego lasem. Zrobilo sie praktycznie ciemno, ale zarazem bardzo malowniczo. Od razu przypomnial mi sie Kazimierz Dolny. Miejscami widocznosc byla bardzo ograniczona i droga zwezala sie do jednego pasa.

Po kilku km dojechalismy do parkingu w lesie i stamtad poszlismy pieszo do wiezy. Wedlug tabliczki przy sciezce mialo to byc "easy walking" czyli lekki spacer. Nie wiem jednak czy ta lekkosc uwzlegniala omijanie kaluz/grzazwisk na sciezce.


Na polanie na wzgorzu stoi wieza widokowa, wzniesiona przez Richarda Hull'a w 1766. Samo wzgorze jest najwyzszy punktem w poludniowo-wschodniej Anglii, 294m npm. Podobno w pogodne dni mozna zobaczyc stamtad Londyn, jak rowniez morze i okoliczne hrabstwa.


A teraz napisze cos o moim olsnieniu. Gdy wracalismy przed droge w wawozie doznalam olsnienia, ze jechalam nia juz kiedys, wlasnie w 1995r. Nasz gospodarz zabral nas wtedy na przejazdzke i zdaje sie, ze nawet zartowal, ze jest jak Rollercoaster. Gdyby ktos zapytal sie o to nigdy bym sobie nie przypomniala tego wydarzenia, dopiero Audi trabiace na mnie z przeciwka spowodowalo nagle olsnienie.

Mozna powiedziec, ze bylam dzis w podrozy do przeszlosci w poszukiwaniu jesieni ;)

Galeria - Leith Hill

Claremont Landscape Garden.

Pare tygodni temu bylismy w parku krajobrazowym Claremont. Park jest polozony w rejonie Esher, jakies 15 km od naszego domu. Jak na tutejsze warunki, to praktycznie rzut beretem. Zwiedzenie calego parku zajelo nam moze z godzine. Chcielismy posiedziec sobie nad stawem, ale pogoda dawala sie we znaki i ucieklismy do domu po kolejnej godzinie. Na zdjeciach widac zreszta ciemne chmury.



Galeria - Claremont Landscape Garden

wtorek, 2 października 2007

Warszawa wokol kamienicy Lipinskiego.

Przy okazji wizyty w Warszawie w ubiegly weekend zahaczylam przypadkiem o mini wystawe fotograficzna "Warszawa wokol kamienicy Lipinskiego". Akurat byl ostatni dzien.

Dla tych, ktorzy nie wiedza o jaka kamienice chodzi, juz wyjasniam, ze jej adres to Aleje Jerozlimskiego 63, na przeciwko hotelu Marriott. Kamienica zostala kupiona w 2002r. przez Tomasza Gudzowatego. Najpierw pozbyl sie mieszkajacych tam lokatorow, a potem planowal zburzenie kamienicy i budowe w jej miejsce biurowca. Szczesliwie nie udalo mu sie osiagnac tego celu i sprzedal ja w tym roku firmie Reinhold Polska, ktora ma zamiar przerobic ja na biurowiec.

Historia zmagan Gudzowatego z kamienica w Al. Jerozolimskich jest mi znana dzieki mojej kolezance, ktora tam mieszkala. Opowiadala mi, ze po zmianie wlasciciela zaprzestano wszelkich remontow i zaczal jej dach przeciekac. Zakladajac, ze bylo to kilka lat temu, to podejrzewam, ze stan budynku znacznie sie pogorszyl.

Jedno ze zdjec na wystawie bylo szczegolnie ciekawe - mapa lotnicza rejonu Al. Jerozolimskich sprzed wojny i po wojnie. Wyglada na to, ze wiekszosc kamienic w tym rejonie zostala uszkodzona, ale jakims cudem kamienice w kwartale Poznanska - Nowogrodzka - E.Plater - Al. Jerozolimskie zostaly nienaruszone. Ojciec mi mowil, ze to dlatego, ze obok jest poczta i Niemcy uzywali jej w celach komunikacyjnych.

Przy okazji dowiedzialam sie jak wygladal kwartal domow przylegajacych do mojej kamienicy. Polowa budynkow zostala zniszczona. Ale ze zdjec wynika, ze moja kamienica nigdy nie miala innej przylegajacej do niej z tylu. Ojciec mi mowil, ze byl tam kiedys budynek, ale go rozebrali i dlatego tylna sciana byla pojedyncza (czytaj bylo zimno w mieszkaniu z tego powodu). Na zdjeciu sprzed wojny widac tylko niski jednopietrowy budynek, moze jakbym odszukala starsze zdjecia, to dowiedzialabym sie czy rzeczywiscie byl tam jakis inny, wyzszy budynek.

Troche informacji z 2005r na blogu o Warszawie.

Wziawszy pod uwage tytul bloga, to znacznie odbiegalm tematycznie z tym artykulem. Nie moglam jednak nie napisac o tym.

sobota, 15 września 2007

Thorpe Park

Bylismy dzis w parku rozrywki Thorpe Park. Niewatpliwie troche nas rozerwalo, a na pewno wytrzeslo, wykrecilo, poszarpalo na boki i dociazylo.

Troche danych statystycznych:
Colossus - dlugosc 850m, przeciazenie 4g, czas przejazdu 90 sekund, max. predkosc 82km/h
Nemezis Inferno - dlugosc 762m, przeciazenie 4.5g, czas przejazdu 121 sekund, max. predkosc 77km/h
Mamy zdjecia z naszej jazdy na obu atrakcjach i musze powiedziec, ze moj wyraz twarzy na obu jest rownie nieciekawy. Na jednym wygladam jakbym walczyla z silnym wiatrem, a na drugim jakbym miala zaraz zejsc ;) Jazda na Nemezis byla duzo gorsza niz sie spodziewalam.
X:\ No Way Out - tutaj mnie zaskoczyli. Wyczytalam, ze to jakas kolejka, wiec stanelismy w kolejce do kolejki. A tu co sie okazalo? Kolejka, ktora jedzie do tylu i to jeszcze w ciemnosci! Podobno ma najwieksze przestoje, ze wszystkich atrakcji, ze wzgledu na najwieksza ilosc osob, ktore choruja w czasie przejazdu.

Przejechalismy sie jeszcze na mniej ekstremalnych atrakcjach, obejrzelismy wszystko co sie da i ulotnilismy sie w srodku dnia do domu.

Strona oficjalna parku - Thorpe Park - sa tam m.in. filmy z przejazdu niektorymi kolejkami.
Dokladny opis atrakcji na Wikipedii

Ciesze sie, ze wreszcie moglam wykorzystac nowa funkcje blogger'a -dodawanie filmow. Intrygowalo mnie to juz od jakiegos czasu, ale nie mialam nic ciekawego do pokazania.

niedziela, 9 września 2007

Box Hill.

Spokojny i zielony weekend za nami. Wczoraj po poludniu bylismy na dlugim spacerze w Richmond Park, a dzis rano pojechalismy do Box Hill. Sa to tereny lesne (oczywiscie lisciaste) na wzgorzu k/Dorking, okolo 30km od nas, na poludnie. Chodzilismy troche na oslep, bo mapki z trasami dostepne sa tylko w sklepie, ktory z kolei byl czynny od 11.00.
Pare zdjec ponizej.









niedziela, 2 września 2007

Szkocja - dzien czwarty.

Kolejna galeria gotowa, tym razem okolice Loch Ness.

Nie mielismy jakiegos konkretngo planu na ten dzien, wiec zaproponowalam by przejechac sie droga nad Loch Ness, ale po drugiej stronie. Zwykle jezdzilismy droga A82, ktora laczy Glasgow z Inverness i idze przez cale Highland'y. Wyczytalam w przewodniku, ze droga po drugiej stronie jeziora jest mniej uczeszczana i zapewnia piekne widoki.

Warto nadmienic, ze jest to droga typu single track, to znaczy, ze miesci sie na niej tylko jeden samochod i zeby minac sie z kims przeciwka trzeba zjechac na wyznaczone miejsca mijania - "passing places". Czasami jest szerzej i mozna minac sie bez problemu, czasami trzeba cofnac sie do miejsca mijania. Czesto droga jest kreta o zerowej widocznosci i mozna jechac max. 30-50km/h.

Z albumu Loch Ness, Scotland

Widoki byly rzeczywiscie calkiem, calkiem. Po drodze zaliczylismy wodospady w Foyer. Szczerze mowiac, to samych wodospadow ledwo co bylo widac, ale okolica byla bardzo ladna i malownicza.

Zapomnielismy tego dnia zabrac suchy prowiant i zaczelismy sie zwijac z glodu, gdy zauwazylam w Dores przydrozna karczme. Po wejsciu do srodka dalo odczuc sie klimat rodzinnego, przytulnego lokalu. Jedzenie bylo pyszne, desery ogromne. Tak ogromne, ze potem nie moglismy sie ruszyc i spedzilismy tam w sumie poltorej godziny ;) Lokal jest nad samym jeziorem, wiec mozna podziwiac widok podczas jedzenia.

Do Invermoriston wrocilismy druga odnoga drogi nad Loch Ness.

sobota, 1 września 2007

Szkocja - dzien trzeci.

Dopadla mnie taka wena tworcza, ze zdobylam sie na zrobienie kolejnej galeri, tym razem dzien trzeci - Ben Nevis, Glenfinnan, Inverlochy, Invermoriston.

Teraz male wyjasnienie. Docelowo mielismy jechac do miejscowosci Mallaig, ktora miesci sie na koncu jednego z malych polwyspow. Jednak po drodze natknelismy sie na kolejke gondolowa na Ben Nevis 1344m npm, najwyzsza gore w UK. Kolejka linowa nie dochodzi na sama gore, a jedynie do polowy wysokosci gory. Jest to jedyna tego typu kolejka linowa w UK. Dobrze, ze nie czytalam szkockich wiadomosci przed urlopem, bo wlasnie znalazlam informacje, ze rok temu byl wypadek na tej kolejce i jedna z gondol zeslizgnela sie po linie, uderzyla w druga i spadla na ziemie. A pamietam jak zartowalam przed wjazdem, ze jesli to jedyna taka kolejka w UK to czy jest British i czy gondole czasami spadaja. To taka aluzja, ze jak cos jest British to nie do konca dziala ;)

Po lunchu na Ben Nevis pojechalismy do Fort Williams, a nastepnie skrecilismy w strone Mallaig. Po 10 milach dojechalismy do Glenfinnan, gdzie mozna zobaczyc malowniczy wiadukt kolejowy. Fani Harrego Pottera powinni go doskonale kojarzyc, bo tedy wlasnie jechal Hoghwarts Express. Wiekszosc osob na punkcie widokowym wiedziala o tym i wlasciwie wszyscy o tym mowili. Wspominali tez cos o tym, ze nad jeziorem, ktore jest w Glenfinnan krecono inne sceny do filmow Harrego Pottera. Poczekalismy tam jakies pol godziny i udalo sie sfotografowac pociag z lokomotywa parowa na wiadukcie.


Po zobaczeniu pociagu i malowniczego wiaduktu odechcialo mi sie jechac dalej i wrocilismy do naszej bazy w Invermoriston, zatrzymujac sie jeszcze po drodze w kilku miejscach.