Bylismy dzis w parku rozrywki Thorpe Park. Niewatpliwie troche nas rozerwalo, a na pewno wytrzeslo, wykrecilo, poszarpalo na boki i dociazylo.
Troche danych statystycznych:
Colossus - dlugosc 850m, przeciazenie 4g, czas przejazdu 90 sekund, max. predkosc 82km/h
Nemezis Inferno - dlugosc 762m, przeciazenie 4.5g, czas przejazdu 121 sekund, max. predkosc 77km/h
Mamy zdjecia z naszej jazdy na obu atrakcjach i musze powiedziec, ze moj wyraz twarzy na obu jest rownie nieciekawy. Na jednym wygladam jakbym walczyla z silnym wiatrem, a na drugim jakbym miala zaraz zejsc ;) Jazda na Nemezis byla duzo gorsza niz sie spodziewalam.
X:\ No Way Out - tutaj mnie zaskoczyli. Wyczytalam, ze to jakas kolejka, wiec stanelismy w kolejce do kolejki. A tu co sie okazalo? Kolejka, ktora jedzie do tylu i to jeszcze w ciemnosci! Podobno ma najwieksze przestoje, ze wszystkich atrakcji, ze wzgledu na najwieksza ilosc osob, ktore choruja w czasie przejazdu.
Przejechalismy sie jeszcze na mniej ekstremalnych atrakcjach, obejrzelismy wszystko co sie da i ulotnilismy sie w srodku dnia do domu.
Strona oficjalna parku - Thorpe Park - sa tam m.in. filmy z przejazdu niektorymi kolejkami.
Dokladny opis atrakcji na Wikipedii
Ciesze sie, ze wreszcie moglam wykorzystac nowa funkcje blogger'a -dodawanie filmow. Intrygowalo mnie to juz od jakiegos czasu, ale nie mialam nic ciekawego do pokazania.
sobota, 15 września 2007
Thorpe Park
Autor:
Podrozniczka
o
15:58
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Londyn
niedziela, 9 września 2007
Box Hill.
Spokojny i zielony weekend za nami. Wczoraj po poludniu bylismy na dlugim spacerze w Richmond Park, a dzis rano pojechalismy do Box Hill. Sa to tereny lesne (oczywiscie lisciaste) na wzgorzu k/Dorking, okolo 30km od nas, na poludnie. Chodzilismy troche na oslep, bo mapki z trasami dostepne sa tylko w sklepie, ktory z kolei byl czynny od 11.00.
Pare zdjec ponizej.


Pare zdjec ponizej.


Autor:
Podrozniczka
o
20:00
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Surrey,
zwiedzanie
niedziela, 2 września 2007
Szkocja - dzien czwarty.
Kolejna galeria gotowa, tym razem okolice Loch Ness.
Nie mielismy jakiegos konkretngo planu na ten dzien, wiec zaproponowalam by przejechac sie droga nad Loch Ness, ale po drugiej stronie. Zwykle jezdzilismy droga A82, ktora laczy Glasgow z Inverness i idze przez cale Highland'y. Wyczytalam w przewodniku, ze droga po drugiej stronie jeziora jest mniej uczeszczana i zapewnia piekne widoki.
Warto nadmienic, ze jest to droga typu single track, to znaczy, ze miesci sie na niej tylko jeden samochod i zeby minac sie z kims przeciwka trzeba zjechac na wyznaczone miejsca mijania - "passing places". Czasami jest szerzej i mozna minac sie bez problemu, czasami trzeba cofnac sie do miejsca mijania. Czesto droga jest kreta o zerowej widocznosci i mozna jechac max. 30-50km/h.
Widoki byly rzeczywiscie calkiem, calkiem. Po drodze zaliczylismy wodospady w Foyer. Szczerze mowiac, to samych wodospadow ledwo co bylo widac, ale okolica byla bardzo ladna i malownicza.
Zapomnielismy tego dnia zabrac suchy prowiant i zaczelismy sie zwijac z glodu, gdy zauwazylam w Dores przydrozna karczme. Po wejsciu do srodka dalo odczuc sie klimat rodzinnego, przytulnego lokalu. Jedzenie bylo pyszne, desery ogromne. Tak ogromne, ze potem nie moglismy sie ruszyc i spedzilismy tam w sumie poltorej godziny ;) Lokal jest nad samym jeziorem, wiec mozna podziwiac widok podczas jedzenia.
Do Invermoriston wrocilismy druga odnoga drogi nad Loch Ness.
Nie mielismy jakiegos konkretngo planu na ten dzien, wiec zaproponowalam by przejechac sie droga nad Loch Ness, ale po drugiej stronie. Zwykle jezdzilismy droga A82, ktora laczy Glasgow z Inverness i idze przez cale Highland'y. Wyczytalam w przewodniku, ze droga po drugiej stronie jeziora jest mniej uczeszczana i zapewnia piekne widoki.
Warto nadmienic, ze jest to droga typu single track, to znaczy, ze miesci sie na niej tylko jeden samochod i zeby minac sie z kims przeciwka trzeba zjechac na wyznaczone miejsca mijania - "passing places". Czasami jest szerzej i mozna minac sie bez problemu, czasami trzeba cofnac sie do miejsca mijania. Czesto droga jest kreta o zerowej widocznosci i mozna jechac max. 30-50km/h.
| Z albumu Loch Ness, Scotland |
Widoki byly rzeczywiscie calkiem, calkiem. Po drodze zaliczylismy wodospady w Foyer. Szczerze mowiac, to samych wodospadow ledwo co bylo widac, ale okolica byla bardzo ladna i malownicza.
Zapomnielismy tego dnia zabrac suchy prowiant i zaczelismy sie zwijac z glodu, gdy zauwazylam w Dores przydrozna karczme. Po wejsciu do srodka dalo odczuc sie klimat rodzinnego, przytulnego lokalu. Jedzenie bylo pyszne, desery ogromne. Tak ogromne, ze potem nie moglismy sie ruszyc i spedzilismy tam w sumie poltorej godziny ;) Lokal jest nad samym jeziorem, wiec mozna podziwiac widok podczas jedzenia.
Do Invermoriston wrocilismy druga odnoga drogi nad Loch Ness.
Autor:
Podrozniczka
o
13:55
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Szkocja,
urlop,
zwiedzanie
sobota, 1 września 2007
Szkocja - dzien trzeci.
Dopadla mnie taka wena tworcza, ze zdobylam sie na zrobienie kolejnej galeri, tym razem dzien trzeci - Ben Nevis, Glenfinnan, Inverlochy, Invermoriston.
Teraz male wyjasnienie. Docelowo mielismy jechac do miejscowosci Mallaig, ktora miesci sie na koncu jednego z malych polwyspow. Jednak po drodze natknelismy sie na kolejke gondolowa na Ben Nevis 1344m npm, najwyzsza gore w UK. Kolejka linowa nie dochodzi na sama gore, a jedynie do polowy wysokosci gory. Jest to jedyna tego typu kolejka linowa w UK. Dobrze, ze nie czytalam szkockich wiadomosci przed urlopem, bo wlasnie znalazlam informacje, ze rok temu byl wypadek na tej kolejce i jedna z gondol zeslizgnela sie po linie, uderzyla w druga i spadla na ziemie. A pamietam jak zartowalam przed wjazdem, ze jesli to jedyna taka kolejka w UK to czy jest British i czy gondole czasami spadaja. To taka aluzja, ze jak cos jest British to nie do konca dziala ;)
Po lunchu na Ben Nevis pojechalismy do Fort Williams, a nastepnie skrecilismy w strone Mallaig. Po 10 milach dojechalismy do Glenfinnan, gdzie mozna zobaczyc malowniczy wiadukt kolejowy. Fani Harrego Pottera powinni go doskonale kojarzyc, bo tedy wlasnie jechal Hoghwarts Express. Wiekszosc osob na punkcie widokowym wiedziala o tym i wlasciwie wszyscy o tym mowili. Wspominali tez cos o tym, ze nad jeziorem, ktore jest w Glenfinnan krecono inne sceny do filmow Harrego Pottera. Poczekalismy tam jakies pol godziny i udalo sie sfotografowac pociag z lokomotywa parowa na wiadukcie.

Po zobaczeniu pociagu i malowniczego wiaduktu odechcialo mi sie jechac dalej i wrocilismy do naszej bazy w Invermoriston, zatrzymujac sie jeszcze po drodze w kilku miejscach.
Teraz male wyjasnienie. Docelowo mielismy jechac do miejscowosci Mallaig, ktora miesci sie na koncu jednego z malych polwyspow. Jednak po drodze natknelismy sie na kolejke gondolowa na Ben Nevis 1344m npm, najwyzsza gore w UK. Kolejka linowa nie dochodzi na sama gore, a jedynie do polowy wysokosci gory. Jest to jedyna tego typu kolejka linowa w UK. Dobrze, ze nie czytalam szkockich wiadomosci przed urlopem, bo wlasnie znalazlam informacje, ze rok temu byl wypadek na tej kolejce i jedna z gondol zeslizgnela sie po linie, uderzyla w druga i spadla na ziemie. A pamietam jak zartowalam przed wjazdem, ze jesli to jedyna taka kolejka w UK to czy jest British i czy gondole czasami spadaja. To taka aluzja, ze jak cos jest British to nie do konca dziala ;)
Po lunchu na Ben Nevis pojechalismy do Fort Williams, a nastepnie skrecilismy w strone Mallaig. Po 10 milach dojechalismy do Glenfinnan, gdzie mozna zobaczyc malowniczy wiadukt kolejowy. Fani Harrego Pottera powinni go doskonale kojarzyc, bo tedy wlasnie jechal Hoghwarts Express. Wiekszosc osob na punkcie widokowym wiedziala o tym i wlasciwie wszyscy o tym mowili. Wspominali tez cos o tym, ze nad jeziorem, ktore jest w Glenfinnan krecono inne sceny do filmow Harrego Pottera. Poczekalismy tam jakies pol godziny i udalo sie sfotografowac pociag z lokomotywa parowa na wiadukcie.

Po zobaczeniu pociagu i malowniczego wiaduktu odechcialo mi sie jechac dalej i wrocilismy do naszej bazy w Invermoriston, zatrzymujac sie jeszcze po drodze w kilku miejscach.
Autor:
Podrozniczka
o
23:36
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Szkocja,
urlop,
zwiedzanie
Szkocja - dzien drugi.
Powstala galeria z dnia drugiego moich wakacji - Zamek Eilean Donan, Wyspa Skye, Zamek Dunvegan.
Zamek Eilean Donan zostal odbudowany w XX wieku przez rodzine McRae i czesto "wystepuje" w filmach, pojawil sie m.in w "Highlander", "Osaczeni" (Entrapment) i Bondzie "World is not Enough". Dwa pierwsze filmy obejrzalam po powrocie z urlopu.
Zamek Dunvegan jest prawie na koncu swiata, a dokladnie na koncu jednej z drog na wyspie Skye. Na dodatek jest tak umiejscowiony, ze nie da mu sie zrobic zdjecia, na ktorym by bylo widac go w calosci. Mozna zrobic takie zdjecie tylko z wody. Zamek ten jest od 800 lat domem rodzinnym jednego ze szkockich klanow - MacLeod Clan.
A ponizej zdjecie naszego domku wakacyjnego, bylo to 1 bedroom house, czyli salon polaczony z kuchnia, sypialnia i duza lazienka. Musze przyznac, ze wyposazenie domku bylo imponujace i w szafce pod telewizorem znalazlam nawet kilka ksiazek, na wypadek kiepskiej pogody.

Ciekawostka przyrodnicza byl licznik pradu na monety, nigdy nie widzialam takiego wynalazku i bardzo mnie to intrygowalo.

Nasz trasa przejazdu w tym dniu - lacznie ok 338km.
Zamek Eilean Donan zostal odbudowany w XX wieku przez rodzine McRae i czesto "wystepuje" w filmach, pojawil sie m.in w "Highlander", "Osaczeni" (Entrapment) i Bondzie "World is not Enough". Dwa pierwsze filmy obejrzalam po powrocie z urlopu.
Zamek Dunvegan jest prawie na koncu swiata, a dokladnie na koncu jednej z drog na wyspie Skye. Na dodatek jest tak umiejscowiony, ze nie da mu sie zrobic zdjecia, na ktorym by bylo widac go w calosci. Mozna zrobic takie zdjecie tylko z wody. Zamek ten jest od 800 lat domem rodzinnym jednego ze szkockich klanow - MacLeod Clan.
A ponizej zdjecie naszego domku wakacyjnego, bylo to 1 bedroom house, czyli salon polaczony z kuchnia, sypialnia i duza lazienka. Musze przyznac, ze wyposazenie domku bylo imponujace i w szafce pod telewizorem znalazlam nawet kilka ksiazek, na wypadek kiepskiej pogody.

Ciekawostka przyrodnicza byl licznik pradu na monety, nigdy nie widzialam takiego wynalazku i bardzo mnie to intrygowalo.

Nasz trasa przejazdu w tym dniu - lacznie ok 338km.
Autor:
Podrozniczka
o
22:58
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Szkocja,
urlop,
zwiedzanie
poniedziałek, 27 sierpnia 2007
3000km pozniej.
Ekspedycja Szkocja zakonczona. 3000km przemierzone, czesc po kretych gorskich drogach, czesc w nocy w deszczu i we mgle. Oczywiscie slonce tez czasami swiecilo i jezdzilam rowniez w ciagu dnia ;)
Bylo sporo ladnych widoczkow i czesc z nich udalo uwiecznic sie. Ponizej zachod slonca nad Loch Ness.

Na dobry poczatek album z pierwszego dnia. - Inverness i Zamek Urquhart
Trasa, ktora przebylismy w ciagu 8 dni (czytaj: tyle km prowadzilam samochod).
Bylo sporo ladnych widoczkow i czesc z nich udalo uwiecznic sie. Ponizej zachod slonca nad Loch Ness.

Na dobry poczatek album z pierwszego dnia. - Inverness i Zamek Urquhart
Trasa, ktora przebylismy w ciagu 8 dni (czytaj: tyle km prowadzilam samochod).
Autor:
Podrozniczka
o
21:00
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Szkocja,
urlop,
zwiedzanie
sobota, 4 sierpnia 2007
Tak wyglada Croydon.
A wiec czas napisac cos o Croydon. Mialam ambitne plany napisac cos o historii tego miejsca, ale zbyt wysoka temp. powietrza zniechecila mnie dzis do tego.
London Borough of Croydon jest jedna z gmin Wielkiego Londynu. Jest to jedyna dzielnica/miasto poza City i Canary Wharf gdzie sa wiezowce biurowe. Na dodatek wiekszosc z tych budynkow zostala zbudowana w latach 70. i z obecnego punktu widzenia wydaje sie raczej brzydka. Glowne biurowce w Croydon to budynek urzedu miasta, Nestle i biura Home Office.

Niektore ulice w centrum smierdza (szczegolnie te w rejonach ratusza i biblioteki), ale sa tez dzielnice mieszkalne, gdzie mozna zapomniec, ze jest sie w Croydon, ulice sa czyste, zielone i ciche. Jak to ladnie okreslil moj kolega z pracy, jest to miasto wielokulturowe (i dlatego nie moglby w nim mieszkac ;-) ). Mozna rozwinac te wypowiedz do czegos w stylu: nie jestem rasista, ale wole mieszkac w bialej dzielnicy.
Croydon ma oczywiscie swoje zalety, np: bardzo dobre polaczenia kolejowe do roznych czesci Londynu, tramwaje i mnostwo lini autobusowych. Ma tez bardzo duza ulice sklepowa i centra handlowe. Jako miejsce pracy moze byc: latwy dojazd, w czasie lunchu mozna polazic po sklepach, zjesc cos dobrego, a wieczorem, zanim "kaptury" rozszaleja sie na ulicach, wrocic do domu w innym miescie.
Na jednym ze zdjec w galerii widac budynek, w ktorym chwilowo pracuje. Na pewno przez nastepne dwa tygodnie, ale nie wiem jeszcze co potem.
Galeria Croydon
London Borough of Croydon jest jedna z gmin Wielkiego Londynu. Jest to jedyna dzielnica/miasto poza City i Canary Wharf gdzie sa wiezowce biurowe. Na dodatek wiekszosc z tych budynkow zostala zbudowana w latach 70. i z obecnego punktu widzenia wydaje sie raczej brzydka. Glowne biurowce w Croydon to budynek urzedu miasta, Nestle i biura Home Office.
Niektore ulice w centrum smierdza (szczegolnie te w rejonach ratusza i biblioteki), ale sa tez dzielnice mieszkalne, gdzie mozna zapomniec, ze jest sie w Croydon, ulice sa czyste, zielone i ciche. Jak to ladnie okreslil moj kolega z pracy, jest to miasto wielokulturowe (i dlatego nie moglby w nim mieszkac ;-) ). Mozna rozwinac te wypowiedz do czegos w stylu: nie jestem rasista, ale wole mieszkac w bialej dzielnicy.
Croydon ma oczywiscie swoje zalety, np: bardzo dobre polaczenia kolejowe do roznych czesci Londynu, tramwaje i mnostwo lini autobusowych. Ma tez bardzo duza ulice sklepowa i centra handlowe. Jako miejsce pracy moze byc: latwy dojazd, w czasie lunchu mozna polazic po sklepach, zjesc cos dobrego, a wieczorem, zanim "kaptury" rozszaleja sie na ulicach, wrocic do domu w innym miescie.
Na jednym ze zdjec w galerii widac budynek, w ktorym chwilowo pracuje. Na pewno przez nastepne dwa tygodnie, ale nie wiem jeszcze co potem.
Galeria Croydon
Polesden Lacey.
Sobota, temp. 27 stopni, gdzie by tu sie schowac? Wybralismy miejsce niedaleko Richmond, Majatek Polesden Lacey.
Niewiele moge napisac o historii tego miejsca, poniewaz ulotki, ktore otrzymalismy skupialy sie glownie na biezacych wydarzeniach i zawieraly mapy. Obeszlismy majatek mniej wiecej dookola, wspinajac sie chwilami pod gorki i maszerujac przez las (znaczy lisciasta imitacje lasu). Szczesliwie wiekszosc spaceru byla w cieniu, ale bylo pare ciezkich chwil, gdy maszerowalismy odkrytym terenem.
Galeria - Polesden Lacey
Tym razem palac urzadzony byl w jednym stylu i wnetrza wspolgraly z architektura budynku.
Niewiele moge napisac o historii tego miejsca, poniewaz ulotki, ktore otrzymalismy skupialy sie glownie na biezacych wydarzeniach i zawieraly mapy. Obeszlismy majatek mniej wiecej dookola, wspinajac sie chwilami pod gorki i maszerujac przez las (znaczy lisciasta imitacje lasu). Szczesliwie wiekszosc spaceru byla w cieniu, ale bylo pare ciezkich chwil, gdy maszerowalismy odkrytym terenem.
Galeria - Polesden Lacey
Tym razem palac urzadzony byl w jednym stylu i wnetrza wspolgraly z architektura budynku.
Autor:
Podrozniczka
o
21:26
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
zwiedzanie
niedziela, 29 lipca 2007
Leeds Castle.
Kolejny weekend - kolejna wycieczka. Tym razem odwiedzilismy Leeds Castle w Kent. Bylam tam w kwietniu, ale niestety spoznilam sie wtedy i bylo juz zamkniete.
Wyruszylismy z samego rana, przy okazji testujac nowa opcje dojazdu do obwodnicy Londynu - M25. Poprzednio przejazd przez miasto zajal mi 1h, gdy pojechalam zgodnie ze wskazowkami na znakach drogowych. Wczoraj pojechalam inna droga i juz w pol godziny bylam na obwodnicy. Szczesliwie nigdzie nie bylo korkow i dojechalismy na miejsce w poltorej godziny. Na terenie posiadlosci sa panowie kierujacy parkowaniem i ustawiaja kazdy samochod, tak by zmiescilo sie jak najwiecej aut na parkingu i kazdy mogl wyjechac bez problemu.
Do Leeds Castle nalezy ok 3000 akrow ziemi, na ktorym to terenie jest pole golfowe, kilka ogrodow, jeziorka, ptaszarnia, teren dla kaczek (Duckery) itd. Pierwszy zamek na tym terenie zostal zbudowany w 1119r, a od roku 1278 do polowy XVI wieku nalezal do krolewskich posiadlosci. Krol Edward VI podarowal go jednemu z dworzan Henryka VIII za jego zaslugi dla krola. Od tego czasu zamek byl w rekach prywatnych i wielokrotnie zmienial wlascicieli. Ostatnia wlascicielka byla Lady Baillie, ktora kupila go w 1926r i mieszkala w nim do 1974r. Po jej smierci zamek przeszedl na wlasnosc fundacji Leeds Castle. Lady Baille dokonala renowacji zamku i zmienila wystroj wnetrz, zatrudniajac do tego najlepszych francuskich dekoratorow wnetrz, by stworzyc elegancka wiejska posiadlosc.
Po zwiedzeniu zamku stwierdzam, ze mam inny gust niz ostatnia wlascicielka. Podobaly mi sie pomieszczenia pozostawione w sredniowiecznym stylu, korytarze i schody z oryginalnymi kamiennymi portalami i garderoba Lady B, ktora byla urzadzona w stylu Ludwika XIV. Reszta sypialni i pokoi dziennych byla mieszanina stylow XX wieku i tego co pozostalo po przodkach. Wedlug mnie byl to dobry przyklad jak mozna popsuc wewnatrz budynek piekny na zewnatrz. O wiele bardziej podobal mi sie zwiedzany tydzien temu dom rodziny Montagu w Beaulieu. Tam wszystkie wnetrza trzymaly ten sam styl i wspolgraly z architektura budynku. (Ups, zapomnialam napisac o Beaulieu na blogu, poprawie sie przy okazji zrobienia galerii.)
Kilka zdjec ponizej:



Link - Leeds Castle
Galeria - Leeds Castle
Wyruszylismy z samego rana, przy okazji testujac nowa opcje dojazdu do obwodnicy Londynu - M25. Poprzednio przejazd przez miasto zajal mi 1h, gdy pojechalam zgodnie ze wskazowkami na znakach drogowych. Wczoraj pojechalam inna droga i juz w pol godziny bylam na obwodnicy. Szczesliwie nigdzie nie bylo korkow i dojechalismy na miejsce w poltorej godziny. Na terenie posiadlosci sa panowie kierujacy parkowaniem i ustawiaja kazdy samochod, tak by zmiescilo sie jak najwiecej aut na parkingu i kazdy mogl wyjechac bez problemu.
Do Leeds Castle nalezy ok 3000 akrow ziemi, na ktorym to terenie jest pole golfowe, kilka ogrodow, jeziorka, ptaszarnia, teren dla kaczek (Duckery) itd. Pierwszy zamek na tym terenie zostal zbudowany w 1119r, a od roku 1278 do polowy XVI wieku nalezal do krolewskich posiadlosci. Krol Edward VI podarowal go jednemu z dworzan Henryka VIII za jego zaslugi dla krola. Od tego czasu zamek byl w rekach prywatnych i wielokrotnie zmienial wlascicieli. Ostatnia wlascicielka byla Lady Baillie, ktora kupila go w 1926r i mieszkala w nim do 1974r. Po jej smierci zamek przeszedl na wlasnosc fundacji Leeds Castle. Lady Baille dokonala renowacji zamku i zmienila wystroj wnetrz, zatrudniajac do tego najlepszych francuskich dekoratorow wnetrz, by stworzyc elegancka wiejska posiadlosc.
Po zwiedzeniu zamku stwierdzam, ze mam inny gust niz ostatnia wlascicielka. Podobaly mi sie pomieszczenia pozostawione w sredniowiecznym stylu, korytarze i schody z oryginalnymi kamiennymi portalami i garderoba Lady B, ktora byla urzadzona w stylu Ludwika XIV. Reszta sypialni i pokoi dziennych byla mieszanina stylow XX wieku i tego co pozostalo po przodkach. Wedlug mnie byl to dobry przyklad jak mozna popsuc wewnatrz budynek piekny na zewnatrz. O wiele bardziej podobal mi sie zwiedzany tydzien temu dom rodziny Montagu w Beaulieu. Tam wszystkie wnetrza trzymaly ten sam styl i wspolgraly z architektura budynku. (Ups, zapomnialam napisac o Beaulieu na blogu, poprawie sie przy okazji zrobienia galerii.)
Kilka zdjec ponizej:


Link - Leeds Castle
Galeria - Leeds Castle
Autor:
Podrozniczka
o
20:26
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
zwiedzanie
niedziela, 22 lipca 2007
Zalegle galerie.
Nadzedl czas na nadrobienie zaleglosci i zrobienie bardzo starych galeri.
1. Stonehenge i Salisbury - 06/04/2007
2. Rochester, Dover, Klify - 07/04/2007 - niektore zdjecia robila moja Mama.
3. Cambridge - 08/04/2007
4. Kew Gardens - 19/04/2007 - kolejny album z kwiatami i zwierzetami z Kew.
1. Stonehenge i Salisbury - 06/04/2007
2. Rochester, Dover, Klify - 07/04/2007 - niektore zdjecia robila moja Mama.
3. Cambridge - 08/04/2007
4. Kew Gardens - 19/04/2007 - kolejny album z kwiatami i zwierzetami z Kew.
Subskrybuj:
Posty (Atom)