Musze nadrobic zaleglosci z opisem ostatnich wyjazdow, bo jestem jeden wyjazd w plecy, a za 16 dni nastepny "urlop". Zrobily mi sie zawodowe nieustajace wakacje, lacznie bedzie okolo 3 miesiecy, prawie do polowy lutego.
czwartek, 13 stycznia 2011
Royal Parks na YouTube.
Royal Park doganiaja technologie i pojawili sie na YouTube. W Richmond & Twickenham Time znalazlam informacje o ich nowym kanale. Na zachete filmik reklamujacy parki. Na poczatku jest sporo scen z Bushy i Richmond Parku. Mieszkam miedzy tymi dwoma parkami i odwiedzam je w miare mozliwosci. Richmond najczesciej jak chce przewietrzyc swoj zabytek, wtedy robie rundke dookola parku i auto akurat rozgrzewa sie i zalicza godzinna przejazdzke.
Musze nadrobic zaleglosci z opisem ostatnich wyjazdow, bo jestem jeden wyjazd w plecy, a za 16 dni nastepny "urlop". Zrobily mi sie zawodowe nieustajace wakacje, lacznie bedzie okolo 3 miesiecy, prawie do polowy lutego.
Musze nadrobic zaleglosci z opisem ostatnich wyjazdow, bo jestem jeden wyjazd w plecy, a za 16 dni nastepny "urlop". Zrobily mi sie zawodowe nieustajace wakacje, lacznie bedzie okolo 3 miesiecy, prawie do polowy lutego.
sobota, 25 grudnia 2010
Praga w listopadzie 2010r - zwiedzanie cz. 1.
Do Pragi przylecialam w niedziele wieczorem, poniedzialek poswiecilam na wizyte w Zoo. Uwazam, ze Zoo w Pradze jest bardzo zadbane i widac, ze ciagle inwestuja w kolejne wybiegi i ulepszaja istniejaca infrastrukture. Pierwszy raz bylam tam w 2002r, niestety pare miesiecy pozniej przyszla powodz i zniszczyla wiekszosc wybiegow w dolnej czesci obiektu, na poziomie rzeki. Gdy bylam ponownie w 2007r, to wiekszosc byla odbudowana. Teraz w gornej czesci trwa budowa nowego wybiegu dla sloni.
W lecie polecam odwiedzic sasiedni Trojski Hrad oraz ogrod botaniczny.
W poniedzialek wieczorem odebralam ze stacji Praha Hlavni Nadrazi czyli stacji glowej, osobe towarzyszaca. Jako ciekawostke napisze, ze bilet z Warszawy do Pragi, w obie strony, kosztowal 150zl w ramach promocji. Pociag jedzie ok 8h na tej trasie. Bilety lotnicze zaczynaly sie od ok 700zl i trzebaby dojechac z lotniska do centrum.
We wtorek pogoda juz nie byla tak laskawa jak poprzedniego dnia (7 stopni C), bylo chlodniej i od rana padal deszcz. Mimo to, nie poddawalysmy sie i wybralysmy sie na Zamek. Teoretycznie mozna tam dojechac tramwajem 22, ale okazalo sie, ze z powodu prac budowlanych, trasa tego tramwaju jest zmieniona i musialysmy podejsc spory kawalek w deszczu.
Na miejscu okazalo sie, ze Stary Zamek jest nieczynny z powodu awarii, a Zlota Uliczka w remoncie. Letnie ogrody tez sa zamkniete zima. Mozna bylo obejrzec katedre sw. Wita, Bazylike sw. Jerzego i pokrecic sie po dziedzincu zamku.
Moja towarzyszka podrozy znalazla miejsce, skad mozna zrobic zdjecie katedry i zamku z boku - idac od przystanku tramwaju 22 (Pražský Hrad), po przejsciu przez pierwsza brame, po prawej stronie jest budynek i informacja o kawariani i tarasie. Z tego tarasu jest ladny widok na katedre.
W polowie dnia przestalo padac, a my wyszlysmy na plac przed zamkiem i poszlysmy w strone klasztoru na Strahovie. Po drodze zwiedzilysmy barokowy klasztor Loreta. Niestety nie mozna bylo robic zdjec w srodku, ale za to mieli przewodniki nawet po polsku.
Na tym zakonczylysmy zwiedzanie i udalysmy sie do hotelu.
Zdjecia: Praha, Hradcany, Mala Strana, Karluv Most, Petriny; Zoo Praha, Zoo Praha 2002, Ogrod botaniczny 2002r.
| Z albumu: Zoo Praha, November 2010 |
W lecie polecam odwiedzic sasiedni Trojski Hrad oraz ogrod botaniczny.
W poniedzialek wieczorem odebralam ze stacji Praha Hlavni Nadrazi czyli stacji glowej, osobe towarzyszaca. Jako ciekawostke napisze, ze bilet z Warszawy do Pragi, w obie strony, kosztowal 150zl w ramach promocji. Pociag jedzie ok 8h na tej trasie. Bilety lotnicze zaczynaly sie od ok 700zl i trzebaby dojechac z lotniska do centrum.
We wtorek pogoda juz nie byla tak laskawa jak poprzedniego dnia (7 stopni C), bylo chlodniej i od rana padal deszcz. Mimo to, nie poddawalysmy sie i wybralysmy sie na Zamek. Teoretycznie mozna tam dojechac tramwajem 22, ale okazalo sie, ze z powodu prac budowlanych, trasa tego tramwaju jest zmieniona i musialysmy podejsc spory kawalek w deszczu.
Na miejscu okazalo sie, ze Stary Zamek jest nieczynny z powodu awarii, a Zlota Uliczka w remoncie. Letnie ogrody tez sa zamkniete zima. Mozna bylo obejrzec katedre sw. Wita, Bazylike sw. Jerzego i pokrecic sie po dziedzincu zamku.
| Z albumu Praha, Hradcany, Mala Strana, Karluv Most, Petriny |
Moja towarzyszka podrozy znalazla miejsce, skad mozna zrobic zdjecie katedry i zamku z boku - idac od przystanku tramwaju 22 (Pražský Hrad), po przejsciu przez pierwsza brame, po prawej stronie jest budynek i informacja o kawariani i tarasie. Z tego tarasu jest ladny widok na katedre.
W polowie dnia przestalo padac, a my wyszlysmy na plac przed zamkiem i poszlysmy w strone klasztoru na Strahovie. Po drodze zwiedzilysmy barokowy klasztor Loreta. Niestety nie mozna bylo robic zdjec w srodku, ale za to mieli przewodniki nawet po polsku.
| From Praha, Hradcany, Mala Strana, Karluv Most, Petriny |
Na tym zakonczylysmy zwiedzanie i udalysmy sie do hotelu.
Zdjecia: Praha, Hradcany, Mala Strana, Karluv Most, Petriny; Zoo Praha, Zoo Praha 2002, Ogrod botaniczny 2002r.
Autor:
Podrozniczka
o
12:46
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Praga
środa, 15 grudnia 2010
Praga w listopadzie 2010r.
Tym razem jesienno - zimowy wypad do Pragi. Bylam już we wrzesniu (tylko 1 dzien), w maju (10 dni), w styczniu (3 dni) i teraz pozna jesienia 6 dni.
Parę osob straszylo mnie, ze będzie brzydka pogoda, będzie padalo itp. Ja zawsze wychodze z zalozenia, ze na pewno będzie dalo się zwiedzac, bo rzadko pada non-stop i nie da się nigdzie wyjsc.
Do Pragi polecialam Easy Jet, bo bilet kosztowal tylko 90 funtow w obie strony. Najtanszy lot rejsowy na tej trasie, to 150 funtow z przesiadka. Niestety Czech Airlines przestaly latac do Londynu. Przy rezerwacji biletow zastanawialam się dlaczego nie moge znalezc tych linii w zadnej wyszukiwarce. Okazalo się, ze miesiac wczesniej uznali ten kierunek za zbyt malo dochodowy (!).
Hotel tym razem skromny (w porownaniu do Hong Kongu), Pension Platan. Zarezerwowalam pokoj dwu osobowy, na miejscu okazalo się, ze dostalam apartament. Pensjonat składa się z kilku pokoi w jednym budynku oraz 3 apratamentow w sasiednim budynku. Cale szczescie, ze dali mi ten na 1 pietrze, a nie na 5 bez windy ;-)
"Apartament 11" skladal się z salonu, podwojnej sypialni, pojedynczej sypialni z prywatna lazienka i lazienki. Jak dla mnie w sam raz. Na początku zrobilam afere, ze nie ma internetu, bo czytalam na ich stronie, ze jest bezprzewodowy internet, a tu same zabezpieczone sieci. Drugiego dnia rano poszlam wlaczyc TV w salonie i znalazlam kabel sieciowy ;-)
Wziawszy pod uwage, ze za cene pokoju dostalam osobne mieszkanie, to mialam wyjatkowy dobry stosunek jakosci do ceny.
Lokalizacja pensjonatu okolo 15 minut od Starowki. Poprzednio zatrzymywalam się w hotelu Atlantic, który był tak z 800 metrow blizej do Starowki (jeden przystanek tramwajowy od Pension Platan). Ze względu na uklad linii tramwajowych i tak większość czasu chodzilam na piechote.
Od poprzedniego pobytu w 2007r troche się zmienilo. Przede wszystkim skonczyla się budowa na Republiki Namiesti i dowiedzialam sie wreszcie co z tego wyszlo - centrum handlowe Palladium. Wybralam sie tam pierwszego poranka, gdy wyskoczylam zaplacic za nocleg. Centrum handlowe wydawalo sie gigantyczne, wiec obejrzalam tylko "przod" od glownego wejscia i na tym sie skonczylo. Pod placem Republiki jest sklep spozywczy Aldi, do ktorego jest dostep przez Palladium jak rowniez przez sasiednie centrum handlowe Kotvica. To na wypadek, gdyby ktos chcial zrobic drobne zakupy w tej okolicy.
Zwiedzanie zostalo opisane w artykule: "Praga w listopadzie - zwiedzanie cz.1.
Parę osob straszylo mnie, ze będzie brzydka pogoda, będzie padalo itp. Ja zawsze wychodze z zalozenia, ze na pewno będzie dalo się zwiedzac, bo rzadko pada non-stop i nie da się nigdzie wyjsc.
Do Pragi polecialam Easy Jet, bo bilet kosztowal tylko 90 funtow w obie strony. Najtanszy lot rejsowy na tej trasie, to 150 funtow z przesiadka. Niestety Czech Airlines przestaly latac do Londynu. Przy rezerwacji biletow zastanawialam się dlaczego nie moge znalezc tych linii w zadnej wyszukiwarce. Okazalo się, ze miesiac wczesniej uznali ten kierunek za zbyt malo dochodowy (!).
Hotel tym razem skromny (w porownaniu do Hong Kongu), Pension Platan. Zarezerwowalam pokoj dwu osobowy, na miejscu okazalo się, ze dostalam apartament. Pensjonat składa się z kilku pokoi w jednym budynku oraz 3 apratamentow w sasiednim budynku. Cale szczescie, ze dali mi ten na 1 pietrze, a nie na 5 bez windy ;-)
"Apartament 11" skladal się z salonu, podwojnej sypialni, pojedynczej sypialni z prywatna lazienka i lazienki. Jak dla mnie w sam raz. Na początku zrobilam afere, ze nie ma internetu, bo czytalam na ich stronie, ze jest bezprzewodowy internet, a tu same zabezpieczone sieci. Drugiego dnia rano poszlam wlaczyc TV w salonie i znalazlam kabel sieciowy ;-)
Wziawszy pod uwage, ze za cene pokoju dostalam osobne mieszkanie, to mialam wyjatkowy dobry stosunek jakosci do ceny.
Lokalizacja pensjonatu okolo 15 minut od Starowki. Poprzednio zatrzymywalam się w hotelu Atlantic, który był tak z 800 metrow blizej do Starowki (jeden przystanek tramwajowy od Pension Platan). Ze względu na uklad linii tramwajowych i tak większość czasu chodzilam na piechote.
| Z albumu Praha, Stare Miasto, Nowe Miasto, Josefov. |
Od poprzedniego pobytu w 2007r troche się zmienilo. Przede wszystkim skonczyla się budowa na Republiki Namiesti i dowiedzialam sie wreszcie co z tego wyszlo - centrum handlowe Palladium. Wybralam sie tam pierwszego poranka, gdy wyskoczylam zaplacic za nocleg. Centrum handlowe wydawalo sie gigantyczne, wiec obejrzalam tylko "przod" od glownego wejscia i na tym sie skonczylo. Pod placem Republiki jest sklep spozywczy Aldi, do ktorego jest dostep przez Palladium jak rowniez przez sasiednie centrum handlowe Kotvica. To na wypadek, gdyby ktos chcial zrobic drobne zakupy w tej okolicy.
Zwiedzanie zostalo opisane w artykule: "Praga w listopadzie - zwiedzanie cz.1.
Autor:
Podrozniczka
o
12:45
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Praga
poniedziałek, 29 listopada 2010
Hong Kong do trzech razy sztuka
Tydzien temu wrocilismy z Hong Kongu, to był nasz trzeci pobyt. Wychodzi na to, ze latamy tam srednio co dwa lata. Teoretycznie następny wypad w 2012r, ale powiedzielismy sobie, ze tym razem zrobimy wieksza przerwe, tak z 5 lat. Kazdy wypad jest coraz drozszy i w pewnym sensie gorszy. Za pierwszym razem mielismy piekna pogode i przejrzyste powietrze, za drugim razem trafilismy na wyjatkowo ostra zime i byl problem z przejrzystoscia powietrza. Za trzecim razem ledwo co bylo widac mimo, ze bylo cieplo. Pogoda, a raczej smog byl naszym najwiekszym wrogiem tym razem. Na dodatek pozymykali nasze ulubione lokale.
Pierwszego dnia poszlismy do ulubionej budki z chinczykiem, na tylach hotelu Prudential i okazalo sie, ze teraz jest tam zupelnie inny lokal z nowym menu. Poszlismy szukac gofrow, a tam sklep z torebkami. Ostatniego dnia na lotnisku mielismy isc na Whoppera do Burger Kinga, a tam McDonalds na jego miejscu, jeszcze nie otwarty. Nie zebym byla fanem Whoppera, ale ten na lotnisku w HK byl pyszny. Byc moze dlatego, ze jedlismy go z rana i bylismy glodni. Musielismy zadowolic sie kluchami z chinskiej knajpy.
W zwiazku ze zniknieciem ulubionej knajpy, staralismy sie jesc za kazdym razem w innym miejscu i inne dania. Tylko pierwszy i ostatni posilek zjedlismy w tym samym miejscu i mimo zamowienia tego samego dnia, otrzymalismy cos innego niz za pierwszym razem. Jak widac kazdy kucharz ma swoja wersje dan z menu ;-)
Odnotowalismy tez pozytywne zmiany – ulepszona komunikacja na wyspie Lantau. Co prawda to moglo zdarzyc sie juz pare lat wczesniej, bo nie bo nie bylismy tam od 2006r. W autobusie A21 z lotniska do centrum Kowloon uruchomili darmowy internet wifi.
Przetestowalismy nowe linie lotnicze: Air New Zealand. Kabina ok, ilosc miejsca tez. Jedzenie w porzadku. Podczas nocnego lotu obiado/kolacja i sniadanie rano/w poludnie czasu lokalnego. Z powrotem, podczas dziennego lotu było duze sniadanie, desery w srodku dnia i obiad. Między posilkami obsluga podawala napoje. Jedyna uwaga to slaby system rozrywki – VOD (Video on Demand). Nie wiem dokladnie jak dzialaja te systemy, ale w obie strony odnowalam zacinanie się filmow. Do HK był jakiś problem z VOD, bo restartowano go podczas startu, z powrotem niby było wszystko ok. Fakt, zacinal się mniej ;)
Na razie moim faworytem na dlugich trasach, pod wzgledem systemu VOD jest Quantas. Chociaz sadze, ze BA tez ulepszyla troche systemy od 2006r i maja teraz system na zadanie, a nie emisje filmow jak w TV, na kilkunastu kanalach rownoczesnie.
Hotel Novotel Nathan Road.
Typowy hotel sieciowy, zarezerwowalismy pokoj na Premiere Floor. Sniadanie było w cenie pokoju. Można było zjesc je na naszym pietrze w wersji kontynetalnej lub w restauracji na 1 pietrze, gdzie serwowano sniadanie kontynetalne, amerykanskie i orientalne. Przez caly pobyt staralam się jesc jak najwięcej lokalnych dan. Oprócz sniadania w cenie pokoju był tez dostęp do internetu i drinki, koktajle w tzw. Premiere Lounge. Nie korzystalismy z tego. W czasie koktajli było mnostwo ludzi, glosne konwersacje, a na drinkach nie zalezalo nam.
Obsluga w hotelu troche nadgorliwa. Bardzo uparci jeśli chodzi o sprzatanie pokoi. Pierwszego dnia nie chcielismy, zeby sprzatali i powiesilismy kartke „nie przeszkadzac”. Zaskutkowalo to dwiema karteczkami pod drzwiami, ze nie mogli posprzatac, a potem jak ucielismy sobie popoludniowa drzemke, to obudzili nas telefonem z recepcji z pytaniem kiedy mogą przyjsc. Hm.. zastanawiam się w takim razie po co jest kartka „nie przeszkadzac”? Innego dnia nie zdazyli posprzatac do czasu naszego powrotu z miasta, to znowu nas gnebili telefonami.
W związku z nadgorliwoscia obslugi w Novotelu, faworytem z HK pozostaje hotel Eaton. Co prawda powiedzielismy sobie,ze nastepnym razem wezmiemy cos w innym rejonie, skoro pana Chinczyka już nie ma. Może cos blizej zatoki i Star Ferry: Sheraton, Holiday Inn itp.
To tyle podsumowania spraw organizacyjnych. O tym co zwiedzilismy będę pisac w oddzielnych postach. Tak jak o zwiedzaniu Kornwalii.
Pierwszego dnia poszlismy do ulubionej budki z chinczykiem, na tylach hotelu Prudential i okazalo sie, ze teraz jest tam zupelnie inny lokal z nowym menu. Poszlismy szukac gofrow, a tam sklep z torebkami. Ostatniego dnia na lotnisku mielismy isc na Whoppera do Burger Kinga, a tam McDonalds na jego miejscu, jeszcze nie otwarty. Nie zebym byla fanem Whoppera, ale ten na lotnisku w HK byl pyszny. Byc moze dlatego, ze jedlismy go z rana i bylismy glodni. Musielismy zadowolic sie kluchami z chinskiej knajpy.
W zwiazku ze zniknieciem ulubionej knajpy, staralismy sie jesc za kazdym razem w innym miejscu i inne dania. Tylko pierwszy i ostatni posilek zjedlismy w tym samym miejscu i mimo zamowienia tego samego dnia, otrzymalismy cos innego niz za pierwszym razem. Jak widac kazdy kucharz ma swoja wersje dan z menu ;-)
Odnotowalismy tez pozytywne zmiany – ulepszona komunikacja na wyspie Lantau. Co prawda to moglo zdarzyc sie juz pare lat wczesniej, bo nie bo nie bylismy tam od 2006r. W autobusie A21 z lotniska do centrum Kowloon uruchomili darmowy internet wifi.
Przetestowalismy nowe linie lotnicze: Air New Zealand. Kabina ok, ilosc miejsca tez. Jedzenie w porzadku. Podczas nocnego lotu obiado/kolacja i sniadanie rano/w poludnie czasu lokalnego. Z powrotem, podczas dziennego lotu było duze sniadanie, desery w srodku dnia i obiad. Między posilkami obsluga podawala napoje. Jedyna uwaga to slaby system rozrywki – VOD (Video on Demand). Nie wiem dokladnie jak dzialaja te systemy, ale w obie strony odnowalam zacinanie się filmow. Do HK był jakiś problem z VOD, bo restartowano go podczas startu, z powrotem niby było wszystko ok. Fakt, zacinal się mniej ;)
Na razie moim faworytem na dlugich trasach, pod wzgledem systemu VOD jest Quantas. Chociaz sadze, ze BA tez ulepszyla troche systemy od 2006r i maja teraz system na zadanie, a nie emisje filmow jak w TV, na kilkunastu kanalach rownoczesnie.
Hotel Novotel Nathan Road.
Typowy hotel sieciowy, zarezerwowalismy pokoj na Premiere Floor. Sniadanie było w cenie pokoju. Można było zjesc je na naszym pietrze w wersji kontynetalnej lub w restauracji na 1 pietrze, gdzie serwowano sniadanie kontynetalne, amerykanskie i orientalne. Przez caly pobyt staralam się jesc jak najwięcej lokalnych dan. Oprócz sniadania w cenie pokoju był tez dostęp do internetu i drinki, koktajle w tzw. Premiere Lounge. Nie korzystalismy z tego. W czasie koktajli było mnostwo ludzi, glosne konwersacje, a na drinkach nie zalezalo nam.
Obsluga w hotelu troche nadgorliwa. Bardzo uparci jeśli chodzi o sprzatanie pokoi. Pierwszego dnia nie chcielismy, zeby sprzatali i powiesilismy kartke „nie przeszkadzac”. Zaskutkowalo to dwiema karteczkami pod drzwiami, ze nie mogli posprzatac, a potem jak ucielismy sobie popoludniowa drzemke, to obudzili nas telefonem z recepcji z pytaniem kiedy mogą przyjsc. Hm.. zastanawiam się w takim razie po co jest kartka „nie przeszkadzac”? Innego dnia nie zdazyli posprzatac do czasu naszego powrotu z miasta, to znowu nas gnebili telefonami.
W związku z nadgorliwoscia obslugi w Novotelu, faworytem z HK pozostaje hotel Eaton. Co prawda powiedzielismy sobie,ze nastepnym razem wezmiemy cos w innym rejonie, skoro pana Chinczyka już nie ma. Może cos blizej zatoki i Star Ferry: Sheraton, Holiday Inn itp.
To tyle podsumowania spraw organizacyjnych. O tym co zwiedzilismy będę pisac w oddzielnych postach. Tak jak o zwiedzaniu Kornwalii.
Autor:
Podrozniczka
o
12:33
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Hong Kong,
zwiedzanie
środa, 13 października 2010
A jednak Praga, a pozniej zobaczymy.
Myslalam dzisiaj pod prysznicem o pracy i doszlam do wniosku, ze do konca roku nie bede pracowac. Trzeba odpoczac i podrozowac. Inaczej bede zalowala, ze wzielam nastepne zlecenie i nie bedzie zadnego dluzszego urlopu i lenistwa.
Dzien po powrocie z Hong Kongu lece do Pragi. Bede miala niezly szok pogodowy i czasowy. Zwlaszcza, ze z Hong Kongu wylatuje w sobote o 8.00 rano, w Londynie bede o 13.30 czy jakos tak. Jeden dzien na powrot do europejskiego czasu i w sobote wieczorem samolot do Pragi.
W Pradze znalazlam pensjonat na Starym Miescie, ze sniadaniem, dosc tani, nawet jest internet w pokojach. Bede mogla kontrolowac gielde :-)
Mam nadzieje, ze nie bedzie padac deszcz. Snieg nie przeszkadza mi. Bylam kiedys w Pradze w styczniu i pogoda byla calkiem przyzwoita. To bedzie moja czwarta wizyta w tym miescie.
Zastanawiam sie w tej chwili czy dam rade upakowac sie do jednej walizki podrecznej, bo Easy Jet nie pozwala na bagaz podreczny + torebka/notebook.
Dzien po powrocie z Hong Kongu lece do Pragi. Bede miala niezly szok pogodowy i czasowy. Zwlaszcza, ze z Hong Kongu wylatuje w sobote o 8.00 rano, w Londynie bede o 13.30 czy jakos tak. Jeden dzien na powrot do europejskiego czasu i w sobote wieczorem samolot do Pragi.
W Pradze znalazlam pensjonat na Starym Miescie, ze sniadaniem, dosc tani, nawet jest internet w pokojach. Bede mogla kontrolowac gielde :-)
Mam nadzieje, ze nie bedzie padac deszcz. Snieg nie przeszkadza mi. Bylam kiedys w Pradze w styczniu i pogoda byla calkiem przyzwoita. To bedzie moja czwarta wizyta w tym miescie.
Zastanawiam sie w tej chwili czy dam rade upakowac sie do jednej walizki podrecznej, bo Easy Jet nie pozwala na bagaz podreczny + torebka/notebook.
Autor:
Podrozniczka
o
14:27
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Praga
czwartek, 30 września 2010
Wyspy Kanaryjskie, Madeira, a moze Praga?
W ciagu ostatniego tygodnia prawie pojechalam we wszystkie 3 wspomniane miejsca, ale cos czuje, ze nic z tego nie wyjdzie.
Najpierw zaczelam przygladac sie Wyspom Kanaryjskim, bo sa najtansze o tej porze roku z Wielkiej Brytanii. Obejrzalam wyjazdy z biur podrozy na grudzien, ale nie przepadam za hotelami i duzymi skupiskami ludzi.
Wyszukalam kilka apartamentow i wyliczylam, ze bylabym w stanie zamknac sie w £500 za 2 tygodnie:
-przelot z Gatwick (se Stansted tanszy) - £130,
-wynajem apartamentu - 2 * £80
-wynajem samochodu - $160 plus benzyna
Uwazam, ze to niezly deal. Nie udalo mi sie tylko ustalic czy w wybranej lokalizacji bedzie dostepny internet z sieci komorkowej. A niestety bez tego ani rusz, bo musze kontrolowac sytuacje na gieldzie.
Jak juz obadalam to wszystko co powyzej, to sprawdzilam jeszcze z ciekawosci Madeire. Piekne zdjecia bardzo mnie zainspirowaly. Przelot na Madeire jest tanszy w grudniu niz na Wyspy Kanaryjskie, ale trudniej znalezc tanie apartamenty, a wynajem samochodu jest drozszy, bo az 260 funtow za 2 tygodnie. Wszystko bylo pieknie, do czasu gdy nie sprawdzilam pogody w grudniu w tamtych rejonach. 13 deszczowych dni, na 31? Hm.. to jak bylm pojechala na 14 to moglabym spedzic je w domku zamiast na zewnatrz, chodzic po szlakach.
W takim razie Madeire trzeba przelozyc na inne pory roku.
Jak juz pojezdzilam palcem po mapie na zachod od UK, to padl pomysl wyjazdu do Pragi, bo ktos z moich znajomych planuje to od jakiegos czasu. Z Praga sprawa prosta, Easy Jet tylko £65 funtow w obie strony, hoteli do wyboru do koloru i mozna naprawde tanio spedzic czas w tym pieknym miescie. Nie mniej jednak znajoma dala znac, ze na razie zawiesza plan wyjazdu i tak skonczyly sie moje hipotetyczne podroze w grudniu.
W tej chwili nie wiem czy bede gdzies jechala. W razie czego mam juz wszystko sprawdzone i moze bedzie jakies last minute na Kanary, jakbym jednak zdecydowala sie na wypad.
Wychodzi na to, ze najbardziej lubie planowac podroze, nawet jesli nie dochodza do skutku.
Najpierw zaczelam przygladac sie Wyspom Kanaryjskim, bo sa najtansze o tej porze roku z Wielkiej Brytanii. Obejrzalam wyjazdy z biur podrozy na grudzien, ale nie przepadam za hotelami i duzymi skupiskami ludzi.
Wyszukalam kilka apartamentow i wyliczylam, ze bylabym w stanie zamknac sie w £500 za 2 tygodnie:
-przelot z Gatwick (se Stansted tanszy) - £130,
-wynajem apartamentu - 2 * £80
-wynajem samochodu - $160 plus benzyna
Uwazam, ze to niezly deal. Nie udalo mi sie tylko ustalic czy w wybranej lokalizacji bedzie dostepny internet z sieci komorkowej. A niestety bez tego ani rusz, bo musze kontrolowac sytuacje na gieldzie.
Jak juz obadalam to wszystko co powyzej, to sprawdzilam jeszcze z ciekawosci Madeire. Piekne zdjecia bardzo mnie zainspirowaly. Przelot na Madeire jest tanszy w grudniu niz na Wyspy Kanaryjskie, ale trudniej znalezc tanie apartamenty, a wynajem samochodu jest drozszy, bo az 260 funtow za 2 tygodnie. Wszystko bylo pieknie, do czasu gdy nie sprawdzilam pogody w grudniu w tamtych rejonach. 13 deszczowych dni, na 31? Hm.. to jak bylm pojechala na 14 to moglabym spedzic je w domku zamiast na zewnatrz, chodzic po szlakach.
W takim razie Madeire trzeba przelozyc na inne pory roku.
Jak juz pojezdzilam palcem po mapie na zachod od UK, to padl pomysl wyjazdu do Pragi, bo ktos z moich znajomych planuje to od jakiegos czasu. Z Praga sprawa prosta, Easy Jet tylko £65 funtow w obie strony, hoteli do wyboru do koloru i mozna naprawde tanio spedzic czas w tym pieknym miescie. Nie mniej jednak znajoma dala znac, ze na razie zawiesza plan wyjazdu i tak skonczyly sie moje hipotetyczne podroze w grudniu.
W tej chwili nie wiem czy bede gdzies jechala. W razie czego mam juz wszystko sprawdzone i moze bedzie jakies last minute na Kanary, jakbym jednak zdecydowala sie na wypad.
Wychodzi na to, ze najbardziej lubie planowac podroze, nawet jesli nie dochodza do skutku.
Autor:
Podrozniczka
o
09:20
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Madeira,
planowanie,
Praga,
Wyspy Kanaryjskie
wtorek, 21 września 2010
Koleja przez Wielka Brytanie?
Przeczytalam dzisiaj w "Railway Magazine", o Brytyjczyku, ktory postanowil przejechac sie pociagami na wszystkich trasach w kraju. Pan byl wiekowy, urodzony w 1916r. Niestety nie udalo mu sie zrealizowac pomyslu do konca z powodu licznych zamkniec malo dochodowych tras w latach 60. - Beeching Axe.
Efektem jego podrozy jest atlas stacji kolejowych Wielkiej Brytanii wydany w 2004r - "The Railways of Great Britain: A Historical Atlas". Autor zostal najstarsza osoba, ktora uzyskala tytul PhD czyli doktora w Cambridge. Jak widac mozna doktoryzowac sie ze wszystkiego i w kazdym wieku.
Artykul z Daily Mail o Michael Cobb i doktoracie uzyskanym w wieku 91 lat.
Artykul na stronie University of Cambridge.
Sam atlas kosztuje podobno £150 i jest lektura dla milosnikow kolei i kartografii.
Efektem jego podrozy jest atlas stacji kolejowych Wielkiej Brytanii wydany w 2004r - "The Railways of Great Britain: A Historical Atlas". Autor zostal najstarsza osoba, ktora uzyskala tytul PhD czyli doktora w Cambridge. Jak widac mozna doktoryzowac sie ze wszystkiego i w kazdym wieku.
Artykul z Daily Mail o Michael Cobb i doktoracie uzyskanym w wieku 91 lat.
Artykul na stronie University of Cambridge.
Sam atlas kosztuje podobno £150 i jest lektura dla milosnikow kolei i kartografii.
wtorek, 14 września 2010
Kiedy kupowac bilety na dalekie loty?
Jak pisalam wczesniej, kupilam juz bilety na samolot do HK. Pare dni pozniej sprawdzilam i okazalo sie, ze znowu stanialy, o kolejne 70 funtow. Nie powiem, zebym byla zbyt szczesliwa z tego powodu, ale nie mam na to wplywu. Nie moge oddac biletow i kupic tanszych.
Dzisiaj znowu sprawdzilam bilety na tej samej stronie i niespodzianka. British Airways najwyrazniej chce przebic cenowo Air New Zealand. Nagle maja najtansze bilety w tej samej cenie jak w promocji w ANZ. A jeszcze wczoraj ceny w BA byly znacznie wyzsze.
Co prawda godziny odlotow BA w tej cenie nie satysfakcjonuja mnie, musialby to byc lot BA w jedna strone i powrot Quantasem, zeby uzyskac kombinacje godzin, jaka mi odpowiada. Takie bilety sa na szczescie duzo drozsze i nie musze irytowac sie z tego powodu.
Poobserwuje ceny przez kolejne tygodnie, by ustalic na ile czasu przed wyjazdem najlepiej kupowac.
W 2006r i 2008r rezerwowalam bilety miesiac przed wyjazdem i caly wyjazd byl o wiele tanszy niz w tym roku.
Dzisiaj znowu sprawdzilam bilety na tej samej stronie i niespodzianka. British Airways najwyrazniej chce przebic cenowo Air New Zealand. Nagle maja najtansze bilety w tej samej cenie jak w promocji w ANZ. A jeszcze wczoraj ceny w BA byly znacznie wyzsze.
Co prawda godziny odlotow BA w tej cenie nie satysfakcjonuja mnie, musialby to byc lot BA w jedna strone i powrot Quantasem, zeby uzyskac kombinacje godzin, jaka mi odpowiada. Takie bilety sa na szczescie duzo drozsze i nie musze irytowac sie z tego powodu.
Poobserwuje ceny przez kolejne tygodnie, by ustalic na ile czasu przed wyjazdem najlepiej kupowac.
W 2006r i 2008r rezerwowalam bilety miesiac przed wyjazdem i caly wyjazd byl o wiele tanszy niz w tym roku.
piątek, 10 września 2010
Przygotowania do listopadowego urlopu.
Od ostatnich kilku lat jezdzimy w listopadzie na urlop do "cieplych krajow". Jest to bardzo dobry okres na odwiedzenie niektorych miejsc. W tym roku wybor byl miedzy Egiptem - Marsa Alam, a Hong Kongiem.
Od polowy sierpnia sprawdzalam ceny biletow lotniczych do obu miejsc. W przypadku Marsa Alam, wyloty sa tylko w srode, jedna czarterowa linia. Chcialam pojechac do hotelu Lahami Bay, co wiazalo sie z 2h podroza z lotniska na poludnie. Cena zalezala od zmieniajacych sie cen biletow na samolot.
W przypadku Hong Kongu cena zalezala od przelotu i hotelu. Wybor lini lotniczych spory, hoteli w sumie tez. I tak co tydzien regularnie sprawdzalam koszty potencjalnych wakacji w obu miejscach.
Jednak im czesciej ogladalam hotele w Hong Kongu, tym bardziej nakrecalam sie na urlop tam. Tak samo zreszta moj maz. Ostatni raz w HK bylismy w lutym 2008r, na obchodach Nowego Roku Chinskiego, wczesniej w listopadzie 2006r.
W koncu postanowilismy, ze w tym roku jednak HK. Bylismy dwa razy z rzedu w Egipcie o tej porze roku, wiec czas zrobic przerwe.
Ze wzgledu na lokalizacje ulubionej chinskiej knajpy i budki z goframi i sokami, chcielismy hotel w Kowloon, na Nathan Road. Hoteli w Hong Kongu jest mnostwo, ale jak dodac nasze kryteria, standard, cene i lokalizacje to wybor jest znacznie mniejszy.
Zobacz 315 Nathan Rd - Soki i gofry na wiekszej mapie
Czailam sie ponad miesiac na Eaton Hong Kong, ale jak juz zdecydowalismy sie na wyjazd, to nie bylo pokoi (znaczy byly, ale bardzo drogie), ktore chcialam zarezerwowac. W tym roku chcialam zaszalec i wziac pokoj z wyzszej polki z oknami na cala sciane i widokiem na miasto. Dalam ciala, bo moglam zarezerwowac pokoj od razu i potem po prostu anulowac rezerwacje bez dodatkowych kosztow.
Obadalam pare innych hoteli w tym rejonie i w koncu wybralam Novotel Nathan Road. Jest on w tym samym kwadracie budynkow co Eaton, tyle ze przy bocznej ulicy. Niestety pokoje z wyzszej polki nie sa juz takie okazale i rewelacyjne, ale jakos przezyjemy ;)
Bede jeszcze sprawdzac strone Eaton na wypadek jakby wrocily pokoje po nizszych cenach. Mam rezerwacje w Novotelu, ktora mozna odwolac do 1 dnia przed przyjazdem.
Kupno biletow lotniczych to kolejne pare dni sprawdzania cen. Najwyzsze ceny byly w sobote, ale potem wieczorem spadly, w niedziele znowu nizej, to samo w poniedzialek. W koncu zatrzymaly sie. Probowalam rozgryzc co jest tego przyczyna, bo na pewno nie kursy walut. W koncu doszlam do wniosku, ze to chyba trzesienie ziemi w Nowej Zelandii. Akurat chcielismy leciec Air New Zealand, a HK to miejsce przesiadek do NZ. Byc moze ktos zrezygnowal, a moze po prostu linia lotnicza dorzucila pakiet tanszych biletow. Zapewne nigdy nie dowiem sie tego, chociaz bardzo mnie to intryguje.
Ceny sprawdzalam na stronach Momondo, Expedii, Last Minute, AirMiles i oczywiscie samej lini lotniczej. Najtaniej wyszlo na Airmiles.
Wylot 12 listopada o 21.00, powrot 20 listopada o 8.15 rano. Lecielismy w podobnych godzinach w 2008r. Tylko wtedy do HK British Airways, a z powrotem Quantas. Wylot na noc jest o tyle dobry, ze mozna isc spac i obudzic sie na miejscu nastepnego dnia po poludniu. Z kolei powrot o poranku oznacza przylot do UK ok 13.30 i jest jeszcze caly dzien przed nami, a potem mozna isc spac normalnie.
W 2006r wracalismy lotem nocnym z HK, wylot od 23.45 i bylismy na miejscu ok 4 rano. Efekt byl taki, ze bylismy w domu ok 5 rano, nie wiadomo bylo, czy klasc sie spac czy byc twardzielem i czekac na wieczor.
Po zaklepaniu kluczowych elementow wyjazdu, moge zajac sie planowaniem zwiedzania. Chcielibysmy zobaczyc to co pominelismy wczesniej. Glownie lokalne parki narodowe, most miedzy wyspami itp. Na pewno ponownie wjedziemy na Peak, odwiedzimy centrum konferencyjne, pokrecimy sie po Kowloon Park, po parku w rejonach Bank od China (nie pamietam nazwy) itp. Obowiazkowo trzeba obejrzec tez pokaz swiatel i dzwieku z Kowloon, ja to nazywam "tanczace budynki" Nie wspomne o tym, ze codziennie bedziemy odwiedzac pana Chinczyka i pana od gofrow.
Nie moge doczekac sie wyjazdu.
Od polowy sierpnia sprawdzalam ceny biletow lotniczych do obu miejsc. W przypadku Marsa Alam, wyloty sa tylko w srode, jedna czarterowa linia. Chcialam pojechac do hotelu Lahami Bay, co wiazalo sie z 2h podroza z lotniska na poludnie. Cena zalezala od zmieniajacych sie cen biletow na samolot.
W przypadku Hong Kongu cena zalezala od przelotu i hotelu. Wybor lini lotniczych spory, hoteli w sumie tez. I tak co tydzien regularnie sprawdzalam koszty potencjalnych wakacji w obu miejscach.
Jednak im czesciej ogladalam hotele w Hong Kongu, tym bardziej nakrecalam sie na urlop tam. Tak samo zreszta moj maz. Ostatni raz w HK bylismy w lutym 2008r, na obchodach Nowego Roku Chinskiego, wczesniej w listopadzie 2006r.
W koncu postanowilismy, ze w tym roku jednak HK. Bylismy dwa razy z rzedu w Egipcie o tej porze roku, wiec czas zrobic przerwe.
Ze wzgledu na lokalizacje ulubionej chinskiej knajpy i budki z goframi i sokami, chcielismy hotel w Kowloon, na Nathan Road. Hoteli w Hong Kongu jest mnostwo, ale jak dodac nasze kryteria, standard, cene i lokalizacje to wybor jest znacznie mniejszy.
Zobacz 315 Nathan Rd - Soki i gofry na wiekszej mapie
Czailam sie ponad miesiac na Eaton Hong Kong, ale jak juz zdecydowalismy sie na wyjazd, to nie bylo pokoi (znaczy byly, ale bardzo drogie), ktore chcialam zarezerwowac. W tym roku chcialam zaszalec i wziac pokoj z wyzszej polki z oknami na cala sciane i widokiem na miasto. Dalam ciala, bo moglam zarezerwowac pokoj od razu i potem po prostu anulowac rezerwacje bez dodatkowych kosztow.
Obadalam pare innych hoteli w tym rejonie i w koncu wybralam Novotel Nathan Road. Jest on w tym samym kwadracie budynkow co Eaton, tyle ze przy bocznej ulicy. Niestety pokoje z wyzszej polki nie sa juz takie okazale i rewelacyjne, ale jakos przezyjemy ;)
Bede jeszcze sprawdzac strone Eaton na wypadek jakby wrocily pokoje po nizszych cenach. Mam rezerwacje w Novotelu, ktora mozna odwolac do 1 dnia przed przyjazdem.
Kupno biletow lotniczych to kolejne pare dni sprawdzania cen. Najwyzsze ceny byly w sobote, ale potem wieczorem spadly, w niedziele znowu nizej, to samo w poniedzialek. W koncu zatrzymaly sie. Probowalam rozgryzc co jest tego przyczyna, bo na pewno nie kursy walut. W koncu doszlam do wniosku, ze to chyba trzesienie ziemi w Nowej Zelandii. Akurat chcielismy leciec Air New Zealand, a HK to miejsce przesiadek do NZ. Byc moze ktos zrezygnowal, a moze po prostu linia lotnicza dorzucila pakiet tanszych biletow. Zapewne nigdy nie dowiem sie tego, chociaz bardzo mnie to intryguje.
Ceny sprawdzalam na stronach Momondo, Expedii, Last Minute, AirMiles i oczywiscie samej lini lotniczej. Najtaniej wyszlo na Airmiles.
Wylot 12 listopada o 21.00, powrot 20 listopada o 8.15 rano. Lecielismy w podobnych godzinach w 2008r. Tylko wtedy do HK British Airways, a z powrotem Quantas. Wylot na noc jest o tyle dobry, ze mozna isc spac i obudzic sie na miejscu nastepnego dnia po poludniu. Z kolei powrot o poranku oznacza przylot do UK ok 13.30 i jest jeszcze caly dzien przed nami, a potem mozna isc spac normalnie.
W 2006r wracalismy lotem nocnym z HK, wylot od 23.45 i bylismy na miejscu ok 4 rano. Efekt byl taki, ze bylismy w domu ok 5 rano, nie wiadomo bylo, czy klasc sie spac czy byc twardzielem i czekac na wieczor.
Po zaklepaniu kluczowych elementow wyjazdu, moge zajac sie planowaniem zwiedzania. Chcielibysmy zobaczyc to co pominelismy wczesniej. Glownie lokalne parki narodowe, most miedzy wyspami itp. Na pewno ponownie wjedziemy na Peak, odwiedzimy centrum konferencyjne, pokrecimy sie po Kowloon Park, po parku w rejonach Bank od China (nie pamietam nazwy) itp. Obowiazkowo trzeba obejrzec tez pokaz swiatel i dzwieku z Kowloon, ja to nazywam "tanczace budynki" Nie wspomne o tym, ze codziennie bedziemy odwiedzac pana Chinczyka i pana od gofrow.
Nie moge doczekac sie wyjazdu.
Autor:
Podrozniczka
o
17:01
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Hong Kong
czwartek, 2 września 2010
Trasa zwiedzania Northumberland.
Witam po przerwie. Niestety internet na urlopie kiepsko dzialal i nie chcialo mi sie zmagac z nim kazdego dnia, zeby cos napisac.
Jak wspominalam wczesniej, ponownie skorzystalam z uslug Caravan Park, tym razem Cresswell Towers, prawie nad morzem. Podawalam lokalizacje w poprzednim poscie. Przyczepa byla czysta i wszystko w niej dzialalo. Niestety byla troche ciasna. Wydaje mi sie, ze to dlatego, ze byla szerokosci 10 stop, a poprzednie, w ktorych mieszkalam musialy miec 12 stop. Osrodek to typowa sypialnia, duzo przyczep na centralnym placu. Poza placem, dookola prywatne przyczepy. Za to morze bylo jakies 5 minut spacerem. Duza i dluga piaskowa plaza, idealna na wieczorne spacery.
Trasa zwiedzania wygladala nastepujaco:
1 dzien - Wal Hadriana, rzymskie forty: Chesters, Housesteads, Birdoswald. Zdjecia.
2 dzien - Zamek i ogrody w Alnwick - opis na blogu w poscie z 25 maja 2009r. W tym roku nie mozna bylo skorzystac z voucherow Tesco wymienianych na bilety. Doszly tez nowe atrakcje w zamku. Zdjecia z zeszlego roku.
3 dzien - Zamek w Bamburghu i Holy Island - opis Bamburgh na blogu w poscie z 25 maja 2009r. Dzieki innemu rozkladowi przyplywow i odplywow moglam zwiedziec dwie atrakcje jednego dnia. Tym razem odplyw na Holy Island byl od 11.40 do 19.25, wiec bylo sporo czasu by wjechac na wyspe i opuscic ja przed przyplywem. Poza tym zahaczylam jescze o Warkworth Castle i Amble. Zdjecia z Holy Island z zeszlego i tego roku. Zdjecia z Bamburgh i Amble. Zdjecia z Warkworth.
4 dzien - Craigside, posiadlosc zarzadzana przez National Trust. Zdjecia.
5 dzien - Zamek Edlingham i Northumberland National Park - przejazd Forest Drive przez srodek parku. Forest Drive to jedna z najwyzej polozonych drog w Anglii, na wysokosci 450m. Ma tylko 12km i nie jest wyasfaltowana, ma za to twarde podloze, wiec mozna spokojnie przejechac ja normalnym samochodem, nawet sportowym ;) Zdjecia.
6 dzien - Belsay Hall & Castle oraz Wallington House & Gardens. Posiadlosci English Heritage i National Trust. Ta druga podobala mi sie bardziej, bo byla w pelni urzadzona. Belsey mialo puste budynki. Zdjecia.
7 dzien - Durham w drodze powrotej. Mozna powiedziec, ze poszczescilo mi sie, poniewaz byl dzien otwarty w ratuszu. Poznalam pania burmistrz (mayor), dowiedzialam sie tez o historii miasta, urzedu itp. Polecam zaparkowanie na Park & Ride i przejazd autobusem do miasta. Parking jest darmowy, a bilet dzienny na autobus tylko 1.6 funta. Dojazd do centrum ok 10 minut. Zdjecia w terminie pozniejszym, bo nie zrobilam jeszcze galerii.
W zeszlym roku zwiedzalam jeszcze Farne Islands, ale to miejsce dla milosnikow ptakow. Koszt wycieczki na wyspy to ok 50 funtow od osoby, za calodniowe zwiedzanie dwoch wysp.
Porownujac swoj urlop w maju 2009 i sierpniu 2010 moge powiedziec jedno: warto podrozowac poza sezonem. To co zobaczylam na Holy Island przerazilo mnie. Tlumy ludzi wszedzie. Poprzednio moglam spokojnie pospacerowac, podelektowac sie zamkiem i ruinami klasztoru. Pogoda byla podobna, bo tez troche padalo, nie bylo zbyt cieplo itp. Na parkingu Alnwick Castle, ledwie 20 minut po otwarciu zamku, bylo trudno zaparkowac.
Jak wspominalam wczesniej, ponownie skorzystalam z uslug Caravan Park, tym razem Cresswell Towers, prawie nad morzem. Podawalam lokalizacje w poprzednim poscie. Przyczepa byla czysta i wszystko w niej dzialalo. Niestety byla troche ciasna. Wydaje mi sie, ze to dlatego, ze byla szerokosci 10 stop, a poprzednie, w ktorych mieszkalam musialy miec 12 stop. Osrodek to typowa sypialnia, duzo przyczep na centralnym placu. Poza placem, dookola prywatne przyczepy. Za to morze bylo jakies 5 minut spacerem. Duza i dluga piaskowa plaza, idealna na wieczorne spacery.
Trasa zwiedzania wygladala nastepujaco:
1 dzien - Wal Hadriana, rzymskie forty: Chesters, Housesteads, Birdoswald. Zdjecia.
2 dzien - Zamek i ogrody w Alnwick - opis na blogu w poscie z 25 maja 2009r. W tym roku nie mozna bylo skorzystac z voucherow Tesco wymienianych na bilety. Doszly tez nowe atrakcje w zamku. Zdjecia z zeszlego roku.
3 dzien - Zamek w Bamburghu i Holy Island - opis Bamburgh na blogu w poscie z 25 maja 2009r. Dzieki innemu rozkladowi przyplywow i odplywow moglam zwiedziec dwie atrakcje jednego dnia. Tym razem odplyw na Holy Island byl od 11.40 do 19.25, wiec bylo sporo czasu by wjechac na wyspe i opuscic ja przed przyplywem. Poza tym zahaczylam jescze o Warkworth Castle i Amble. Zdjecia z Holy Island z zeszlego i tego roku. Zdjecia z Bamburgh i Amble. Zdjecia z Warkworth.
4 dzien - Craigside, posiadlosc zarzadzana przez National Trust. Zdjecia.
5 dzien - Zamek Edlingham i Northumberland National Park - przejazd Forest Drive przez srodek parku. Forest Drive to jedna z najwyzej polozonych drog w Anglii, na wysokosci 450m. Ma tylko 12km i nie jest wyasfaltowana, ma za to twarde podloze, wiec mozna spokojnie przejechac ja normalnym samochodem, nawet sportowym ;) Zdjecia.
6 dzien - Belsay Hall & Castle oraz Wallington House & Gardens. Posiadlosci English Heritage i National Trust. Ta druga podobala mi sie bardziej, bo byla w pelni urzadzona. Belsey mialo puste budynki. Zdjecia.
7 dzien - Durham w drodze powrotej. Mozna powiedziec, ze poszczescilo mi sie, poniewaz byl dzien otwarty w ratuszu. Poznalam pania burmistrz (mayor), dowiedzialam sie tez o historii miasta, urzedu itp. Polecam zaparkowanie na Park & Ride i przejazd autobusem do miasta. Parking jest darmowy, a bilet dzienny na autobus tylko 1.6 funta. Dojazd do centrum ok 10 minut. Zdjecia w terminie pozniejszym, bo nie zrobilam jeszcze galerii.
W zeszlym roku zwiedzalam jeszcze Farne Islands, ale to miejsce dla milosnikow ptakow. Koszt wycieczki na wyspy to ok 50 funtow od osoby, za calodniowe zwiedzanie dwoch wysp.
Porownujac swoj urlop w maju 2009 i sierpniu 2010 moge powiedziec jedno: warto podrozowac poza sezonem. To co zobaczylam na Holy Island przerazilo mnie. Tlumy ludzi wszedzie. Poprzednio moglam spokojnie pospacerowac, podelektowac sie zamkiem i ruinami klasztoru. Pogoda byla podobna, bo tez troche padalo, nie bylo zbyt cieplo itp. Na parkingu Alnwick Castle, ledwie 20 minut po otwarciu zamku, bylo trudno zaparkowac.
Autor:
Podrozniczka
o
10:23
1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Northumberland,
urlop,
zwiedzanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)
