niedziela, 8 października 2006

sobota, 7 października 2006

Zdjecia z Krety i Szwajcari.



Zebralam sie troche dzisiaj i dodalam reszte galeri z Krety i dwie ze Szwajcari. Zostaly jeszcze ze 3 do zrobienia z Alp i okolic, moze za jakis czas znowu sie zbiore.
Trzeba bylo nadrobic, bo juz za pare tygodni kolejny urlop, ktory zapowiada sie bardzo kolorowo.

Zdjecia dostepne sa na mojej stronie.

czwartek, 5 października 2006

Kajaki.

Zapisalam sie na lekcje kajakowe :-) W sumie juz kiedys to chcialam zrobic, gdy przeprowadzilam sie do Richmond. Wzdluz rzeki jest cale mnostwo roznych klubow i sporo ludzi siluje sie z wioslami.

Lekcje kajakowe to inicjatywa mojej firmy-matki, w ramach zbierania funduszy na organizacje charytatywna, pracownicy sa zachecani do roznych akcji, w tym przypadku, czesc oplat idzie wlasnie na Prince's Trust. Pierwsza lekcja kosztuje 20 funtow, kolejne 15.

Luby jak uslyszal to malo z krzesla nie spadl. Pazdziernik, wieje, pada, a ja mu mowie, ze bede plywac kajakiem po Tamizie i to jeszcze wieczorem ;)

niedziela, 24 września 2006

Kreta

Wybralam sie na urlop na Krete do miejscowosci Rethymnon. Celem wyprawy mialo byc glownie zwiedzanie oraz jakis odpoczynek na plazy/przy basenie przy okazji. Stare miasto w Rethymnonie i Twierdza to calkiem przyjemne miejsca, waskie uliczki, duzo sklepow, restauracji, a takze okazja by zobaczyc jak mieszkaja starzy wyspiarze.
Niestety dojscie do centrum z naszego hotelu nie bylo najciekawsze. Trzeba bylo isc wzdluz dosc ruchliwej ulicy, na ktorej chodnik byl szczatkowy i poszczerbiony, a tam gdzie byl szerszy, zastawiony samochodami i trudno dostepny.


Wspolczesna Kreta rozczarowala mnie. W sumie nie wiem czego sie spodziewalam, ale na pewno nie maszerowania wzdluz halasliwej ulicy i czekania na krawedzi jezdni, az uda mi sie przemnknac jakos na druga strone ulicy.

Wybralam sie na wycieczke do wawozu Samaria reklamowanego jako niesamowite widoki warte przemaszerowania 17km w trudnych warunkach. Byc moze bylby to przyjemny spacer, gdyby nie fakt nieustannego zerkania na zegarek i zastanawiania sie czy zdazymy dojsc do konca na czas. Wyprawa zaczyna sie na wysokosci ok 1300m npm, a konczy nad morzem. Pierwsze kilometry to zejscie po "schodach", nastepnie idzie sie waskimi sciezkami po dosc trudnym terenie. Dopiero po okolo 7km schodzi sie do poziomu ok 300m npm i maszeruje sie wzdluz potoku. Punktem kulminacyjnym ma byc dojscie do tzw. zelaznych wrot - miejsca, gdzie wawoz ma tylko 3m szerokosci. Po dojsciu do konca wawozu, nad morze, trzeba przeprawic sie promem do najblizszego miasta dostepnego samochodem. Trwa to okolo godziny.
Powiedzmy, ze znam miejsca na swiecie z ladniejszymi widoczkami, dotepne w znacznie latwiejszy sposob.

Druga wycieczka, na ktora sie wybralam to zwiedzanie ruin palacu w Knosos plus muzeum archeologiczne w Heraklionie. Bylam kiedys na Akropolu, wiec palac w Knosos wygladal dosc skromnie. Jedyna roznica, to fakt, ze z Krety nie wywieziono znalezisk, tylko mozna je zobaczyc w lokalnym muzeum.

Przedostatniego dnia wybralam sie lokalnym autobusem do Chani. Ciekawe przezycie, 10 minut przed odjazdem zapowiadaja, ktory autobus odjedzie do naszej destynacji, a odroznia sie je po numerze kolejnym autokaru na przedniej szybie. O ile w Rethymnonie stacja jest mala i nie jest to problemem, bo zwykle podjezdza tylko jeden autobus pod budynek dworca, to w Chani bylo znacznie gorzej. Stacja autobusowa to wielki plac z malym budynkiem. O tej samej godzinie zapowiedzieli okolo 6 autobusow w rozne kierunki i rozpoczelo sie bieganie po placu. Jak juz doszlam do swojego autokaru, to okazalo sie, ze nie ma juz w nim wolnych miejsc. Na placu stalo jeszcze z 20 osob z biletami na ten autobus. W koncu wpakowali nas do innego autobusu jadacego w tym samym kierunku. Do dzis nie moge zrozumiec dlaczego nie ucywilizuja tego jakos, ale pewnie to byloby zbyt proste, lepiej zeby pasazerowie czuli sie jak bydlo.

Reszte pobytu spedzilam nad morzem lub basenem, woda w morzu byla cieplejsza niz w basenie.

Poziom zaawansowania cywilizacyjnego Krety i organizacji wszystkiego plus brak infrastruktury dla pieszych lekko mnie zniechecil. Byc moze zbyt wiele sie spodziewalam, majac w pamieci swoj pobyt w Grecji kontynentalnej i innych rejonach srodziemnomorskich.

Poprawie to na nastepnym urlopie, ktory planuje w odrobinie luksusu i wyzszym standardzie.

Pierwsza partia zdjec - z Rethymnonu znajduje sie na Webshots.

poniedziałek, 4 września 2006

Zalegle galerie.

Wrzucilam dzis kilka zaleglych galeri:
Duck Tours czyli wycieczka ambfibia po Tamizie.

Tamiza od Westminster do Kew wycieczka piesza i stateczkiem na trasie Vauxhall - Westminster - Kew

wtorek, 29 sierpnia 2006

Latanie cd.

W Polsce nadal obowiazuje zakaz zabierania bagazu podrecznego na loty do UK i paru innych krajow. Oczywiscie zakaz jest ten spowodowany niewydolnoscia sluzb granicznych na lotniskach, a nie zagrozeniem jako takim. Jest im o wiele latwiej i wygodniej zakazac brania bagazu na poklad niz go szczegolowo sprawdzac.
Wyglada na to, ze niedlugo linie lotnicze zaczna odczuwac powoli te ograniczenia. Coraz czesciej czytam, ze ktos zrezygnowal z wycieczki do Polski, ze wzgledu na ograniczenia lub, ze ma zamiar wrocic autokarem, mimo 30h podrozy.

Ja sprawdzilam sobie juz alternatywne polaczenie na lot we wrzesniu i biore pod uwage powrot z Warszawy Lufthansa przez Frankfurt.

Aktulizacja wieczorna: Urzad Lotnictwa Cywilnego zmienil wreszcie ograniczenia dot. bagazu podrecznego i teraz mozna wziac jedna mala sztuke ze soba.

piątek, 11 sierpnia 2006

Nagie latanie.

Tanie latanie juz jest, moze teraz wprowadza nagie latanie. Zdaje sie, ze nawet tak sobie wczoraj zartowali oficjale.
Paranoja lotniczo-bagazowa trwa. Celem domniemanego ataku mialy byc samoloty lecace do USA, ale dlaczego by nie ograniczyc innych. Na razie podaje sie informacje, ze zakaz zabierania bagazu podrecznego na poklady samolotow bedzie obowiazywal tymczasowo, pojawiaja sie jednak glosy, ze byc moze bedzie to wprowadzone na stale.

Niech sobie nad tym dumaja, a ja obejrze sobie ogloszenia motoryzacyjne i zobacze jaki alternatywny srodek transportu moglabym nabyc. Waham sie tylko, po ktorej stronie powinna byc kierownica. Nie usmiecha mi sie jezdzenie po Europie z kierownica po niewlasciwej stronie.

czwartek, 10 sierpnia 2006

Paranoja terrorystyczna.

Wyglada na to, ze paranoja terrorystyczna osiagnela swoje szczyty. British Airawys, na prosbe rzadu brytyjskiego wprowadzilo zakaz zabierania bagazu podrecznego na poklad samolotow. Zakaz wprowadzono po "odryciu spisku majacego na celu wysadzanie samolotow w powietrzu". Zakaz dotyczy wszystkich lotnisk i lini w UK.

Czuje wielkie zazenowanie po przeczytaniu tej wiadomosci. Wydawalo mi sie, ze lata sie samolotami po to, by szybciej przemiescic sie z punktu A do punktu B. Tymczasem wyglada na to, ze to kolejne narzedzie zastraszania mas. Ciesze sie, ze nie lece nigdzie w ciagu najblizszego miesiaca. Jakos sobie nie wyobrazam oddania wszystkich swoich zabawek na bagaz. Zreszta bardzo nie lubie jak sie mnie traktuje jak domniemanego przestepce i terroryste.

Jedno jest pewne, sierpien to zly miesiac na latanie w UK, w zeszlym roku byl strajk firmy kateringowej i mnostwo ludzi majacych leciec BA utknelo na lotniskach.

Chyba juz czas myslec o przeprowadzce na staly lad. Odpadnie problem podrozy lotniczych.

piątek, 4 sierpnia 2006

"Tanie" latanie.

Od czasu do czasu lece do PL, zdarza sie. Jak sie zbyt pozno z tym obudze to bilety na British Airways nie sa juz za tanie. Sprawdzam wtedy bilety na tanie linie.

Wlasnie mialam zamiar kupic bilety na polowe wrzesnia. Sprawdzam cene w BA - 160 funtow. Sprawdzam w Wizzair - tak samo 160 funtow. Sprawdzam w Centralwings: o tylko 80 funtow. Tyle bylo rano. Jak sprawdzilam okolo poludnia wychodzilo juz ok 90 funtow. Dobra kupie te w Centralwings, no i teraz sie zaczyna. Z czego sklada sie bilet w Centralwings:
-lot w jedna strone 19.89
-lot w druga strone 29.89
-oplaty stale za przelot w obie strony 2x 19,89
-proba wcisniecia ubezpieczenia turystycznego za 6 lub 8 funtow, trzeba odhaczyc te opcje, chyba ze ktos jest zainteresowany ubezpieczeniem
Bez ubezpiczenia wychodzi 89,56
Po zaakceptowaniu warunkow przewozu nagle robi sie 97,56 funta poniewaz doliczana jest jeszcze oplata paliwowa 4 funty za lot w jedna strone. Swietnie, mozna placic. Jednak po wyborze karty kredytowej doliczane jest kolejne 5 funtow i wychodzi 102.56 funta.
Czyli z ceny wyjsciowej za same loty 49,78 funto nagle robi sie 102.56 funta. Nie nalezy rowniez zapominac, ze dojazd z Londynu do Gatwick kosztuje ok 10 funtow w jedna strone, co razem daje 120 funtow za przelot tanimi liniami.

Tanie linie maja byc z zalozenia tanie i gorszej jakosci, nie ma wiec gwarancji, ze przypadkiem nie bedzie jakiegos wiekszego opoznienia, samolot sie nie popsuje przed odlotem (co nie raz sie zdarzylo), lot bedzie odwolany, pasazerowie beda sie kisic jak sardynki w samolocie, no i to towarzystwo w samolocie uzywajace polskich kluczowych slow w nadmiarze ...

Ile kosztowal ten bilet na British Airways? 160 funtow, 40 funtow wiecej za przelot samolotem rejsowym, za komfort psychiczny i fizyczny. Na dodatek cena biletu jest podana od razu ze wszystkim doplatami i od razu wiadomo ile bilet kosztuje naprawde.
Nie wiem dlaczego w ogole pomyslalam o opcji latania "tanimi" liniami. Jak to jest, ze Wizzair jest drozszy niz British Airways (po doliczeniu kosztow dojazdu do lotniska Luton)?

poniedziałek, 26 czerwca 2006

Szok estetyczny po powrocie ze Szwajcarii.

Powrot z wakacji czesto bywa ciezki, zwlaszcza zderzenie z rzeczywistoscia. Tym razem zaliczylam jeszcze szok estetyczny. Wielka Brytania w porownaniu ze Szwajcaria to wrecz kraj brudasow. Smieci wydaja sie byc wszechobecne, gdy tymczasem w Szwajcarii nic nie walalo sie po ulicach, ani komunikacji miejskiej. W gorach i na szlakach nie bylo ani pol papierka.



Najpowazniejszy szok to oczywiscie zobaczenie kobietek wybierajacych sie na imprezy sobotnie w Londynie. Nie chce tutaj nikogo urazic, ale widok tylu otylych osob w kusych, wyzywajacych szmatkach moze przyprawic o bol glowy.

Uff... no i znowu w domu. Kiedy nastepny urlop?

Zdjecia ze Szwajcarii.