Od czasu do czasu lece do PL, zdarza sie. Jak sie zbyt pozno z tym obudze to bilety na British Airways nie sa juz za tanie. Sprawdzam wtedy bilety na tanie linie.
Wlasnie mialam zamiar kupic bilety na polowe wrzesnia. Sprawdzam cene w BA - 160 funtow. Sprawdzam w Wizzair - tak samo 160 funtow. Sprawdzam w Centralwings: o tylko 80 funtow. Tyle bylo rano. Jak sprawdzilam okolo poludnia wychodzilo juz ok 90 funtow. Dobra kupie te w Centralwings, no i teraz sie zaczyna. Z czego sklada sie bilet w Centralwings:
-lot w jedna strone 19.89
-lot w druga strone 29.89
-oplaty stale za przelot w obie strony 2x 19,89
-proba wcisniecia ubezpieczenia turystycznego za 6 lub 8 funtow, trzeba odhaczyc te opcje, chyba ze ktos jest zainteresowany ubezpieczeniem
Bez ubezpiczenia wychodzi 89,56
Po zaakceptowaniu warunkow przewozu nagle robi sie 97,56 funta poniewaz doliczana jest jeszcze oplata paliwowa 4 funty za lot w jedna strone. Swietnie, mozna placic. Jednak po wyborze karty kredytowej doliczane jest kolejne 5 funtow i wychodzi 102.56 funta.
Czyli z ceny wyjsciowej za same loty 49,78 funto nagle robi sie 102.56 funta. Nie nalezy rowniez zapominac, ze dojazd z Londynu do Gatwick kosztuje ok 10 funtow w jedna strone, co razem daje 120 funtow za przelot tanimi liniami.
Tanie linie maja byc z zalozenia tanie i gorszej jakosci, nie ma wiec gwarancji, ze przypadkiem nie bedzie jakiegos wiekszego opoznienia, samolot sie nie popsuje przed odlotem (co nie raz sie zdarzylo), lot bedzie odwolany, pasazerowie beda sie kisic jak sardynki w samolocie, no i to towarzystwo w samolocie uzywajace polskich kluczowych slow w nadmiarze ...
Ile kosztowal ten bilet na British Airways? 160 funtow, 40 funtow wiecej za przelot samolotem rejsowym, za komfort psychiczny i fizyczny. Na dodatek cena biletu jest podana od razu ze wszystkim doplatami i od razu wiadomo ile bilet kosztuje naprawde.
Nie wiem dlaczego w ogole pomyslalam o opcji latania "tanimi" liniami. Jak to jest, ze Wizzair jest drozszy niz British Airways (po doliczeniu kosztow dojazdu do lotniska Luton)?
piątek, 4 sierpnia 2006
poniedziałek, 26 czerwca 2006
Szok estetyczny po powrocie ze Szwajcarii.
Powrot z wakacji czesto bywa ciezki, zwlaszcza zderzenie z rzeczywistoscia. Tym razem zaliczylam jeszcze szok estetyczny. Wielka Brytania w porownaniu ze Szwajcaria to wrecz kraj brudasow. Smieci wydaja sie byc wszechobecne, gdy tymczasem w Szwajcarii nic nie walalo sie po ulicach, ani komunikacji miejskiej. W gorach i na szlakach nie bylo ani pol papierka.

Najpowazniejszy szok to oczywiscie zobaczenie kobietek wybierajacych sie na imprezy sobotnie w Londynie. Nie chce tutaj nikogo urazic, ale widok tylu otylych osob w kusych, wyzywajacych szmatkach moze przyprawic o bol glowy.
Uff... no i znowu w domu. Kiedy nastepny urlop?
Zdjecia ze Szwajcarii.

Najpowazniejszy szok to oczywiscie zobaczenie kobietek wybierajacych sie na imprezy sobotnie w Londynie. Nie chce tutaj nikogo urazic, ale widok tylu otylych osob w kusych, wyzywajacych szmatkach moze przyprawic o bol glowy.
Uff... no i znowu w domu. Kiedy nastepny urlop?
Zdjecia ze Szwajcarii.
Autor:
Podrozniczka
o
14:21
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Switzerland,
Szwajcaria,
zwiedzanie
środa, 14 czerwca 2006
Travel Bookshop.
Jakis czas temu, przy okazji wizyty w Notting Hill odwiedzilam Travel Bookshop. To pierwowzor sklepu, z filmu "Notting Hill" z Hugh Grantem i Julia Roberts. Sklep z filmu byl zbudowany na wzor tego, w bylym sklepie miesnym pare ulic dalej.

Musze przyznac, ze prawdziwy sklep jest calkiem niezle wyposazony i udalo mi sie znalezc to czego szukalam, czyli przewodnik po szlakach rejonu Jungfrau w Alpach. Juz za pare dni przetestuje przewodnik i przekonam sie o jego przydatnosci.

Musze przyznac, ze prawdziwy sklep jest calkiem niezle wyposazony i udalo mi sie znalezc to czego szukalam, czyli przewodnik po szlakach rejonu Jungfrau w Alpach. Juz za pare dni przetestuje przewodnik i przekonam sie o jego przydatnosci.
Autor:
Podrozniczka
o
14:54
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
ksiazki,
zwiedzanie
poniedziałek, 12 czerwca 2006
Oxford
Oxford jest polozony zaledwie kilkadziesiat km od Londynu i jest idealnym celem jednodniowej wycieczki.
Wybralam sie tam autobusem lini Stage Coach, tzw. Oxford Tube. Bilet kosztuje 13 funtow w obie strony, a jak sie kupi przez internet na stronie megabus.co.uk, to jest nawet tanszy. Autobusy jezdza cala dobe, w ciagu dnia srednio co 15 minut.
Tuz przed Oxfordem autobus utknal w korku spowodowanym przez roboty drogowe. Korek byl znacznie inny od tych znanych na codzien. Otoz samochody ruszaly sie do przodu co jakies 10 minut. Nie moglam zrozumiec dlaczego. Dopiero wracajac zobaczylam tablice informacyjne. Otoz po jednej nitce jezdni puszczono ruch w obie strony, ale nie tak jak w Polsce, ze auta jada wolniej po zwezonych pasach. Tutaj swiatla byly tak ustawione, ze kazda strona z 4 ramiennego skrzyzowania miala swoj czas na przejazd, w rezultacie pod swiatlem mozna bylo utknac na jedyne 12 minut!

Trafilam na wyjatkowy dzien, w ktorym to wydawano dyplomy absolwentom i cale miasto bylo pelne swietujacych studentow. Udalo mi sie zrobic troche ciekawych zdjec z zycia miasta, nie tylko architektury.
Oxford jest bardzo wdziecznym obiektem do fotografowania. Wiele zabytkowych budynkow, tereny zielone oraz ogrod botaniczny. Ogrod sam w sobie nie byl jakis niesamowity, ale podobno jest bardzo stary.
A jak ma sie juz dosyc zwiedzania zawsze mozna udac sie na zakupy albo wybrac opcje odpoczynku na zielonej trawce.
Zdjecia z wycieczki - Oxford
Wybralam sie tam autobusem lini Stage Coach, tzw. Oxford Tube. Bilet kosztuje 13 funtow w obie strony, a jak sie kupi przez internet na stronie megabus.co.uk, to jest nawet tanszy. Autobusy jezdza cala dobe, w ciagu dnia srednio co 15 minut.
Tuz przed Oxfordem autobus utknal w korku spowodowanym przez roboty drogowe. Korek byl znacznie inny od tych znanych na codzien. Otoz samochody ruszaly sie do przodu co jakies 10 minut. Nie moglam zrozumiec dlaczego. Dopiero wracajac zobaczylam tablice informacyjne. Otoz po jednej nitce jezdni puszczono ruch w obie strony, ale nie tak jak w Polsce, ze auta jada wolniej po zwezonych pasach. Tutaj swiatla byly tak ustawione, ze kazda strona z 4 ramiennego skrzyzowania miala swoj czas na przejazd, w rezultacie pod swiatlem mozna bylo utknac na jedyne 12 minut!

Trafilam na wyjatkowy dzien, w ktorym to wydawano dyplomy absolwentom i cale miasto bylo pelne swietujacych studentow. Udalo mi sie zrobic troche ciekawych zdjec z zycia miasta, nie tylko architektury.
Oxford jest bardzo wdziecznym obiektem do fotografowania. Wiele zabytkowych budynkow, tereny zielone oraz ogrod botaniczny. Ogrod sam w sobie nie byl jakis niesamowity, ale podobno jest bardzo stary.
A jak ma sie juz dosyc zwiedzania zawsze mozna udac sie na zakupy albo wybrac opcje odpoczynku na zielonej trawce.
Zdjecia z wycieczki - Oxford
Autor:
Podrozniczka
o
16:46
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
UK,
zwiedzanie
niedziela, 28 maja 2006
Zwiedzanie Londynu.
W ramach zeszlotygodniowego zwiedzania w deszczu zaliczylam z kolezanka Camden Lock Market. Ogromny bazar z przeroznymi produktami. Jedna hala chyba w calosci zawierala stoiska z uzywanymi ciuchami, troche orientalnych sklepow, a przede wszystkim mnostwo orientalnych i nie tylko knajpek/budek z jedzeniem.

Na zdjeciu powyzej autobus nr 9 w wersji turystycznej. Po wycofaniu starych autobusow typu Routemaster pozostawiono dwie linie specjalne obslugiwane przez te autobusy , nr. 9 od Royal Albert Hall do Aldwych oraz nr 15. do Tower.
Wiecej zdjec:
1. Galeria Camden Lock Market
2. Galeria Convent Garden
3. Galeria Hampton Court Wiosna
4. Stacje kolejowe i metra - kompilacja zdjec zrobionych w ciagu ostatniego roku.

Na zdjeciu powyzej autobus nr 9 w wersji turystycznej. Po wycofaniu starych autobusow typu Routemaster pozostawiono dwie linie specjalne obslugiwane przez te autobusy , nr. 9 od Royal Albert Hall do Aldwych oraz nr 15. do Tower.
Wiecej zdjec:
1. Galeria Camden Lock Market
2. Galeria Convent Garden
3. Galeria Hampton Court Wiosna
4. Stacje kolejowe i metra - kompilacja zdjec zrobionych w ciagu ostatniego roku.
Autor:
Podrozniczka
o
13:21
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Londyn,
zwiedzanie
niedziela, 21 maja 2006
Convent Garden.

Podczas zwiedzania z kolezanka zahaczylam dzis o Convent Garden. Jedna z atrakcji na miejscu okazala sie byc spiewaczka operowa, ktora wystepowala przy jednej z restauracji. Sadzac po oklaskach jakie zebrala to spodobala sie wielu przechodniom.
Autor:
Podrozniczka
o
21:37
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Londyn,
zwiedzanie
sobota, 13 maja 2006
Wzdluz Tamizy
Mieszkajac w Richmond grzechem by bylo nie spedzac odpowiednio duzo czasu na lonie natury. Oprocz ogromnego Richmond Parku mozna spacerowac lub jezdzic na rowerze nad rzeka, mozna zapisac sie do klubu kajakowego, uczyc sie zeglowac, plywac lodka itp.Dzis wybralam sie na krotka wycieczke rowerowa. Pojechalam nad rzeka z Richmond, przez Ham do Teddington Lock, a nastepnie prawie do Kingston. Lacznie okolo 15km.
Miejscami sciezka jest dosc kamienista i niezbyt wygodna, ale w dalszej czesci byla asfaltowa.
Ponizej zdjecie z bardziej zielonych odcinkow.
sobota, 22 kwietnia 2006
niedziela, 26 marca 2006
Richmond Park
Nie sposob pominac tak wielkiego parku i nie opisac go tutaj.
Richmond Park lezy w poludniowo zachodniej czesci Wielkiego Londynu (Greater London) i jest najwiekszym parkiem w miescie. Warto podkreslic, ze slowo park moze miec tu troche inne znaczenie niz sie oczekiwalo. Przy pierwszej wizycie spodziewalam sie raczej parku w stylu francuskim, grzadek z kwiatkami itp. Jakiez bylo moje rozczarowanie gdy ujrzalam wielka przestrzen z drzewkami i sciezkami oraz stawy.
Mimo tego rozczarowania bylo to miejce gdzie chcialam zamieszkac. Okolice Richmond sa dosc spokojne, maja najnizsze statystyki przestepczosci i na dodatek sa bardzo zielone. Idealna dzielnica, dla spokojnej osoby i maniaka spacerow i fotografii.
Cos o samym parku - zajmuje on przestrzen ponad 1000 hektarow, z najwyzszego punktu w parku Henry's Mould widac katedre St.Paul w City, obracajac sie o 180 stopni w tym samym miejscu mozna dojrzec rowniez Windsor, ale zeby go zobaczyc golym okiem trzeba najpierw wiedziec gdzie szukac. Na szczescie na wzgorzu Henryka jest luneta i mozna sie nia wspomoc w przeszukiwaniu horyzontu.
Pierwsze wzmianki o terenach Manor of Sheen pojawily sie juz w latach 1272-1307, za czasow Edwarda , nazwa miejscowosci Sheen zostala zmieniona na Richmond za czasow Henryka VII. W 1625r Karol I przeniosl sie do Palacu Richmond ze swoim dworem, aby uciec przed plaga w Londynie i zalozyl park dla jeleni. W 1635 roku postanowil ogrodzic swoje tereny polowan murem, co spotkalo sie ze sprzeciwem okolicznych mieszkancow, ktorzy niekoniecznie chcieli rozstawac sie ze swoimi polami. Wykonawca muru Edward Manning mial problem z rekrutacja murarzy, dopiero asysta zolnierzy w czasie rekrutacji przekonala lokalnych rzemieslnikow do wspolpracy. Wypalono ok. 5 mln cegiel z lokalnej gliny i w 3 lata ukonczono budowe muru. Mur jest idealnym przykladem jakosci pracy angielskich rzemieslnikow. Po 25 latach trzeba bylo go przebudowac, poniewaz zostal zbudowany bez fundamentow i zaczal sie rozsypywac.
Do dzisiaj maja miejsce niekonczace sie naprawy muru na roznych odcinach. Wedlug roznych zrodel mur ma dlugosc 6,3-8 mili.
Park jest tak duzy, ze nie sposob przejsc go w jeden dzien. Mozna go przeciac przez srodek idac z Richmond do Rohampton, z zachodu na wschod, po drodze napotykajac duze stawy, mozna tez przejsc sie z Richmond do Kingston, podziwiajac przy okazji widoki na doline Tamizy.
W parku jest kilka drog dostepnych dla samochodow, z ograniczeniem do 30 mil, sa tez oddzielne drogi dla rowerzystow, a takze dzikie sciezki dla poszukiwaczy przygod.
Jak tylko moj rower do mnie dotrze, to mam zamiar zwiedzic miejsca, do ktorych nie doczlapalam na piechote.
Zdjecia z Parku:
-zdjecia z wiosny, lata, jesienie 2005 - Link
-zdjecia zimowe, slonce przesloniete dymem z palacych sie magazynow paliwa - Link
Oficjalna strona parku z mapa - http://www.royalparks.gov.uk/parks/richmond_park/
Strona przyjaciol parku - http://www.frp.org.uk/
A teraz czas na spacer w parku :-)
![]() |
| Z albumu Richmond Park, Spring & Summer 2005 |
Richmond Park lezy w poludniowo zachodniej czesci Wielkiego Londynu (Greater London) i jest najwiekszym parkiem w miescie. Warto podkreslic, ze slowo park moze miec tu troche inne znaczenie niz sie oczekiwalo. Przy pierwszej wizycie spodziewalam sie raczej parku w stylu francuskim, grzadek z kwiatkami itp. Jakiez bylo moje rozczarowanie gdy ujrzalam wielka przestrzen z drzewkami i sciezkami oraz stawy.
Mimo tego rozczarowania bylo to miejce gdzie chcialam zamieszkac. Okolice Richmond sa dosc spokojne, maja najnizsze statystyki przestepczosci i na dodatek sa bardzo zielone. Idealna dzielnica, dla spokojnej osoby i maniaka spacerow i fotografii.
Cos o samym parku - zajmuje on przestrzen ponad 1000 hektarow, z najwyzszego punktu w parku Henry's Mould widac katedre St.Paul w City, obracajac sie o 180 stopni w tym samym miejscu mozna dojrzec rowniez Windsor, ale zeby go zobaczyc golym okiem trzeba najpierw wiedziec gdzie szukac. Na szczescie na wzgorzu Henryka jest luneta i mozna sie nia wspomoc w przeszukiwaniu horyzontu.
![]() |
| Z albumu Richmond Park, Spring & Summer 2005 |
Pierwsze wzmianki o terenach Manor of Sheen pojawily sie juz w latach 1272-1307, za czasow Edwarda , nazwa miejscowosci Sheen zostala zmieniona na Richmond za czasow Henryka VII. W 1625r Karol I przeniosl sie do Palacu Richmond ze swoim dworem, aby uciec przed plaga w Londynie i zalozyl park dla jeleni. W 1635 roku postanowil ogrodzic swoje tereny polowan murem, co spotkalo sie ze sprzeciwem okolicznych mieszkancow, ktorzy niekoniecznie chcieli rozstawac sie ze swoimi polami. Wykonawca muru Edward Manning mial problem z rekrutacja murarzy, dopiero asysta zolnierzy w czasie rekrutacji przekonala lokalnych rzemieslnikow do wspolpracy. Wypalono ok. 5 mln cegiel z lokalnej gliny i w 3 lata ukonczono budowe muru. Mur jest idealnym przykladem jakosci pracy angielskich rzemieslnikow. Po 25 latach trzeba bylo go przebudowac, poniewaz zostal zbudowany bez fundamentow i zaczal sie rozsypywac.
Do dzisiaj maja miejsce niekonczace sie naprawy muru na roznych odcinach. Wedlug roznych zrodel mur ma dlugosc 6,3-8 mili.
![]() |
| Z albumu Richmond Park, Spring & Summer 2005 |
Park jest tak duzy, ze nie sposob przejsc go w jeden dzien. Mozna go przeciac przez srodek idac z Richmond do Rohampton, z zachodu na wschod, po drodze napotykajac duze stawy, mozna tez przejsc sie z Richmond do Kingston, podziwiajac przy okazji widoki na doline Tamizy.
W parku jest kilka drog dostepnych dla samochodow, z ograniczeniem do 30 mil, sa tez oddzielne drogi dla rowerzystow, a takze dzikie sciezki dla poszukiwaczy przygod.
Jak tylko moj rower do mnie dotrze, to mam zamiar zwiedzic miejsca, do ktorych nie doczlapalam na piechote.
Zdjecia z Parku:
-zdjecia z wiosny, lata, jesienie 2005 - Link
-zdjecia zimowe, slonce przesloniete dymem z palacych sie magazynow paliwa - Link
Oficjalna strona parku z mapa - http://www.royalparks.gov.uk/parks/richmond_park/
Strona przyjaciol parku - http://www.frp.org.uk/
A teraz czas na spacer w parku :-)
Autor:
Podrozniczka
o
10:35
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
historia,
Richmond,
zwiedzanie
poniedziałek, 6 marca 2006
Angielskie pociagi kontra PKP.
W ostatni weekend wybralam sie na wycieczke krajoznawcza do Bialegostoku. Wyprawa ta pozwolila mi uswiadomic sobie, jak wygodne i komfortowe sa angielskie pociagi. Przez pierwsza czesc trasy pociag wlokl sie z 40-50km/h, przyspieszajac dopiero za Tluszczem.
Pociag niby nie byl zniszczony, ale zapachy panujace w takich wagonach plus dym papierosowy i masowe nieptrzestrzeganie palenia robia swoje. Zatesknilo mi sie do pociagow z calkowitym zakazem palenia.
Z powrotem jeszcze gorzej. W niektorych przedzialach tak smierdzialo, ze nie dalo sie wysiedziec. Palacze maja tendencje do siadania w czesci dla niepalacych, a nastepnie udawania sie na papierosa na korytarz kolo toalety, jakby dym mial nie przemieszczac sie i nie docierac do niepalacych czesci wagonu. Kiedys nie lubilam wagonow bez przedzialow, bo wydawalo mi sie, ze te z przedzialami zapewniaja wieksza prywatnosc. Zmienilam zdanie, w bezprzedzialowych wagonach przynajmniej nie smierdzi, jak siedzi 4 spoconych gosci, dziala nawiew lub klimatyzacja, a przede wszystkim jest calkowity zakaz palenia.
Jakiez te angielskie pociagi wydaly mi sie nagle wspaniale i komfortowe. Az mi sie zatesknilo za moim podmiejskim z Richmond, ktory jezdzi szybciej w strefie miejskiej niz ten dalekobiezny do Bialegostoku.
Oczywiscie polskie pociagi maja jedna niewatpliwa zalete - dzialaja praktycznie w kazdych warunkach, gdy tymczasem pare cm sniegu sparalizowaloby ruch kolejowy w Wielkiej Brytanii.
Moj angielski kolega powiedzial raz, ze wystarczy niewlasciwy rodzaj lisci lezacych na torach, zeby spowodowac spoznienia. Widzialam nawet raz film na stacji kolejowej o specjalnych maszynach kupionych do usuwania lisci z torowisk :-)
Pociag niby nie byl zniszczony, ale zapachy panujace w takich wagonach plus dym papierosowy i masowe nieptrzestrzeganie palenia robia swoje. Zatesknilo mi sie do pociagow z calkowitym zakazem palenia.
Z powrotem jeszcze gorzej. W niektorych przedzialach tak smierdzialo, ze nie dalo sie wysiedziec. Palacze maja tendencje do siadania w czesci dla niepalacych, a nastepnie udawania sie na papierosa na korytarz kolo toalety, jakby dym mial nie przemieszczac sie i nie docierac do niepalacych czesci wagonu. Kiedys nie lubilam wagonow bez przedzialow, bo wydawalo mi sie, ze te z przedzialami zapewniaja wieksza prywatnosc. Zmienilam zdanie, w bezprzedzialowych wagonach przynajmniej nie smierdzi, jak siedzi 4 spoconych gosci, dziala nawiew lub klimatyzacja, a przede wszystkim jest calkowity zakaz palenia.
Jakiez te angielskie pociagi wydaly mi sie nagle wspaniale i komfortowe. Az mi sie zatesknilo za moim podmiejskim z Richmond, ktory jezdzi szybciej w strefie miejskiej niz ten dalekobiezny do Bialegostoku.
Oczywiscie polskie pociagi maja jedna niewatpliwa zalete - dzialaja praktycznie w kazdych warunkach, gdy tymczasem pare cm sniegu sparalizowaloby ruch kolejowy w Wielkiej Brytanii.
Moj angielski kolega powiedzial raz, ze wystarczy niewlasciwy rodzaj lisci lezacych na torach, zeby spowodowac spoznienia. Widzialam nawet raz film na stacji kolejowej o specjalnych maszynach kupionych do usuwania lisci z torowisk :-)
Autor:
Podrozniczka
o
11:52
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
transport
Subskrybuj:
Posty (Atom)



